Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
273 posty 9957 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Międzynarodówka sędziów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich chce utrzymać sędziowskie przywileje za wszelką cenę. Lansuje niezawisłość "po unijnemu".

  
 
- Byłam 3 września na Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich w Pałacu Kultury w Warszawie. Nie będę pisać o smaczkach, nad którymi unosił się zapewne genius loci tego miejsca: o aplauzie na stojąco dla witanego przez organizatorów sędziego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, o uchwałach podejmowanych w imieniu środowiska sędziowskiego przez nieumocowane prawnie zgromadzenie (czyli de facto przez wiec), o fladze unijnej - obok polskiej - powiewającej nad prezydium kongresu, o zakończeniu obrad odśpiewaniem Ody do radości, o atakach personalnych na Jarosława Kaczyńskiego, o kilkunastu zaledwie głosach niewyrażających poparcia dla uchwał kongresu, jak się wydaje, przygotowanych wcześniej i nie poddanych poważnym konsultacjom. Nie to jest ważne. W całym tym zgiełku umknęła rola gości kongresu – europejskich sędziów, będących, z zachowaniem proporcji, czymś na kształt dawnej międzynarodówki.
 
 
  
Kasta nietykalnych
 
Organizatorami tego sędziowskiego wiecu była Krajowa Rada Sądownictwa i cztery stowarzyszenia sędziowskie, wśród których najpoważniejszą rolę odgrywało Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. Organizatorzy szczególnie gorąco witali: profesora Adama Strzembosza, „patronów” kongresu - prezes Sądu Najwyższgo prof. Małgorzatę Gersdorf i prezesa NSA prof. Marka Sadowskiego oraz obecnych i byłych prezesów Trybunału - prof. Andrzeja Rzeplińskiego i Stanisława Biernata, prof. Andrzeja Zolla, prof. Marka Safjana, Jerzego Stępnia, dr Bohdana Zdziennickiego.
 
Prominentni prelegenci w dość emocjonalny sposób wyrażali pogląd, że pojawiły się w Polsce poważne zagrożenia dla niezawisłości sędziowskiej, a jedynym gwarantem tejże są dotychczasowe rozwiązania ustrojowe, które - jeśli w ogóle wymagają zmiany - to ewentualnie tylko w kierunku jeszcze większego poszerzenia kompetencji samorządu sędziowskiego. Przy czym chodzi o wybór sędziów i nadzór nad sądami, które powinny, zdaniem mówców, przynależeć nieomal wyłącznie do korporacji sędziowskiej.
 
Ten punkt widzenia był też prezentowany przez gości zagranicznych i przedstawiany jako obiektywny, sprawdzony i modelowy, dający jedyną gwarancję, iż sądy będą stały na straży prawa, demokracji i prawczłowieka oraz możliwości kontroli władzy. O jakie prawo i jakie prawa człowieka chodzi, nie definiowano.
 
Co ciekawe, w prezentacjach zupełnie pomijano anglosaski system sądowniczy, w którym kluczową rolę odgrywa parlament lub prezydent (USA), a także obywatele, wybierający swoich sędziów w głosowaniu. Może mieliśmy do czynienia z tak rażącą luką informacyjną tylko z tego powodu, że wśród gości sobotniego zjazdu sędziowskiego nie było żadnego Brytyjczyka? Jakie by jednak nie były przyczyny tego pominięcia, to o sędziach pokoju, ławach przysięgłych, Izbie Lordów i jej zadaniach sądowniczych, Lordzie Kanclerzu, komisjach konkursowych Judicial Appointments Commission (dokonujących wyboru kandydatów na sędziów), o wymogach, które muszą spełnić kandydaci, wyborach powszechnych sędziów w niektórych stanach USA i tym podobnych rozwiązaniach nikt na kongresie polskich sędziów nie mówił.
 
Zamiast tego rozważano, jak nie dopuścić do reform przygotowywanych przez polski rząd.
 
 
  
Bratnia pomoc
 
Najwięcej udzielał się były prezes Węgierskiego Sądu Najwyższego, przez 17 lat sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), András Baka, który instruował, jak nie dopuścić w Polsce do reformy sądownictwa podobnej do węgierskiej.
 
Węgrzy zmienili konstytucję, w której zamiast Sądu Najwyższego powołali tzw. Kurię, ograniczyli kompetencje Sądu Konstytucyjnego oraz obniżyli obowiązkowy wiek emerytalny sędziów z 70 do 62 lat.  Baka krytykował przygotowywane zmiany przed ich wprowadzeniem. W tych okolicznościach wprowadzono wymóg, iż prezes Kurii musi posiadaćco najmniej pięcioletni staż pracy sędziego na Węgrzech, co wykluczyło Bakę - jako kilkunastoletniego sędziego w ETPCz - z grona potencjalnych kandydatów.
Baka poskarżył się do Strasburga i wygrał.W Warszawie zwracał uwagę, że w wyniku obniżenia wieku emerytalnego 287 węgierskich sędziów straciło pracę i mimo korzystnego dla nich orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w Luksemburgu nie mogli już do niej wrócić, gdyż ich stanowiska zostały zajęte.
Baka zarzucał władzom węgierskim brak konsultacji zmian, dyskryminację niektórych sędziów, umniejszenie kompetencji organów samorządu sędziowskiego, centralizację władzy administracyjnej nad sądami i podążanie w innym kierunku, niż obowiązujący w Europie. Swoje przemówienie zakończył wezwaniem do polskich sędziów: Trwajcie zjednoczeni. Bądźcie twardzi.
 

Sędziowie ponad wszystkich
 
Kolejny mówca, norweski sędzia Nils Engstand, przewodniczący Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich (organu doradczego Rady Europy), koncentrował się na standartach niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Zaznaczył, że Rada została utworzona w celu wzmocnienia roli sędziów w Europie, w trosce o demokrację, prawa człowieka i rządy prawa.
 
Szczególne znaczenie ma – jego zdaniem - sposób powoływania sędziów. Engstand zaznaczył, że głowa państwa lub szef rządu mogą mieć uprawnienia do powoływania sędziów, w takim jednak przypadku muszą się oni stosować do rekomendacji niezależnej Rady Sądownictwa. Skonstatował, że zalecenia Rady Europy w tym względzie nie są jednak przestrzegane we wszystkich państwach Europy, nad czym ubolewał. Podkreślił, że niedopuszczalna jest praktyka, że głowa państwa lub szef rządu wydają decyzje o odmowie nominacji sędziowskich bez jakiegokolwiek uzasadnienia (jak ostatnio polski prezydent). To stwierdzenie zostało przyjęte przez słuchaczy burzą oklasków.
 
Kolejny prelegent, Niemiec Thomas Guddat, to wiceprezes MEDEL - Stowarzyszenia "Europejscy Sędziowie i Prokuratorzy dla Demokracji i Wolności" oraz prezes Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia Sędziów. Na początku wyraził opinię, że w Polsce nastąpiły pewne zmiany, które mogą mieć negatywny wpływ na praworządność oraz status sądownictwa,mając na myśli, jak to ujął: kryzys konstytucyjny, odmowę powołania sędziów przez prezydenta i planowaną reformę sądownictwa, szczególnie w tej części, która dotyczy nadzoru nad sądami i sędziami. W młodych demokracjach – wedle jego opinii – ma miejsce narastająca tendencja do osłabiania sądów konstytucyjnych oraz okaleczania gwarancji instytucjonalnych dla niezależnego sądownictwa, gdy tymczasem sądy konstytucyjne są w tych demokracjach niezbędne. Niemcy są tego przykładem. Np. to niemiecki sąd federalny narzucił sądom obowiązek stosowania orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ale w wielu krajach większości parlamentarne uznały, że sądy konstytucyjne stają na drodze do osiągania ich celów i zaczęły zadawać im ciosy.
 
Na zakończenie Guddat poruszył kwestię, że sędziowie podlegają nadzorowi i mogą być pociągani do odpowiedzialności. Chyba nikt mu nie powiedział, jaka jest praktyka w Polsce, gdzie sędziowie nie przyjmują nawet mandatów drogowych, wykorzystując immunitet. 
 
Instytucje unijne reprezentowała też hiszpańska adwokat Nuria Diaz Abad, przewodniczącaEuropejskiej Sieci Rad Sądowniczych (ENCJ), do której należy ponadto Trybunał Sprawiedliwości.
 
ENCJ też jest „zaniepokojona sytuacją w Polsce”, głównie dlatego, że chociaż organy władzy  mają prawo odmówić nominacji nowych sędziów, ale swoją decyzję muszą klarownie uzasadnić.
 
 
  
Wstydliwy problem zaufania
 
Głosy polskich sędziów w drugiej części kongresu w zasadzie dotyczyły przede wszystkim sędziowskich roszczeń do udziału w procesach decyzyjnych – głównie w procesie powoływania sędziów i reform sądownictwa - a  w niewielkim zakresie nawiązywały do prawdziwego problemu, czyli alarmująco niskiego poziomu zaufania społeczeństwa do bezstronności sędziów oraz powszechnej krytyki orzeczeń sędziowskich.
 
Niewielu sędziów zastanawiało się publicznie nad tym, dlaczego pod Pałacem Kultury podsądni protestują przeciwko polskiemu wymiarowi sprawiedliwości i z jakich powodów dotychczasowe gwarancje niezależności sądownictwa nie przełożyły się na jakość jego wyroków. Sędziowie nie chcą przyznać, że brak zaufania do nich jest przede wszystkim ich winą, a reformy są konieczne. Polskie sądownictwo skompromitowało się przed ludźmi i nie jest zdolne do samonaprawy. Szuka ratunku w strukturach unijnych, najprawdopodobniej nie ujawniając przy tym wskaźników swojej niewiarygodności. Z tego powodu wiec pod nazwą Nadzwyczajny Kongres Sędziów nie spełni żadnej pozytywnej roli. Na sali była tylko jedna sędzina – dr Aneta Łazarska z Sądu Okręgowego w Warszawie (nota bene zdecydowana przeciwniczka rozszerzania nadzoru administracyjnego), która apelowała, aby polskich spraw nie oddawać w ręce zagranicy i tylko jeden sędzia – Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie, który wnosił o rozważenie, czy nie należy przywrócić w szerokim zakresie udziału ławników w orzekaniu w sądach. O ławach przysięgłych – jako alternatywie -  nie mówił.
 
Dyskusja na Kongresie była przede wszystkim wiecem w obronie status quo. Konflikt między władzą sądowniczą a ustawodawczą i wykonawczą będzie narastał. Opinia publiczna nie ma wyjścia. Musi stanąć po swojej stronie. Czyli domagać się zmian, bo sędziowie in gremio zawiedli.
 
 
 
 
 
Warszawska Gazeta, Nr 36, 9-15.09.2016 
 
 
 
 
 

KOMENTARZE

  • Dlaczego Baka wygrał w Strasburgu?
    Trybunał po pierwsze stwierdził, że doszło do naruszenia prawa do rzetelnego procesu (art. 6 Konwencji), gdyż Baka został pozbawiony urzędu na skutek zmiany konstytucji, nie mając żadnej możliwości odwołania. ETPC uznał również, że naruszono art. 10 Konwencji na skutek nieproporcjonalnej ingerencji w wolność słowa skarżącego. Trybunał nie miał wątpliwości co do tego, że pozbawienie skarżącego stanowiska było reakcją na wyrażoną przez niego krytyczną opinię na temat proponowanych przez rząd zmian ustrojowych.
  • Norweg chce nadzwyczajnego wzmocnienia pozycji sędziów w Europie
    i Polsce.
    Engstand podnosił, że gdzie brak rządów prawa, tam może się rozwinąć tyrania, a bez niezależnego sądownictwa nie ma rządów prawa. Przypomniał zalecenia Rady Europy w tym względzie:

    Sędziowie powinni być powoływani na podstawie swoich kompetencji przez taką władzę, która jest niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Dla zapewnienia niezawisłości sędziowskiej państwa winny tworzyć rady sądownictwa niezależne od władzy wykonawczej i ustawodawczej, posiadające szerokie kompetencje. Podkreślił, że rady mogą być osłabiane poprzez odejmowanie im kompetencji, środków finansowych na działanie, dokonywanie zmian w składzie bądź zmuszanie członków do wcześniejszego przechodzenia w stan spoczynku. Sędziowie powinni być tego świadomi i się temu przeciwstawiać.

    Szczególne znaczenie ma sposób powoływania sędziów. Engstand zaznaczył, że głowa państwa lub szef rządu mogą mieć uprawnienia do powoływania sędziów, w takim jednak przypadku muszą się oni stosować do rekomendacji niezależnej Rady Sądownictwa.

    Jak z tego wynika, Rada Europy chciałaby we wszystkich krajach sądokracji :)
  • Protekcjonalne pouczenia niemieckiego sędziego
    Zdaniem Guddata sytuacja w Polsce jest dalece nienormalna. Decyzje dotyczące sądownictwa mają wątpliwe podstawy konstytucyjne. Poza tym o wiele głębszym problemem jest brak kultury konstytucyjnej. W Polsce nie ma dialogu, są 2 monologi. Władza chce sparaliżować sąd konstytucyjny.

    Guddat odniósł się też do decyzji polskiego prezydenta. Stwierdził, że Prezydent odmawiając nominacji 10 sędziom wybranym przez KRS nie podał uzasadnienia, co jest niezgodne z rekomendacją Rady Europy. Decyzje o nominacjach powinny być niezależne od wpływów rządu lub administracji. Podał stanowisko MEDEL, które wyraziło nadzieję, że prezydent przemyśli swoją decyzję.

    Guddat podkreślił też, że dobrze zorganizowany system sądownictwa powinien kontrolować wypełnianie obowiązków przez sędziów. O polskiej reformie trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć, ale dla właściwego stosowania zasady check and balance (równoważenie władz) niezbędne jest istnienie niezależnego i silnego sądu konstytucyjnego. Czyli w tym momencie ponownie wsparł potrzebę nadzwyczajnego statusu TK.
  • Adwokat Nuria Diaz Abad miała nieco więcej realizmu
    Nuria Diaz Abad podkreślała, że rady sądownicze powinny być niezależne od rządzących, złożone z sędziów i wybierane przez sędziów. Minister Sprawiedliwości i władze wykonawcze nie powinny mieć żadnego wpływu na funkcjonowanie rad, poza pewnymi kompetencjami formalnymi. Rady powinny posiadać szeroki mandat. Zaznaczyła, że w europejskiej sieci nie ma standardów dotyczących czasu trwania lub skrócenia mandatu członków rad. Nie było to potrzebne, ale jej zdaniem jest niewyobrażalne, aby mandaty sędziów-członków rad, wybieranych przez innych sędziów, mogły być skracane przez rządy. Rady powinny też sprawować rolę nadzorczą w stosunku do sądów - mówiła Diaz Abad.

    Podkreśliła, że jeżeli rząd lub głowa państwa odgrywają ostateczną rolę w decyzji o nominacjach sędziów, to samo w sobie nie podważa to zasad niezależności sądownictwa, pod warunkiem, że decyzje tych podmiotów są przejrzyste i dokładnie udokumentowane. Organy te mają prawo odmówić nominacji, ale swoją decyzję muszą klarownie uzasadnić.

    Reformy sądownictwa powinny się odbywać z zaangażowaniem jego struktur na wszystkich etapach – bezpośrednio lub w drodze konsultacji, a sędziowie nie powinni okazywać wrogości procesom reform.

    3 czynniki wpływają na niezawisłość sędziów, podkreśliła przewodnicząca ENCJ: powołanie i awans wyłącznie na podstawie kompetencji, bliskie i pełne zaangażowanie w proces reform sądownictwa, istnienie trwałego systemu gwarancji konstytucyjnych dla właściwego finansowania systemu sprawiedliwości. W ten sposób powstaje zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.

    Na koniec Przewodnicząca Abad zadeklarowała wsparcie dla polskich sędziów.
  • @
    "Opinia publiczna nie ma wyjścia. Musi stanąć po swojej stronie. Czyli domagać się zmian, bo sędziowie in gremio zawiedli."

    SUWEREN (w/g Konstytucji "Naród", nie "jakiś spęd) musi nie DOMAGAĆ się zmian, tylko je WYMUSIĆ. Bo takie ma PRAWO.

    Ale łatwo nie będzie. Dam realny przykład. Świnia w chlewiku jakoś czuje, kiedy i po którą przyszedł gospodarz "na kiełbasę". I proszę mi wierzyć, "prędkość ucieczki" jest kosmiczna ;p
  • @laurentp 01:53:55
    Zgadzam się, ze nie będzie łatwo.

    A przyklad ze świnką dobitny :)
  • @Rebeliantka 01:56:51
    Dla mnie jeszcze "cudem prawniczym" jest orzekanie PRZEZ TK w sprawie ustaw O TK...

    A ponoć(!) jedną z zasad naszego prawa jest, że "nikt nie może być sędzią we WŁASNEJ sprawie".

    Krótki wywód logiczny:
    - suwerenem jest Naród,
    - naród wybiera (deleguje uprawnienia do sprawowania władzy w imieniu) Sejm i Senat.

    Więc "dziadki z epoki stanu wojennego" (jak tu czytałem) są w ogóle "ni w 5 ni w 9"!
  • @laurentp 02:12:23
    Tak, sędziowie TK, a szczególnie jego prezes, mają szczególne poczucie "misji".
  • @Rebeliantka 02:19:04
    I co najgorsze, co powtarzam od LAT, NICZEGO poza "solidnym łomotem" albo wręcz "robieniem zamiast liści" [choć nie wiem, czy są w stanie sobie coś takiego wyobrazić, "kurzożercy"...] NIE BOJĄ!

    "Kumpel prokurator nie oskarży, jakby co. Albo kumpel sędzia uniewinni. W ostateczności grzywnę zapłaci klient, a odsiedzi ktoś niewinny."

    No i POZA WSZYSTKIM "starych komunistów" (w/g metryki wejścia do zawodu sędziego!) należałoby "wyciąć w pień", a potem, na spokojnie rozliczyć z majątków...
  • @laurentp 02:36:11
    Nieźle poradził sobie z tym Orban. Piszę o tym w artykule.
  • @Rebeliantka 02:19:04
    PS, 2 skojarzenia... co do "misji" :)

    - misję mają prorocy lub mesjasze, czy, jeśli człowiek, w tym wypadku sędzia, uważa się za jednego z wymienionych, to nie czas do psychuszki? :)
    - (Machulski) od misji tylko 2 literki do EXmisji :P
  • @laurentp 02:39:53
    Dobre spostrzeżenie :) Sędziowie, czyli mesjasze :))))
  • @laurentp 02:52:03
    Bo Polacy są szlachetni. Nie są zabójcami.
  • @Rebeliantka 13:57:07
    Nie mesjasze, ale wydaje mi się, że prawie bogowie :(((
  • @leoparda 14:05:38
    Też dobre spostrzeżenie. Część rzeczywiście się tak zachowuje, jakby miała atrybuty boskie.
  • @Rebeliantka 14:18:58
    No i to jest przerażające :(((
  • @leoparda 14:33:09
    Tak, znaleźć się w rękach takich ludzi jest rzeczą ponurą.
  • @Rebeliantka 13:58:31
    "Bo Polacy są szlachetni. Nie są zabójcami."

    Jedno nie wyklucza drugiego.
    Czytałem (chyba) w komentach "polskojęzycznej" WP coś takiego:
    "pamiętacie, była fala napaści na Polaków w Niemczech, kiedy się SKOŃCZYŁA? Jak skini w Krakowie złapali i zatłukli przypadkowego Niemca, kierowcę TIR'a".

    Po zakatowaniu na śmierć (ostatnio) Polaka w UK, nasi zrobili... marsz. I co? Parę dni potem dostali ZNOWU łomot 2km dalej.
    Pytanie: co zrobiliby w takiej sytuacji: Rosjanie, Czeczeńcy, czy kolorowi z Afryki?...
  • Mafijny potwór rozrósł się w III RP... Sedzia Daniel Strzelecki.
    Sędziowie , prokuratorzy i biegli sadowi postpeerelowscy to największa zorganizowana grupa przestępcza.
    Jednak wycena domu w Trzebieniu to tylko jedna z wielu wycen, jakie dla dolnośląskiego wymiaru sprawiedliwości dokonywał były biegły sądowy Jerzy Karpiński. http://3obieg.pl/biegli-przebiegli#comment-1040116
    W przypadku korupcii potrzebne są dwie strony: ta, która oferuje łapówkę, i ta, która ją przyjmuje. Bronislawa Bledniak i mgr . adwokat Anny Aljanowicz ! https://www.facebook.com/624680607593846/photos/a.769389396456299.1073741828.624680607593846/854447341283837/?type=1&theater
    Ilu takich Biedrzyńskich jest w Polsce, panie Ministrze Ziobro?
    "Łatwiej w Polsce liczyć na sumienie przestępcy niż na sumienie wymiaru sprawiedliwości".
    http://tagen.tv/vod/2016/08/latwiej-w-polsce-liczyc-na-sumienie-przestepcy-niz-na-sumienie-wymiaru-sprawiedliwosci/?c=4554
  • @Rebeliantka 14:41:16
    Masz rację, że jest to bardzo ponure. Nie wiem jak to nazwać? Mnie to jakoś kojarzy się z absolutyzmem. To słynne stwierdzenie: "Państwo to ja"…

    http://wiescilubonskie.pl/wp-content/uploads/2016/03/dsc_1703_beztla_strzalka_portal.jpg
  • @leoparda 16:01:50
    Nie do końca. Absolutyzm bywał oświecony. Tu ma miejsce totalitaryzm, delikatnie nazywany sądokracją :)
  • @laurentp 15:39:52
    Wolałabym, abyśmy się nie wzorowali na Czeczeńcach i tym podobnych. Jesteśmy katolickim narodem. Potrafimy walczyć nie zabijając niewinnych.

    Tylko w końcu zacznijmy walczyć.
  • @boguslaw 15:39:54
    Zgoda z tym zorganizowaniem

    Powinniśmy odpowiedzieć naszym zorganizowaniem. To jest nasza słaba strona.
  • @Rebeliantka 16:05:22
    http://3.bp.blogspot.com/-wNUBdpaXbZk/T-yHJsR-oTI/AAAAAAAAAFE/MckJElFpvjM/s1600/wakacje.gif
  • @Rebeliantka
    Marcin Warchoł: Zamiast państwa prawa mamy państwo prawników. Pod hasłami formalizmu prawniczego rozdają karty, dbając jedynie o własne interesy. Zamiast państwa prawa mamy państwo prawników. Roszczą oni sobie pretensje do określania, co dobre a co złe, w oderwaniu od poczucia sprawiedliwości, a nawet zdrowego rozsądku. Prawnicy pod szczytnymi hasłami formalizmu prawniczego rozdają karty, dbając jedynie o własne interesy. Najlepszym przykładem są adwokaci skupujący roszczenia od spadkobierców, jednocześnie prowadząc negocjacje z inwestorami.
    – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.
    wPolityce.pl: Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza wprowadzić pełną jawność oświadczeń majątkowych sędziów. Co skłoniło resort do tej decyzji?
    Marcin Warchoł: Składanie oświadczeń majątkowych przez sędziów i prokuratorów nie jest niczym nowym - zmiana polega jedynie na ich publikowaniu w Biuletynie Informacji Publicznej. Polacy mają prawo wiedzieć, w imię transparentności, kto sprawuje jedną z trzech najwyższych władz w naszym kraju i kto wydaje w imieniu tego kraju wyroki. Ale także sami sędziowie będą mogli dzięki temu skutecznie bronić się przed oskarżeniami, jakoby swój majątek zdobyli nieuczciwie. Już w 2005 roku, kiedy Najwyższa Izba Kontroli zbadała oświadczenia majątkowe osób pełniących funkcje publiczne, okazało się, że niektórzy sędziowie nie wypełniali wielu rubryk, nie ujawniali kredytów, pożyczek, akcji, nie podawali, skąd mieli pieniądze na nowe domy. Majątek niektórych sędziów, według NIK, nie miał pokrycia w ich dochodach.
    Jaka była reakcja środowiska sędziowskiego na ten pomysł? Jak wyglądały konsultacje tego projektu?
    Projekt przekazaliśmy do konsultacji środowisku sędziowskiemu 8 kwietnia 2016 r. Dokumenty dostały wszystkie zainteresowane podmioty, m.in.: Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny, Krajowa Rada Prokuratury, a także prezesi sądów i sędziowskie stowarzyszenia. Nie mieli zastrzeżeń do propozycji wprowadzenia odpowiedzialności karnej za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym. Jednak jawność im się nie spodobała. Argumentowali, że dla walki z korupcją wystarczające są dotychczasowe przepisy, zgodnie z którymi oświadczenia majątkowe sędziów trafiają do członków kolegium sądu apelacyjnego i właściwych urzędów skarbowych. Proszę jednak zauważyć, że jawne oświadczenia majątkowe składają posłowie i senatorowie. Dlaczego przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości mielibyśmy traktować inaczej?
    Dlaczego dopiero teraz wprowadza się tę regulację? Czy musiała się w Polsce zmienić władza, byśmy poznali oświadczenia majątkowe sędziów i prokuratorów?
    Najwyraźniej poprzedniej ekipie nie zależało na tym, by zwykły obywatel mógł kontrolować trzecią władzę, choć od lat były takie społeczne postulaty. My poszliśmy do wyborów, obiecując, że jawność wprowadzimy. I teraz obietnicę spełniamy. Warto przypomnieć, że rząd PO-PSL pracował nad przepisami dotyczącymi oświadczeń majątkowych i nawet stworzył kilka projektów. Po głośnych protestach środowiska sędziowskiego nic z tych planów nie wychodziło. Eksperci, którzy analizowali obowiązujące przepisy, dochodzili do wniosków, że jest to taki gąszcz wzajemnie sprzecznych i wykluczających się rozwiązań, że to nie ma nic wspólnego z przejrzystością. Taka była też konkluzja Grupy Państw przeciwko Korupcji – powołanej przez Radę Europy do przestrzegania najwyższych standardów w kwestii łapówkarstwa. Dobitnym przykładem jest sprawa oświadczenia majątkowego Sławomira Nowaka, w którym nie wpisał on drogiego zegarka – nawet pomimo tego rząd Platformy Obywatelskiej wykazał tu dziwną opieszałość i nic nie zrobił w sprawie jawności oświadczeń. My działamy inaczej. To, co obiecaliśmy, realizujemy. Nawet, jeśli wrzawę znowu podnieśli sędziowie. A dowodem na konieczność wprowadzenia naszych rozwiązań jest afera reprywatyzacyjna w Warszawie, gdzie urzędnicy Ratusza zajmujący się gospodarką nieruchomościami wykazują w oświadczeniach dziwną amnezję lub brak wiedzy o tym, co posiadają i robią najbliżsi członkowie rodziny. Sprawa pomysłu składania oświadczeń majątkowych przez sędziów, zbiega się w czasie ze ujawnionymi informacjami o sędzim Wojciechu Łączewskim i ustaleniami prokuratury, z których wynika, że wbrew jego słowom nikt nie włamał się do jego komputera. Jak ocenia pan tę sprawę oraz dziwne okoliczności w postępowaniu dyscyplinarnym dotyczącym sędziego Łączewskiego?
    Z doniesień medialnych wynika, że intencje tego sędziego były nie tyle materialne co polityczne. Wygląda na to, że ten sędzia ma problem z bezstronnością i niezawisłością. Zresztą zaangażowanie polityczne sędziów jasno pokazuje, że to środowisko ma z tym poważny kłopot.
    A jak sprawa ograniczenia samowoli sędziowskiej ma się do weekendowego Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich? Tam dyskusja toczyła się głównie na kanwie politycznej. Widać, że część środowiska sędziowskiego dąży do konfrontacji z rządem.
    Uchwały, skład zgromadzenia i słowa, które tam padły – o nadzwyczajnej kaście ludzi - mówią same za siebie. Oni rzeczywiście stworzyli nadzwyczajną kastę – już na początku kariery sędziowie zarabiają 2,1 średniej krajowej. W Niemczech jest to 0,9 średniej, we Francji 1,1 a w Szwecji 1,3. Najbardziej to jednak widać po emeryturach. Sędzia w stanie spoczynku ma emeryturę kilka razy wyższą od zwykłego obywatela. A teraz sędziowie z kongresu dążą do systemu nieznanego w żadnym innym kraju, niezgodnego także z naszą konstytucją – systemu, w którym władza sądownicza podlega samej sobie i nadzoruje dwie pozostałe władze wykonawczą i ustawodawczą. Już Monteskiusz, formułując zasadę trójpodziału władz, wskazywał na zagrożenia związane z nadmierną władzą sądowniczą: „Nie ma również wolności, jeśli władza sądowa nie jest oddzielona od władzy prawodawczej i wykonawczej. Gdyby była połączona z władzą prawodawczą, władza nad życiem i wolnością obywateli byłaby dowolną, sędzia bowiem byłby prawodawcą. Gdyby była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela”.
    Czy nie obawiają się Państwo sytuacji, w której powstanie swoisty drugi obieg prawny, którego gwarantem stać może się środowisko sędziowskie?
    Zamiast państwa prawa mamy państwo prawników. Roszczą oni sobie pretensje do określania, co dobre a co złe, w oderwaniu od poczucia sprawiedliwości, a nawet zdrowego rozsądku. Prawnicy pod szczytnymi hasłami formalizmu prawniczego rozdają karty, dbając jedynie o własne interesy. Najlepszym przykładem są adwokaci skupujący roszczenia od spadkobierców, jednocześnie prowadząc negocjacje z inwestorami. Zapewnili sobie wysoki status materialny, którego bronią, a kwestia naprawy prawa już ich nie interesuje, bo to zagroziłoby ich patologicznemu status quo. Walka z rozbiciem tego układu to konieczność, to nasz obowiązek wobec obywateli, którzy w starciu z „nadzwyczajną kastą ludzi” dotychczas nie mieli żadnych szans. My chcemy doprowadzić do tego, by sędziowie stali się obrońcami zwykłych ludzi.
    Rozmawiał Wojciech Biedroń Ps..Tak jest, prawnicy od 25 lat ci sami odmieniają przez przypadki słowa "demokracja'' i "państwo prawa'' a tak naprawdę stoją na straży interesów oligarchii i sankcjonowanego bezprawia. "Nadzwyczajna Kasta" prawników w Polsce stworzyła w RP rodzaj Państwa Wyznaniowego, tylko że ideologią nie jest Koran jak w ISIS, ale Rzepollach ! Pseudopaństwo nam zgotowali.
  • @leoparda 16:17:00
    O, ta grafika świetnie trafia w sedno :)
  • @kula Lis 66 16:18:12
    Podoba mi się ta deklaracja:

    "Walka z rozbiciem tego układu to konieczność, to nasz obowiązek wobec obywateli, którzy w starciu z „nadzwyczajną kastą ludzi” dotychczas nie mieli żadnych szans. My chcemy doprowadzić do tego, by sędziowie stali się obrońcami zwykłych ludzi".

    To prawda, obywatele w starciu z układem nie mieli i nadal nie mają żadnych szans.

    Mam nadzieję, że zmieni sie jeszcze za mojego życia :)
  • Szanowna pani Rebeliantko...
    ,, tylko se nie Wiec....W#iec to byla najwyzsza wladza, od ktorej zalezqalo zycie i smierc. MOgla wybrac i obalic kniazia, podjec dezyzje i wojenne i sadownicze.
    Toto toto co siem zebralo wygladami na , czym naprawde jest , czyli Kahal....gdzyz tak samo nie miesci sie w zadnych ramach zastanego porzdaku prawnetgo i reprezentuje tylko kaste..co podkreslono wielokrotnie na ich spotkaniu ze sa kasta.
    Kasta hgrozna bo sankcjonujaca sytem kastowy w POlsce, przykryty obecna Konstytutka, ktopra wlasnie skrojono tak ze przykrywa to co ma przykryc a odkrywa sromote naszej polskiej rzeczywistosci.
    Kastowy system w Polsce....tak jak wg klasycznej zasady sredniowiecznej zasady dzielila sie na :
    oratores, bellatores et labores..
    w wydaniu wspolczesnym jest dokladnie to samo tyle ,
    ze podmieniono funkcje dwoch pasozytniczych kast i mamy na dzis:
    Mendax- latrones et labores.... podpinajace sie pod Swiatowa Piramide NWO Secullorum...
    W ktorym caly system ulegl uproszczeniu i tylko labores zyja- jak od stworzenia swiata z pracy rak swoich......a cala reszta z tego co pracujacycm wyrwa przy pomocy zlodziejstwa i oszustwa, a ile im sie dostanie zalezy tylko od ich Bezwzglednej Kurewskiej Lojalnosci , ktora jest tego systemu podwalina i fundamentem. DOkladnie tak samo- jak Kahal i organy Kahalu- jak Din Toira..czyli sad rabinacki o czym nadmienila pan Sedzina Sadu Najwyzszego...tfu na psa urok....
  • @RomanKa 17:12:45
    Modlący się, wojownicy, pracownicy, to nie był zły podział, zwłaszcza że modlący się także pracowali.

    To nie miało nic wspólnego z system kastowym.

    Natomiast pozostałe uwagi co do działań kasty - słuszne.
  • Aha, co do wiecu
    zawsze on miał charakter poltyczny.

    Zarówno w społeczeństwach pierwotnych, gdzie dużą rolę w podejmowaniu decyzji odgrywała starszyzna plemienna, jak i później w średniowieczu, gdzie wicowała rada możnych. Poźniej mieliśmy sejmiki, a teraz wiece wyborcze.

    Czym było zgromadzenie w Pałacu Kultury? Bezspornie wiecem, gdzie sędziowie- "starszyzna plemienna" uprawiali poltykę skierowaną przeciwko władzy ustawodawczej i wykonawczej, starając sie pozyskać dla swojego punktu widzenia pozostałych sędziów.
  • @Rebeliantka pozdrawiamy!
    Patryk Jaki: "Ludzie prawicy mają liczne problemy w sądach. Czy idąc do sądów mamy czekać na związanie rąk i wrzucenie do wody?" Pan Kropiwnicki wielokrotnie atakował nową prokuraturę mówiąc o standardach, a jak widać w jego przypadku z tymi standardami bywa różnie. Okazało się, że posłowie Platformy Obywatelskiej nie mówili prawdy i w mieszkaniu była jednak agencja towarzyska
    —mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki.
    wPolityce.pl: Prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił w „Południku Wildsteina” o wojnie Trybunału Konstytucyjnego z państwem, zaś pan w piątek mówił o „zemście za krytykę sądów”, którego miała dokonać na panu sędzia podczas procesu o ochronę dóbr osobistych, wytoczonego przez posła PO Roberta Kropiwnickiego. Zimna wojna?
    Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki: Nie jest żadnym odkryciem, że ludzie prawicy mają liczne problemy w sądach. Są względem ich wydawane szczególnie absurdalne wyroki. Musimy wrócić do początku i przypomnieć jak w Polsce zostało zbudowane sądownictwo. W PRL-u była to jedna z najbardziej zdeprawowanych grup ludzi skazujących oficerów Armii Krajowej na śmierć. Przeszła ona do III RP bez żadnej weryfikacji. Jeden z sędziów, który skazywał oficerów AK na śmierć, a potem odmówił rehabilitacji rot. Witolda Pileckiego do dzisiaj dostaje 13 tys. zł. emerytury. Później okazywało się, że w sądach nie można osądzić żadnych zbrodniarzy komunistycznych. Jesteśmy atakowani ponieważ chcemy te sądownictwo zmieniać. Wprowadzamy dlatego m.in. kary dyscyplinarne za przewlekłość w postępowaniu i dlatego nasi ludzie nie są popularni w sądach i regularnie przegrywają. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, czy wszystkie sądy są obiektywne, to wystarczy tylko posłuchać historii z sędzią Łączewskim czy Milewskim, którzy byli gotowi wskazywać partyjnie.
    Zasłania się pan immunitetem, którego jest pan przeciwnikiem…
    Rzeczywiście jestem przeciwnikiem „immunitetów”. Nie dopuszczalna jest jednak sytuacja kiedy sędziowie uznają, że polityków Platformy Obywatelskiej czy SLD immunitety chronią, a posłów prawicy nie. Trzeba sobie zadać pytanie, czy wszyscy jesteśmy równi wobec prawa? Czy politycy prawicy idąc do sądów mają czekać jedynie na związanie rąk i wrzucenie do wody? Wydaję mi się, że mamy prawo do obrony. Jeżeli immunitet ma mieć w ogóle jakikolwiek sens to właśnie w takich sytuacjach, kiedy z mównicy sejmowej ujawnia się patologie ludzi władzy. A na czym polegała ta patologia? Na tym, że ludzie informowali o agencji towarzyskiej, która była urządzona w mieszkaniu posła PO Roberta Kropiwnickiego, a prokuratura udawała, że nic nie widzi i nic nie słyszy. Pan Kropiwnicki wielokrotnie atakował nową prokuraturę mówiąc o standardach, a jak widać w jego przypadku z tymi standardami bywa różnie. Okazało się, że posłowie Platformy Obywatelskiej nie mówili prawdy i w mieszkaniu była jednak agencja towarzyska.
    Zapowiadane reformy nie wróżą wygaśnięcia konfliktu…
    W tej sprawie nie cofniemy się ani o krok. Obiecaliśmy obywatelom, że sądy zmienimy. Pamiętajmy, że co drugi obywatel nie ufa sądom. Byliśmy świadkami licznych skandali związanych z partyjnym orzekaniem sędziów. W przeciągu 5 lat wyrzucono jedynie jednego sędziego z zawodu, mimo że słyszeliśmy o wielkich skandalach sędziów m.in. o jeździe po pijanemu. Środowisko sądownicze nie potrafi się samo oczyścić, a potrafi się jedynie bronić. Nasze działania nie są popularne w środowisku sądowniczym i dlatego ciężko wygrywa się naszym ludziom w sądach.
    Z reformami może jednak nie być tak łatwo. Minister Ziobro mówił, że na drodze stoi Trybunał Konstytucyjny…
    Mamy nadzieję, że sytuacja zmieni się w grudniu po wygaśnięciu kadencji prof. Rzeplińskiego. Nie ukrywamy, że problem stanowi partyjny prezes Trybunału Konstytucyjnego, który podgrzewając atmosferę jest bardzo mocno zaangażowany w spór polityczny. Prof. Rzepliński jest osobą, która wywołała ten spór współtworząc niekonstytucyjną ustawę, od której wszystko się zaczęło. Mamy dlatego nadzieję, że wiele się zmieni po jego odejściu.
    Rozmawiał Kamil Kwiatek. Ps...Sądy i prokurwatury to ścierwo i żeby nie wiem jak je kolorowo malować zgnilizna będzie zgnilizną. Może dożyje czasów kiedy odejdą od standardów wschodnich. Rzeplińskiego popiera cała lewacka UE! Trzeba złapać chyba twardo za mordę jak Erdogan i zrobić porządek, nie patrząc się na UE. Zresztą dedeerówka poparła Erdogana! Na co czeka Ziobro? Lepiej, żeby i Jaki i Ziobro mieli większe jaja.
  • @Rebeliantka 17:32:21
    Nie pani Rebelianto ...porownywanie Wiecu do ...Dintojry to obelga dla historii.
    Starszyzna wiecowa to przedstwicielstwo najwiekszych i najsilniejszych rodow.DO neij nalezeli najbardziej szanowani i madrzy przedstawiciele rodow przez te rody wystawieni...
    Kto???? wg pani wystawil ta parchata zgraje sedzow mianowanych przez komunistyczna nomenklaturowa miedzynarodowke????
    Pani pameita ze decyzje Wiecu to byl wybor..wolny wybor wolnych ludzi...
    ktory z tych popaprancow byl wybrany i przez kogo>????
    Chyba tylko -sadzac po zdjeciu- przez antropologa:-))))
  • @Rebeliantka
    Politechnika: Prokuratura w Krakowie jest w skorumpowana...Sprawa fałszowania dokumentacji studiów, egzaminów, ćwiczeń czy w końcu stypendiów na Politechnice Krakowskiej przez profesorów Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej pokazała jak prokuratura z sądem jest skorumpowana mentalnie z wykonawcami uczelnianych przekrętów tzw. krakowskich elit. Chodzi również o pobieranie pieniędzy z kasy wydziału za nie wykonane zajęcia, które się nie odbyły. A są to tysiące złotych. Nawet doszło do tego, że wydział prowadził ćwiczenia wykłady laboratoria z przedmiotu bazy danych bez sali laboratoryjnej i zakupionego oprogramowania do sieci komputerowych. Rzekomo były to systemy baz danych Oracle. Prokuratura po fałszowaniu nawet protokołu egzaminu dyplomowego (nie było w składzie komisji nauczyciela akademickiego o stopniu profesora a wymagają tego przepisy ważności przeprowadzenie egzaminu dyplomowego) nie dopatrzyła się przestępstwa a postępowanie w sprawie umorzyła. Jednak podpis profesora się znalazł. Tak samo sąd przychylił się na postanowienie prokuratora o nie ściganie profesorów wydziału za fałszerstwa. I teraz na takich fałszerstwach wielotysięczna emerytura dla profesorów wydziału i dla sędziów i prokuratorów będzie. A kto na nią będzie się składał, pan za kierownicą, pani na kasie. Ot typowy polski bandytyzm urzędniczy i Polska jako kraj bezprawia. Tak działają bezskutecznie prokuratura i sąd w Krakowie. Prokurator, która robi tę sprawę przekrętów Politechnik Krakowskiej być może już została awansowana. I wielotysięczna emerytura się kręci. Da się przekręcić sprawę w prokuraturze w Krakowie, da się jak pokazuje przykład fałszerstw na Politechnice Krakowskiej i osłaniającej te fałszerstwa prokuratury. Zatem sfałszowanie protokołu egzaminu dyplomowego oznacza, że a absolwenci Politechniki Krakowskiej posługują się nieważnymi dyplomami magistra. Trzeba się temu uważnie przyjrzeć, to znaczy kto z jakimi dyplomami przychodzi teraz do pracy.
  • @Rebeliantka 16:38:19
    "To prawda, obywatele w starciu z układem nie mieli i nadal nie mają żadnych szans.

    Mam nadzieję, że zmieni sie jeszcze za mojego życia :)"

    Działając metodami "onych"? "Myślę, że wątpię" i to mocno wątpię.

    Pozostają:
    - wspomniana przez Panią w innym wątku "metoda Orbana" - specustawy, to tak delikatnie.
    - ładnie nazwane "kryterium uliczne", jak u szczytu "Solidarności", to może boleć...
  • przeklejam
    "„Jesteśmy zupełnie nadzwyczajną kastą, ludzi” – oznajmiła Pani Sędzina (korekta nie poprawiać: kobieta sędzia powinna nazywać się „sędzina”)."

    Jak miło, że SAMI przyznają.
    Po prostu deklaracja jawna, że są z "narodu wybranego"...
    Warto by to rozpowszechnić gdzie się da...

    Czyli jeśli kosmici, to znamy gatunek: UFOJudki... :(
  • @kula Lis 66 20:13:09
    "Trzeba się temu uważnie przyjrzeć, to znaczy kto z jakimi dyplomami przychodzi teraz do pracy."

    Dostępna w Internecie baza "podejrzeń o przekręt", z opisem reakcji prawników?
    I niech się pracodawcy męczą...
    Jak odrzucą dużo "podejrzanych", to oni sami zaczną naciskać na uczelnie. I będzie ich dużo. I będą zmotywowani.
  • @RomanKa 17:55:02
    Wiele słów się zdewaluowało, niestety.

    Przyjmuję wyrazy niezadowolenia z pokorą.
  • @laurentp 20:42:47
    Metody polskie muszą być adekwatnie dobrane do metod "międzynarodówki".
  • @Rebeliantka 21:18:34
    Tylko SKUTECZNIEJSZE...
  • @laurentp 22:40:40
    O tak!
  • @Rebeliantka 21:17:20
    Slowa sie nie dewaluuja pani Rebeliantko... Co nastepuje to dobrze przemyslana manipulacja semantyka z celowym dewaluowaniem pojec poprzez podmiane nazw wlasciwych i nadawaniem im falszywych znaczen.
    Dlatego tak wazne jest dla ludzi- jak pani..piszacych i myslacych niezaleznie, aby wlasnie tacy ludzie uzywali wlasciwych slow i wlasciwych pojec! Tylko w ten sposob rozrywa sie obrecze z mozgow!
    Przywrocenie pojeciom ich wlasciwego znaczenia to wyrabanie wrot do wolnosci!
  • @RomanKa 23:40:51
    POJĘCIA się nie ewaluują... choćby miłość...

    natomiast SŁOWA, jak najbardziej,

    kiedyś (słowo) "miłość", znaczyło "miłość" (pojęcie, nawet z Biblii) "uczucia związku, przyjaznego i ciepłego, dawania siebie nawzajem, między kobietą a mężczyzną".

    dziś (słowo) "miłość" to znaczy (pojęcie) "czysty seks, jako ćwiczenia gimnastyczne, bez związku z uczuciami i Bogiem i płciami"...
  • "demokracja"
    Pieniactwo jest domeną urzędów, które w każdym szarym człowieku widzą gracza.

    Grają więc nie swoimi pieniędzmi – im dłużej, tym lepiej
  • @@@!
    Albo wypalenie gorącym żelazem, albo TKM i czerwona kartka. PiS musi pokazać inną jakość niż Platforma. Inaczej skończy tak samo...Trochę niezręcznie zapowiadać swój wywiad, ale czasem chyba można. W najnowszym numerze tygodnika „wSieci” (w kioskach od poniedziałku), znajdą państwo rozmowę z Joachimem Brudzińskim. Odsyłam do całości tekstu, ale już teraz chcę zwrócić uwagę na jego pewien fragment. Brudziński pytany o największe wyzwanie, z jakim PiS zmaga się w pierwszym roku rządów, nie wskazuje na Trybunał Konstytucyjny, opozycję, presję ze strony Brukseli, kontratak korporacji, ani nawet nieprzychylność mediów. Szef struktur Prawa i Sprawiedliwości wskazuje na… swoje szeregi.
    Wyborcy mogą wybaczyć nam wiele potknięć, ale nie wybaczą takiej postawy, jaką prezentowała PO przez osiem lat - tej buty, bufonady i poczucia, że wizerunkowymi sztuczkami można kupić poparcie Polaków na zawsze. Nie wybaczą też tego, co ujawniła afera taśmowa, czyli potraktowania państwa jako dojnej krowy dla kolesi i lokalnych sitw. (…) Przyznaję, że takie niebezpieczeństwo istnieje. Cytując znajomego działacza: wielu poubierało się teraz w gacie z napisem „PiS” i udaje „sierioznych” działaczy, a interesuje ich jedno - własne interesy. Takie postawy i myślenie trzeba ciąć do kości, bo jeśli byśmy na tym nie zapanowali, to jest po nas. Nie pomoże nam ani 500+, ani obniżenie wieku emerytalnego, ani ciężka praca rządu
    — przekonuje nowy wiceprezes PiS.
    Ocena Brudzińskiego wpisuje się zresztą w przekaz, jaki liderom i politykom swojej partii przedstawił Jarosław Kaczyński na niedzielnej Radzie Politycznej.
    WIĘCEJ: Kaczyński na Radzie Politycznej PiS: „Brudne sieci wokół nas, musimy to od siebie radykalnie odcinać!” Będą nowi wiceprezesowie partii praca rządu)
    Dobrze, że wreszcie w PiS zaczynają zauważać problem, bo szczerze mówiąc, to jeden z ostatnich alarmowych dzwonków. Przed arogancką postawą ostrzegało i ostrzega wiele osób - także tych z szeroko rozumianego obozu konserwatywnego, którzy nie są z definicji nastawieni negatywnie do PiS i Jarosława Kaczyńskiego.
    A problem istnieje, co pokazują kolejne tygodnie i miesiące. Spory wokół stanowisk w radach nadzorczych, pytania o kompetencje ludzi wokół ministrów i posłów, pokusy dogadywania się z ludźmi z platformerskiego reżimu, którzy w zamian za święty spokój pokazują, jak sprawnie wydoić jedną czy drugą instytucję. Na konkrety przyjdzie zresztą wkrótce czas. Problem nakreślił w swoim głośnym w ostatnich godzinach wpisie na Facebooku Wojciech Mucha z „Gazety Polskiej”, ale sprawa jest głębsza i dotyczy nie tylko kilkunastu nazwisk, ale mentalności, przeświadczenia, że wszystko wolno, arogancji. Polacy oddali stery państwa w ręce polityków PiS nie dlatego (a przynajmniej nie tylko dlatego), że zauważyli w tym środowisku osoby o wielkich kompetencjach, niebywałych zdolnościach. Nie tylko dlatego, że porwała ich wizja konserwatywnej rewolucji w kulturze czy postawienie na poważnie sprawy smoleńskiej. To wszystko mieli do wyboru już w 2011 roku i jakoś się nie udało.
    Śmiem twierdzić, że PiS dostało od społeczeństwa mandat z powodu deklarowanej i często potwierdzonej w czynach uczciwości. Mogą przydarzyć się wpadki personalne, może zabraknąć pieniędzy na niektóre z obietnic, ale PiS dawało gwarancję, że nie powtórzy się klimat układu i układzików rodem z Sowy i Przyjaciół. Słowem - może i są mniej cwani i sprytni, ale przynajmniej uczciwi.
    Rozumiem, że każda władza deprawuje, że pokusy i przeróżnego rodzaju przekręciarze pojawiają się tam, gdzie wyczuwają zapach publicznych pieniędzy. Że wielu przestępuje z nogi na nogę, by załatwić swoje małe deale. To naturalne. Ale wszystko zależy od reakcji PiS. Albo takie sprawy będą wypalane gorącym żelazem, przy udziale CBA, prokuratury i władz PiS (w ostatnim przypadku chodzi o decyzje personalne), albo zatriumfuje mentalność TKM („Teraz, k…, my”) i ekipa ta otrzyma od wyborców czerwoną kartkę. Tę samą, którą dostała w końcu Platforma.
    PiS musi pokazać inną jakość niż Platforma, dać wyraźny sygnał, za którym pójdą decyzje, że błędy mogą się zdarzyć, ale patologie III RP nie zostaną, nie będą ewoluować w IV RP. Inaczej skończy się tak samo jak z Platformą. Joachim Brudziński ma rację - nie pomoże wtedy ani 500+, ani wiek emerytalny, ani żadne inne reformy.
    PiS nie walczy dziś z dogorywającą Platformą i karykaturalną Nowoczesną. PiS walczy dziś z o wiele trudniejszym przeciwnikiem - samym sobą. Od wyniku tej walki zależeć będzie wynik kolejnych wyborów.
    Aktualizacja: PS. Posiedzenie Rady Politycznej PiS dopisało małą puentę do tego tekstu.
    Musimy gorącym żelazem wypalić w urzędach i spółkach tych, którzy myślą tylko o sobie
    — powiedział Jarosław Kaczyński.
    Oby ta zapowiedź przełożyła się i na praktykę. Ps...Drogi PiSie, zrób szybko 4 rzeczy: porządek z TK, proqurwaturami, sądami, redukcja esbeckich emerytur, buduj komunalne mieszkania + ...w całej Polsce, uwłaszcz właścicieli działek za symboliczną opłatą!!
    Ano jest zawsze ten sam problem dla partii rządzącej: musi obsadzić pewne stanowiska a z drugiej strony uchronić się przed karierowiczami. Jeżeli PiS nie osądzi afer Peowców i nie pozamyka złodziei i zdrajców narodu ( tylko tych z PO) do więzień skończy tak samo jak PO. Rezydentów i wtyki wajchowego umieszczone w PiS aby uprawiali hucpę czyli obracali kota ogonem trzeba, jak to powiedział prezes Jarosław Kaczyński, radykalnie odciąć od PiS-u aby nie było powtórki z lat 2005-2007, tak jak to miało miejsce z: Marcinkiewiczem, Kieresem , Kaczmarkiem, Kornatowskim i innymi Kowalami, Ujazdowskimi i miśkami. Czas spuścić hucpiarzy do szamba co by nam otoczenia nie zasmradzali.
  • @laurentp 04:12:16
    O, dziękuję za wsparcie :)
  • @socjolog 07:09:18
    Tym lepiej dla nich.

    Sprawdza się stare powiedzenie: czas, to pieniądz.
  • @Rebeliantka
    Jarosław Kaczyński bez ogródek o HGW: To personifikacja patologi polskiej demokracji. Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości przyjęła uchwałę ws. warszawskiej afery reprywatyzacyjnej i Hanny Gronkiewicz-Waltz. Odnosząc się do treści tego dokumentu Jarosław Kaczyński w ostrych słowach skrytykował polityczną karierę prezydent stolicy. „Ktoś tak skompromitowany, w każdym państwie demokratycznym nie mógłby zwlekać i byłby zmuszony do dymisji”.

    W treści uchwały Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości zarzuca Hannie Gronkiewicz-Waltz czerpanie korzyści z reprywatyzacji w Warszawie, a ponadto wzywa prezydent stolicy do dymisji. Jednocześnie w uchwale zawarto także apel do szefa PO Grzegorza Schetyny, aby zwrócił się on do Gronkiewicz-Waltz o oddanie pieniędzy za przejętą kamienicę i rezygnację z funkcji partyjnych.

    Odnosząc się do treści uchwały Jarosław Kaczyński w mocny sposób skrytykował działania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
    - Uchwała jest wezwaniem do tego, żeby w Polsce ci, którzy nieustannie odwołują się do standardów europejskich zaczęli je sami stosować. Nie ma na zachodzie Europy państwa, żeby osoba tak skompromitowana jak Hanna Gronkiewicz-Waltz nie musiała podać się do dymisji. My wzywamy nie do referendum, ale do dymisji. Powtórzę, ktoś tak skompromitowany w każdym państwie demokratycznym o utrwalonej demokracji nie mógłby zwlekać z dymisją. To, co się dzieje to patologia polskiej demokracji, chcielibyśmy tą patologię zlikwidować. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest osobą, której obecność w polityce jest personifikacją tej ciężkiej patologii – mówił Jarosław Kaczyński.
  • @Rebeliantka
    Kaczyński zapowiada generalną reformę sądownictwa. "Jednym z postulatów PiS jest równość traktowania przed sądami". Nawet Sejm nie ma prawa zwolnić tutaj sądów i prokuratury od tego ograniczenia. By poseł nie musiał się obawiać tych, którzy są dużo od niego silniejsi. (…) W Polsce choć ten immunitet wobec pewnych posłów jest przestrzegany, to wobec innych nie
    —mówił Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości, odnosząc się sprawy wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że Jaki miał takie samo prawo jak każdy obywatel, aby „żądać wyłączenia sędziego”. Mój śp. brat, gdy był posłem, był sądzony w sprawie wytoczonej mu w trybie prywatno-skarbowym przez nieżyjącego już dziś biznesmena, o którym nawet nie wspomniał w przemówieniu. Sąd uznał, że prawo nie zobowiązuje. Jeśli chodzi o sprawy cywilno-prawne, to sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. (…) Nie może być tak, że w Polsce sądy robią, co chcą, że raz mówią tak, a innym razem inaczej. Każdy, kto staje przed sądem, także oskarżony, ma prawo żądać wyłączenia sędziego - to uprawnione żądanie
    —wyjaśnił. Kaczyński zapowiedział generalną reformę sądownictwa. Jest niezręczność, że on jest wiceministrem sprawiedliwości, ale to tylko niezręczność, nic więcej. W Polsce jest tak - kiedy mojego śp. brata, gdy został prezydentem Warszawy, uderzono tortem w twarz, to nie było mowy o sprawie karnej, a „GW” stwierdziła, że tort został rzucony, a nie uderzono mojego brata. Mimo wielu świadków, żadnych spraw nie było. (…) Jednym z postulatów PiS jest równość traktowania przed sądami. W Polsce niektórzy mają więcej praw - my to zlikwidujemy, a w każdym razie przystąpimy do generalnej reformy sądownictwa
    —zapowiedział. Ps..Sądownictwo, proqurwatury w RP to hańba!!! Spadek po zbrodniczym systemie żydokomunistycznym, gangrena tocząca moralność społeczeństwa. W Norwegii, rodziny niemieckich kolaborantów z czasów II w.ś., mają zakaz piastowania funkcji państwowych przez trzy pokolenia. A w Polsce, mamy już trzecie pokolenie bękartów żydosowieckich, sędziów, prokuratorów kolaborantów.
  • @Rebeliantka
    "Jaka mać taka nać", "Jakie drzewo taki klin, jaki tate taki syn"... Prof. Fryderyk Zoll był członkiem założonej przez „wodza prawa w Rzeszy” Hansa Franka, Akademii Prawa Niemieckiego. W biografii F. Zolla napisał K. Pol - „Palestra”, Pismo Adwokatury Polskiej, 30. „Prof. F. Zoll (mł.) doskonale orientował się w aktualnej sytuacji międzynarodowej i nie miał złudzeń co do ekspansji militarnej hitlerowskich Niemiec i narodowo-socjalistycznych koncepcji prawnych, według których: „wola Führera jest najwyższą ustawą, a Führer – najwyższym sędzią”. Poznał je już wcześniej, gdy jako członek Akademii Prawa Niemieckiego wielokrotnie zapraszany był na słynne „JURISTENTAGUNG” – doroczne hitlerowskie konferencje i święta prawnicze. Uczestniczył w kilku z nich niechętnie, wyłącznie na usilne prośby rządu polskiego.” Założona w 1933 roku przez uznanego w 1936r. za „wodza prawa w Rzeszy”, Hansa Franka monachijska Akademia Prawa Niemieckiego była placówką naukową, pracującą nad ukształtowaniem niemieckiego prawa zgodnie ze światopoglądem narodowo-socjalistycznym, według którego "wola Führera jest najwyższą ustawą, a Führer najwyższym sędzią".

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej