Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
270 postów 9911 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Miesiąc po Kongresie Prawników "europejskich"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kogo bał się Kongres Prawników Polskich? Okazuje się, że nie tylko Prezydenta, Ministra Sprawiedliwości czy Parlamentu. Nawet zwyczajnych dziennikarzy się obawiał.

20 maja przedstawiciele organizatorów w osobach pani Joanny Sędek – szefowej Biura Prasowego Naczelnej Rady Adwokackiej i pana Grzegorza Furgała z Centrum Prasowego Krajowej Rady Radców Prawnych odmówili mi wejścia na obrady Kongresu. Powody niewpuszczenia dziennikarki z legitymacją prasową „Obywatelskiej”, wydawanej przez Marszałka Seniora Sejmu RP Kornela Morawieckiego, były co najmniej dziwne.
 
Tajemnice i „profesjonalizm”
 
Oficjalnym powodem miało być nieuzyskanie przeze mnie wcześniejszej akredytacji. Tylko, że wbrew twierdzeniom Joanny Sędek na stronach Kongresu ani jego współorganizatorów  nie było informacji o takiej konieczności. Ja ich przynajmniej nie znalazłam. Były za to – jak podała J. Sędek - zaproszenia do starannie wybranych redakcji.   Zaszczytu tego nie dostąpiły  ani „Warszawska Gazeta” (wykluczył to red. P. Bachurski), ani „Obywatelska”. Czyżbyśmy mieli znowu do czynienia ze zjawiskiem „koncesjonowanych mediów”?
 
Odmowa wstępu odbywała się w atmosferze pełnej zaskakującego zadęcia. Padały sformułowania o konieczności profesjonalnego działania i ukrywanie podstawowych informacji. Pan Grzegorz Furgał nie chciał podać na przykład jaką funkcję pełni w Krajowej Radzie Radców Prawnych (potem dopiero sprawdziłam w internecie, że skończył studia dziennikarskie), a pani Sędek nawet nie siliła się, aby rzeczowo wytłumaczyć, z jakich praktycznych powodów  nie może wystawić przepustki dziennikarce, wykazującej duże zainteresowanie Kongresem. A przecież nawet w Parlamencie Europejskim  dziennikarze niepracujący na stałe w Brukseli, Strasburgu lub Luksemburgu mogą bez trudu otrzymać przepustkę prasową ważną na czas danego spotkania lub posiedzenia za okazaniem krajowej legitymacji prasowej.
 
A propos profesjonalizmu w NRA, to przypomniała mi się sytuacja sprzed trzech lat. 22 lipca 2014 r. wysłałam do NRA interwencję prasową w sprawie niepełnosprawnego podsądnego, który będąc głuchym nie miał adwokata w sądzie. Adwokatka z Opola sporządziła opinię o braku podstaw do wznowienia sprawy, mimo że oskarżony w postępowaniu sądowym nie miał obrońcy, a więc obrona była obligatoryjna na mocy art. 79 par. 1 kodeksu postępowania karnego.
 
Już 23 lipca na prośbę adwokata Jacka Treli Biuro Prasowe przesłało moją korespondencję wraz z artykułem prasowym mecenasowi  Mikołajowi Pietrzakowi. Prezes Trela prosił o zainteresowanie się sprawą i o przedstawienie stanowiska NRA. Potem była długo cisza. 26 stycznia i 5 lutego 2015 roku monitowałam w sprawie braku odpowiedzi. Tego samego dnia otrzymałam od pani J. Sędek informację, iż sprawę zbadano w ORA w Opolu i jej dziekan uznał, że opinia została sporządzona przez adwokatkę wzorcowo, a zawarte w niej obszerne wyjaśnienia nie budzą jakichkolwiek wątpliwości o charakterze etycznym dotyczącym zaniechania obowiązków zawodowych.
No cóż. Jak widać oceny samorządu adwokackiego i opinii publicznej są w mocnym dysonansie, o opóźnieniach w zajęciu stanowiska nie wspominając.
 
Jak oceniam Kongres?
 
Szerszą ocenę Kongresu pozostawiam sobie na później. Nie będę też powielać informacji o skrajnie niegrzecznych zachowaniach uczestników wobec ministra Andrzeja Dery – przedstawiciela Prezydenta RP oraz wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła. W tym miejscu chcę tylko podkreślić, że wbrew opinii organizatorów Kongres nie był sukcesem frekwencyjnym.
 
Jak poinformowała mnie Joanna Sędek z Biura Prasowego NRA, na Kongres zgłosiło się ponad czterystu adwokatów, mniej więcej tylu sędziów i około trzystu radców prawnych. Pozostali uczestnicy to aplikanci, prawnicy zatrudnieni w samorządach i inni reprezentanci zawodów prawniczych. Biorąc pod uwagę, że jest w Polsce około 10 tysięcy sędziów,  a adwokatów i radców prawnych łącznie około 40 tysięcy, to zainteresowanie Kongresem było umiarkowane. Zgłosiło się około 2% prawników (rozpatrywanych łącznie w przekroju 3 głównych zawodów), najwięcej proporcjonalnie – sędziów. Tych ostatnich być może tylko dlatego, że Stowarzyszenie „Iustitia” dofinansowywało sędziom udział w Kongresie (opłata konferencyjna wynosiła ponad 180 zł), a także być może z tego powodu, że wielkie emocje tego środowiska budzą zmiany w organizacji sądownictwa, planowane przez resort sprawiedliwości.
 
Nie sposób nie zauważyć, że we wrześniowym Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów uczestniczyło ich ponad tysiąc, w obecnym – niewiele ponad czterystu. Można przewidywać, że w miarę upływu czasu zainteresowanie części środowiska sędziów tą formą artykulacji ich interesów  będzie malało.
 
Nie wydaje mi się właściwe sugerowanie opinii publicznej, iż prawnicy rożnych zawodów stanowią jakąś homogeniczną całość i powinno tak być. Przecież mecenasi i sędziowie pełnią różne role na sali rozpraw. Adwokaci często się zresztą skarżą na arogancję i niekompetencję sędziów. Moim zdaniem, to dobrze, gdy stawiają wysoko poprzeczkę wydającym wyroki. Wszelkie przejawy  fraternizacji między orzekającymi a obrońcami interesów podsądnych budziły zresztą zawsze i nadal budzą obawy opinii publicznej. Sędziowie i obrońcy powinni zachowywać niezbędny dystans podczas wykonywania swoich ról i raczej go podkreślać, niż umniejszać. A już poszukiwanie przez sędziów sojuszników w swoich sprawach wśród przedstawicieli innych zawodów prawniczych, to jakieś kuriozum. To po prostu uwłacza godności sędziego, gdy nie wierzy on w swój autorytet i organizuje wiece poparcia dla własnej pozycji ustrojowej wśród osób od niego zależnych.
 
Banalna wydaje mi się też końcowa uchwała Kongresu. Zawiera same ogólniki i to kiepsko zredagowane. Jedynym konkretem jest zamiar powołania Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej. Nie wierzę jednak, aby projekt ten powiódł się. Społecznie nie da się pisać prawa, a ustawodawca nie pozwoli zastąpić się w tej sprawie  przez jakichś samozwańczych społeczników. Jestem przeciwko takiemu mieszaniu ról.
 
Kongres Prawników Polskich czy europejskich?
 
Już podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów raziło mnie zaproszenie prelegentów z Unii Europejskiej, pouczających nas, jaki jest najlepszy ustrój trzeciej władzy. Tym razem też zaproszono  Nurię Díaz Abad – Przewodniczącą Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych (ENCJ) oraz sędziego Thomasa Guddata – Wiceprezydenta Stowarzyszenia Sędziów Europejskich dla Demokracji i Wolności Medel. Pojawił się nawet sam Koen Lenaerts, Prezes Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który grzmiał na Kongresie o konieczności troski o „wartości europejskie”. Trzeba jednak pamiętać, iż rekomendacje gości zagranicznych pochodzą z zaleceń Rady Europy i wcale nie wzbudzają entuzjazmu nawet w krajach Europy kontynentalnej, o anglosasach już w ogóle nie wspominając.
 
Lansowane przez RE wzmocnienie roli sędziów w Europie nie jest - ku ubolewaniu „europejczyków” – akceptowane i wdrażane, z tego powodu możemy spokojnie i rzeczowo „europejskie” zalecenia  ignorować.
 
Kto pikietował Kongres?
 
Pod Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach pojawili się działacze KPN Niezłomni. Na transparentach eksponowali hasła: „Ławy przysięgłych dla Obywateli Polski”, „Usunąć sędziów zbrodniarzy z PRL”, „Wyroki na zamówienie jak pizza na telefon”, „Witamy dyspozycyjnych sędziów”, „Chować pendrive i uchwyty do wiertarek – nadchodzą” i podobne.
 
Zygmunt Miernik, więziony niedawno za „protest tortowy”, powiedział mi, że nie składał wniosku o ułaskawienie do prezydenta, gdyż nie czuł się winny. Oczekuje amnestii dla wszystkich niezłomnych działaczy opozycji od lat walczących  o praworządność (m.in. o usunięcie ze stanowisk post-komunistycznych sędziów) i za karę fałszywie oskarżanych i skazywanych. Adam Słomka podkreślał pilną konieczność oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości z osób mentalnie tkwiących w komunizmie oraz ocenił, że zmiany zaproponowane przez resort sprawiedliwości są zbyt płytkie i nie są w stanie przywrócić Polakom poczucia, że dramatyczne oderwanie się wymiaru sprawiedliwości od zasady z art. 2 Konstytucji RP zostanie ostatecznie zakończone. Podkreślał konieczność wprowadzenia w Polsce systemu „ław przysięgłych”.
 
Inni uczestnicy pikiety opowiadali mi o wieloletnich prześladowaniach, których doznali ze strony prokuratur i sądów. Stanowczo oczekują radykalnych zmian w wymiarze sprawiedliwości.

 



"Obywatelska", Nr 142,  8-21.06.2017, str. 17
 
 




 
 
 
 
 

KOMENTARZE

  • O Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów we wrześniu
    ubiegłego roku pisałam tutaj:

    http://rebeliantka.neon24.pl/post/133693,miedzynarodowka-sedziow
  • a także tutaj:
    http://rebeliantka.neon24.pl/post/133836,czy-sadokracja-zapanuje-w-europie

    i tutaj:

    http://rebeliantka.neon24.pl/post/133915,wegrzy-kontra-sadokracja
  • @Rebeliantka 03:54:06 5***** pzdr!
    By sprawiedliwość tryumfowała, należy wziąć przykład z Fryderyka Wielkiego zwanym Pruskim 75% sędziów powiesił pozostałe 25% sprawdził z uczciwości i na kryminał skazał 10% pozostali prowadzili uczciwie procesy, i od nich uczyli się praworządności następni.
  • @Rebeliantka 03:54:06
    Przestańmy się z kastą "pier...ć" bo nigdy nie będziemy państwem prawa-ich trzeba odsunąć od władzy którą właśnie pokazali jak wykorzystują.
    Widać słychać i czuć jak nadzwyczajna kasta chroni złodziei, to skandal i ktoś mi POwie , że sądy są bezstronne trzymajcie tak dalej już niedługo będziecie sędziami ! Przyjdzie na to czas, że nie będziemy mieć litości dla takich pseudo-sędziów wspomagających, wręcz kryjących mafie, właśnie takie kanalie są najgorszymi osobnikami kreującymi wizerunek wymiaru sprawiedliwości w Polsce ....
  • Blamaż Gersdorf! Wydała z naszych podatków 14 tys. zł na kongres sędziów! Sąd Najwyższy: „Drobna kwota"
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/22/825/370/9d570fb6ec1849f6932f0a6aaa6e27be.png
    Pycha kroczy przed upadkiem! Tak można skomentować kulisy skandalu związanego z Sądem Najwyższym, który został ujawniony na ostatnim posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (SPC), która rozpatrywała i opiniowała dla Komisji Finansów Publicznych sprawozdanie z wykonania budżetu, m.in. Sądu Najwyższego. Okazało się, że Sąd Najwyższy, łamiąc dyscyplinę budżetową, wydał ponad 14 tys. złotych na antyrządową imprezę, czyli Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich we wrześniu 2016 r. Instytucja kierowana przez Małgorzatę Gersdorf zapłaciła za catering i ochronę kongresu. Wcześniej, zastępujący I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, sędzia Stanisław Zabłocki, zaprzeczał tej informacji. Potem stwierdził, że to „drobna” kwota. W trakcie posiedzenia, poseł prof. Krystyna Pawłowicz zadała pytanie sędziemu Zabłockiemu, czy Sąd Najwyższych współuczestniczył w finansowaniu kongresu. Na to pytanie obruszył się sędzia Stanisław Zabłocki, szef izby karnej SN. Z wyższością w głosie przeprowadził wykład o standardach panujących w SN i zaprzeczył, by sąd wydawał jakiekolwiek pieniądze na ten cel ze swojego budżetu.
    Ja też uczestniczyłem w tym kongresie i czyniłem to na własny, prywatny koszt. Przyjechałem prywatnie i odjechałem prywatnie. Koleżanki i koledzy tak to traktowali. Tak samo traktowałem kongres w tym roku.Pojechałem pociągiem, kupując bilety z własnej kieszeni i przebywając w Kotowcach na własny koszt. Tak powinien postąpić sędzia. Nie powinien obciążać swojej instytucji tego typu wydatkami . Jeśli pani prof. satysfakcjonuje, to kończę na tym.
    – mówił z zadęciem sędzia Zabłocki, który chciał moralizować prof. Pawłowicz. Szybko okazało się, że słowa sędziego Zabłockiego nijak mają się do rzeczywistości.Pod dwóch godzinach wrócił do Sejmy, by jak niepyszny, przeprosić posłankę Pawłowicz i przyznać, że SN współfinansował jednak imprezę sędziowską, na której brylował m.in. prof. Andrzej Rzepliński oraz politycy związani z opozycją.
    Poprosiliśmy o przeszukanie dokumentacji źródłowej i główna księgowa poinformowała mnie, że w dokumentacji znajdują się dwie faktury na kwotę 14 476 złotych łącznie. Związane jak się okazuje z współuczestniczeniem w finansowaniu kongresu. Uznałem za stosowne zarządzić powrót na tę sale, bo musi istnieć nie tylko transparentność, ale także rzetelność. informacji.(…) Jeżeli jesteście państwo zainteresowani czego dotyczą te faktury, w jakim zakresie ta drobna kwota, jest wyrazem jakich wydatków to oczywiście główna księgowa zaraz państwa poinformuje. Chciałem posłankę Pawłowicz przeprosić.(…). stwierdził już grzeczniejszym tonem sędzia Zabłocki. Na słowa sędziego Zabłockiego ostro odpowiedzieli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Słusznie stwierdzili, że osoby, które odpowiadają za tą sytuację powinny zwrócić te pieniądze. Przypomnieli, że wydatkowanie pieniędzy na powyższy cel to złamanie dyscypliny budżetowej.
    Przy okazji tej kompromitacji, warto wspomnieć, że pani Prezes Gersdorf i część sędziowskiej elity już dawno oderwali się od rzeczywistości. To właśnie Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego uznała, że za pensję sędziego w wysokości 10 tys. złotych można dobrze żyć tylko na prowincji. Dziś okazuje się, że 14 tys. złotych to dla szefa izby karnej SN „drobna” kwota.
    WB Ps... Jak będzie zlot czarownic na miotłach [ na Łysą Górę ] , to dołożę parę zł. do miotły na której przyleci ta, żydowska orędowniczka i alkoholiczka specjalnej kasty sędziowskiej .
  • Nadzwyczajny kongres sędziów mógłby mieć w nazwie dopisek „im. generała Jaruzelskiego"
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2016/09/05/825/360/d9a43e448dae42198ba2a606245ad7cc.jpeg
    Część sędziów staje się najważniejszym obrońcą układu pookrągłostołowego, który prawniczej elicie PRL zapewnił miękkie lądowanie w nowym systemie i nowe przywileje. Nie chcę się zajmować przemianą sędziów w nieomylną kastę kapłańską, bogów wyznaczających miejsce w szeregu innym władzom, bo to proces dotyczący całego demokratycznego świata. I proces szeroko opisywany, m.in. przez nieżyjących już prof. Ralfa Dahrendorfa czy sędziego Sądu Najwyższego USA Antonina Scalię. Sędzia Scalia nazywał ich nawet „mułłami Zachodu”. Bardziej interesująca jest dokonująca się od jakiegoś czasu w Polsce przemiana sędziów w coś w rodzaju policji myśli III RP (na wzór Policji Myśli z „Roku 1984” George’a Orwella). Pokazem Policji Myśli w działaniu był Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, który odbył się 3 września w Warszawie. W wielu wystąpieniach brzmiały tony potępienia wszelkiej nieprawomyślności, a na to miano zasługiwała każda niezgoda na superwładzę sędziów, czyli wręcz demonstracyjne ignorowanie przez nich art. 10 konstytucji mówiącego o podziale władz, ale również o ich równowadze, a nie bezwzględnej dominacji władzy sądowniczej. Charakterystyczne dla policji myśli jest występowanie w roli najwyższego arbitra moralności. W licznych przemowach na nadzwyczajnym kongresie mieliśmy moralne napominanie polityków, czyli władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz stawianie się sędziów w roli twórców norm moralnych dla przedstawicieli dwóch pozostałych władz. A uchwały kongresu miały wręcz charakter dekretów moralnych, stąd pełno w nich takich określeń jak „wzywamy”, „przeciwstawiamy się”, „z dezaprobatą oceniamy”, „sprzeciwiamy się”, „z niepokojem przyjmujemy”. Sędziowska policja myśli potępiała i napominała przede wszystkim prezydenta Andrzeja Dudę, ale jej wrogiem numer jeden, odpowiednikiem Emmanuela Goldsteina z powieści Orwella był prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Ataki na Kaczyńskiego były różnie malownicze i zacietrzewione jak podczas Dwóch Minut Nienawiści u Orwella. A często te ataki były po prostu groteskowe, jak w wyjątkowo infantylnej tyradzie sędziego z Piotrkowa Trybunalskiego Bartłomieja Szkudlarka, dla którego wrogiem okazała się nawet kotka Fiona. Jeśli sędziowie występują w roli policji myśli i najwyższego strażnika moralności, sami się wystawiają na pytania o moralność własnego środowiska (o korupcję, sitwy, obronę komunistycznej czy resortowej przeszłości rodziców i krewnych etc.), o własną postawę w przeszłości, także w czasach komunistycznych. I jakoś trudno znaleźć pośród starszych sędziów przykłady otwartego występowania (na czymś w rodzaju kongresów czy w postaci uchwał jakichś ciał kolegialnych) przeciwko systemowi komunistycznemu, a szczególnie przeciwko funkcjonowaniu części sędziów w roli komunistycznego aparatu represji. Trudno też znaleźć przykłady otwartego występowania przeciwko różnym patologiom III RP. Organizator kongresu sędziów, czyli Krajowa Rada Sądownictwa, powstała w kwietniu 1989 r., czyli jeszcze za władzy generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka i na podstawie konstytucji PRL. Pierwszy skład ukształtował się wprawdzie dopiero w lutym 1990 r., czyli już podczas funkcjonowania rządu Tadeusza Mazowieckiego, ale przecież Jaruzelski był wtedy prezydentem, zaś Kiszczak szefem MSW. Ale pal sześć początki KRS w końcówce PRL. Ważniejsze jest to, że kiedy w III RP dochodziło do łamania demokracji, np. naginania prawa i konstytucji przez prezydenta Lecha Wałęsę, podczas nocnej zmiany 4 czerwca 1992 r. czy w prowokacjach z udziałem tajnych służb, legitymizowanych przez usłużnych sędziów, środowisko sędziowskie nie organizowało nadzwyczajnych kongresów i nie przyjmowało potępiających uchwał. Sędziowska odwaga staniała znacząco po raz pierwszy za rządów PiS w latach 2006-2007, a bardzo staniała po listopadzie 2015 r. W innych okresach tacy profesorowie jak Andrzej Zoll czy Marek Safjan nie wygłaszali płomiennych manifestów. Występowanie przez część sędziów w roli policji myśli III RP ma takie konsekwencje, że to środowisko staje się bastionem tejże III RP, ze wszystkimi jej wadami i patologiami. Ale przede wszystkim to środowisko staje się najważniejszym obrońcą układu pookrągłostołowego, który prawniczej i sędziowskiej elicie PRL zapewnił nie tylko miękkie lądowanie w nowym systemie, ale zagwarantował utrzymanie poprzednich przywilejów oraz dodał im całkiem nowe. W ten sposób elita prawnicza i sędziowska PRL (oraz w wielu wypadkach jej dzieci) ma ogromy wpływ na funkcjonowanie prawa i sądów w Polsce AD 2016. Było to tym łatwiejsze, że to środowisko nie przeszło po 1989 r. żadnej weryfikacji. Stało się tak m.in. dzięki wyrozumiałości takich uczestników nadzwyczajnego kongresu sędziów jak prof. Adam Strzembosz, pierwszy prezes Sądu Najwyższego w latach 1990-1998, który uważał, że środowisko oczyści się samo. Niestety ono się nie oczyściło, a nawet chyba nigdy nie miało takiego zamiaru. W III RP umocnił się tylko układ sił w wymiarze sprawiedliwości ukształtowany przede wszystkim w latach 80., czyli wtedy, gdy ekipa Jaruzelskiego-Kiszczaka przygotowała płynne przejście PRL w III RP. I teraz część tego środowiska występuje w roli najwyższego kapłana moralności oraz pierwszego obrońcy demokracji. Dlatego nadzwyczajny kongres sędziów mógłby mieć w nazwie dopisek „im. generała Jaruzelskiego”. autor: Stanisław Janecki

    Ps..Trzeba ich było zapakować wszystkich do wagonów i wysłać tam skąd pochodzi ta bolszewicka zaraza. Płynne przejście z PRL do III RP można podsumować następująco: możecie głosować i wybierać, ale władzę i tak mamy my- prawnicy i co nam zrobicie?! To jest demokracja?!!! Czas na zmianę konstytucji!! Odsyłam do słów B. Szkudlarka
    https://youtu.be/M_dBVjoPIy8?t=20 Widać próbował uświadomić swojemu środowisku czemu nie jest szanowane i dla czego uchwałami nie zainteresuje nawet kota Fiony ;)
  • @Rebeliantka 03:53:40
    "Świeżość" zwapniałych umysłów kongresowych sędziów sędziów jest zatrważająca !!! Najwyższy czas aby to środowisko przestało być nietykalne. Odebrać immunitety i wszystkie przywileje nadane przez umowy okrągłego stołu! Dość tego. Dość obijania się i kombinowania. Przeczytać przepis o organizowanie puczu, działalność antypaństwową i na postronku wywlec jak to zrobił z takimi Erdogan. Wyrok dla puczystów jest jeden latarnia. Najłagodniejszy to banicja. Dwie gazety napiszą szokujące artykuły i po skandalu.
  • Afera jest, ale aferzyści wrócili do domu. Sąd nie zgodził się na areszt ŻADNEJ osoby!
    http://niezalezna.pl/101049-afera-jest-ale-aferzysci-wrocili-do-domu-sad-nie-zgodzil-sie-na-areszt-zadnej-osoby Ps..Być może owi"Azotowcy"z Polic są POnad prawem? Przez tyle lat panowania takich norm postępowania przed tzw. wymiarem sprawiedliwości, walka z korupcją jest czymś wysoce nagannym i podlega karze. Tylko KOMISJA SYCYLIJSKA może spróbować rozwikłać tę PrOblematykę! Nadzwyczajna kasta nie odpuszcza, ale mam nadzieję, że to ich ostatnie podrygi. To jest otwarty front wojny mafii wobec rządu Zjednoczonej Prawicy.Tylko opcja zero lub egzekucja rozwiąże ten problem. Nie uda się zrobić państwa prawa dopóki śmiecie będą siedzieć w sądach. Niezwłocznie trzeba zrobić tam wolny rynek i lustracja powinna w tym przypadku pozbawiać prawa wykonywania zawodu dożywotnio. Trzeba się śpieszyć z czystką bo złodziejom sprawy się przedawnią! Warto też wspomnieć, że podejrzani dostali poręczenie arcybiskupa!!! Przynajmniej tak donosiło radio Szczecin....."sędziowie we własnej sprawie"..?? coś mi mówi, że nadzwyczajna kasta również korzystała garściami z tych przekrętów.. a było z czego! setki milionów złotych to jest czym dzielić a ich posiadłości i majątki to też należy prześwietlić ze "szczególną starannością"..! To jest dalszy odprysk wojny sądu z rządem. Tę bezczelną dzicz sędziowską należałoby przepędzić na 4 wiatry. Doprowadzili do tego , że przeciętny Kowalski gardzi sędzią czy sędziną, traktując ich jak sprzedajne szmaty. I tym starym sprzedajnym już nic nie pomoże. Posłuch to może część z nich u tchórzy będzie miało, ale szacunku u porządnych ludzi nie kupią za żadne pieniądze. Dopiero młodzi nie umoczeni w żadne bagno będą budowali autorytet zawodu. Gorzej będzie z pomiotłem resortowym, bo tych to już nic nie zmieni. W przyrodzie tak bywa, że są całe gniazda zdegenerowane i żaden szczeniak z takiego gniazda nie jest normalny.
    Znam człowieka, który kiedyś był bez pracy, dodatkowo zachorował, było to około 14 lat temu. Nie mając pieniędzy jechał bez biletu,teraz jakaś firma odkupiła dług (dawno przedawniony), bo minęło 14 lat, firma windykacyjna domaga się około 400 zł. Sąd zaocznie wydał nakaz zapłaty. "Obwiniony" prosi o przywrócenie terminu, aby mógł się odwołać, lecz ,"sąd", odmówił przywrócenia terminu,uzasadniając,że choroba nie jest żadną przeszkodą w dopilnowaniu swoich spraw. Tak teraz za około 2 zł wartości biletu znaleźli przestępcę, a ci co ukradli na miliony, są praktycznie nietykalni, bo "są pod parasolem sądów".
  • Skandal w sądzie. Łączewski znowu w akcji - żenujący spektakl na sali rozpraw
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/300s/still2017/1498215398163678101057.jpg

    Wojciech Łączewski, który nadal jest sędzią, znowu wywołał skandal. Tym razem zaatakował Trybunał Konstytucyjny - uznał, że prezes Sylwia Przyłębska wybrana została nielegalnie (!), a tym samym pełnomocnictwo przez nią podpisane dla prawnika reprezentującego TK i występującego w procesie, w którym Łączewski orzekał, jest nieważne. Do tej pory można było kpić z zachowania Łączewskiego, teraz sprawa jest naprawdę poważna. Warszawski sędzia Wojciech Łączewski jest doskonale znany Czytelnikom portalu niezalezna.pl Chodzi z wydania wyroku skazującego Mariusza Kamińskiego i inne osoby z dawnego kierownictwa na kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Później był również bohaterem skandalu, gdy próbował się umówić na spotkanie z Tomaszem Lisem. Prawnikiem nie wiedział, że konto na portalu społecznościowym jest fałszywe i wypisywał polityczne manifesty.
    "W lutym tego roku w mediach pojawiła się informacja dotycząca sędziego z Warszawy Wojciecha Łączewskiego, który chciał umawiać się z osoba podszywającą się pod Tomasza Lisa, aby „powstrzymać PiS”. Gdy dziennikarze ujawnili skandal (sędzia nie może angażować się politycznie), Łączewski twierdził, że padł ofiarą prowokacji i ktoś podszywa się pod niego w internecie" - pisaliśmy kilka miesięcy temu.
    Dzisiaj stał się bohaterem nowego skandalu. "Proces chciał wytoczyć Trybunałowi Konstytucyjnemu prywatny przedsiębiorca z Tychów Marek Jarocki" - podaje RMF FM i dodaje, że "rozprawa trwała tylko kilka minut"
    "Sędzia Wojciech Łączewski miał zapytać prawnika, który reprezentował Trybunał, kto podpisał mu pełnomocnictwo. Okazało się, że zostało ono podpisane przez sędzię Julię Przyłębską. Na to sąd odpowiedział, że w przekonaniu sądu sędzia Przyłębska została wybrana na prezesa Trybunału Konstytucyjnego nielegalnie, bo wbrew przepisom ustawy"
  • @kula Lis 67 13:36:00
    Mariuszowi Kamińskiemu odsiadka należy się jak najbardziej.
  • @PiotrZW 13:46:28
    A za co? udowodnij!
  • Minister Ziobro krytykuje samowolkę sędziego Łączewskiego: Sądy cywilne nie mogą ocenić legalności wyboru prezesa TK
    http://wpolityce.pl/polityka/345557-minister-ziobro-krytykuje-samowolke-sedziego-laczewskiego-sady-cywilne-nie-moga-ocenic-legalnosci-wyboru-prezesa-tk
    Ps..Kiedy wreszcie zostanie zrobiony prawdziwy porządek z Targowicą? To prowokacja podobnie jak poprzednie wyroki, ten kto go wyznaczył też polityczny prowokator. Soros i Angela płacą i wymagają. No to kolejne postępowanie dyscyplinarne i postępowanie przygotowawcze w prokuraturze, wiadomo! Sędzia w ten sposób złamał prawo i to dosłownie w ekstremalny sposób podważając porządek prawny w Polsce. Przecież to jest wystarczający powód dla prezydenta jako strażnika konstytucji na natychmiastowe zawieszenie w wykonywaniu zawodu. Ten sędzia, potomek ubecki powinien trafić do Kiejkut w celach resocjalizacyjnych przez prace w uprawie roli.
    Statystyczny działacz i wyborca PO to: kryminalista, sędzia, prokurator, wiezień, buły Ubek lub agent WSI. PO ma 88% poparcia !!! - w sądach, prokuraturach, i zakładach karnych :)
  • Prof. Pawłowicz o wyroku TK ws. KRS: Rada była inicjatorem buntu sędziów. "KRS aspiruje do tego, aby stać ponad prawem"
    http://wpolityce.pl/polityka/345159-nasz-wywiad-prof-pawlowicz-o-wyroku-tk-ws-krs-rada-byla-inicjatorem-buntu-sedziow-krs-aspiruje-do-tego-aby-stac-ponad-prawem Ps..Sędziowie którzy zapowiadają, że nie będą respektowali wyroków Trybunału Konstytucyjnego, powinni zostać administracyjnie relegowani z zawodu i to natychmiast, bez odpraw i świadczeń emerytalnych. Majątki sędziów, polityków i innych funkcjonariuszy i opodatkować rzeczywiste nadwyżki majątku niewiadomego pochodzenia dając najpierw możliwość dobrowolnego opodatkowania i skorzystania z abolicji. Pani profesor w końcu jasno, wprost wyartykułowała, o co chodzi w "reformie" KRS i Wymiaru Sprawiedliwości: "Prawo i Sprawiedliwość po prostu wyrywa to, co do Polski i Polaków należy"! Brawo : )!
  • @kula Lis 67 13:51:45
    Za to, że na zlecenie wykończył A. Leppera. Co tu udowadniać, każdy trzeźwo myślący widział, że zorganizowano prowokację. Kiedy to się wydało, jego pryncypał jego pryncypał zorganizował spektakl pod hasłem "Szukamy przecieków" i w ten sposób zatuszował swoje podłości.
  • @kula Lis 67 14:05:55
    Sorry,że tak trochę poza tematem.

    No i co Pan najlepszego narobił Panie KulaLis?Doprowadził Pan do rostroju nerwowego niejakiego Z.Białasa i jego akolitkę niejaką Tiamat.http://zygumntbalas.neon24.pl/post/139003,o-glupocie-pogardzie-i-nienawisci-23-06-2017.
    Przez Pana niby rasistowskie,ksenofobiczne siejące nienawiść i pogardę komentarze Białasowi przeszła ochota na pisanie

    I wyszła na wierzch hipokryzja Białasa.On i jego przydupaska mogą obrażać i wyzywać każdego,który z nimi się nie zgadza.Ta Tiamat wyzwała mnie od ubeków i komuchów.Jak zwróciłem Białasowi uwagę na chamskie zachowanie tej baby to mnie zbanował.
    Powiem krótko,niech przestanie pisać ,niech idzie w pi...du raz na zawsze z tą swoją towarzyszką i nie wraca nigdy więcej.
  • @matterhorn 14:41:08
    On filokozojebiec tylko wkleja tłumaczenia z niemieckiej prasy i tej z Antypodów. Niech idzie w pizdu razem z tą Tiamat.
  • Andrzejewski zdecydowanie o Łączewskim:
    Powinien pojawić się wniosek o uchylenie immunitetu i o skierowanie go na badania psychiatryczne...Myślę, że jest podejrzenie o popełnienie przestępstwa przez tego sędziego i powinien pojawić się wniosek o uchylenie mu immunitetu, a jednocześnie o skierowanie go na badania psychiatryczne. Coraz więcej jest informacji świadczących o tym, że jest to osoba niezrównoważona
    — mówił w rozmowie z TVP INFO mec. Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu, współtwórca polskiej konstytucji.
    Andrzejewski zaznaczył, że nie ma możliwości, aby sędzia Łączewski nie uznawał prawidłowo wybranej prezes Trybunału Konstytucyjnego.
    Powołanie zostało ocenione właściwie, ten organ funkcjonuje, sam sędzia nie może tego obalić
    — powiedział.
    ZOBACZ TAKŻE: Skandaliczne stanowisko sędziego Łączewskiego! Uznał, że obecne władze TK wybrano nielegalne. Uruchamia sędziowski pucz?
    Na tej zasadzie, my możemy nie uznawać władzy sądowniczej i tak wszyscy wszystkich nie będą uznawać. Będziemy mieli państwo w stanie totalnej anarchii
    — dodał.
    Były sędzia Trybunału Stanu zaznaczył, że zachowanie Łączewskiego może być przestępstwem.
    Myślę, że jest podejrzenie o popełnienie przestępstwa przez tego sędziego i powinien pojawić się wniosek o uchylenie mu immunitetu, a jednocześnie o skierowanie go na badania psychiatryczne. Coraz więcej jest informacji świadczących o tym, że jest to osoba niezrównoważona
    — mówił.
    W ramach reformy władzy sądowniczej, w przypadku podejrzenia niezrównoważenia psychicznego czy politycznego sędziego, musi istnieć jakaś forma badań okresowych, przynajmniej psychiatrycznych
    — powiedział.

    Ps...Słusznie, coś z nim nie tak. Ponadto kompromituje swojego przełożonego prezesa sądu i innych sędziów. Tak, poza wszystkim ten Łączewski wygląda na psychola i tak też się zachowuje... Prowincjonalny karierowicz w Warszawie z chorą głowa... To bardzo niebezpieczne...Każdy kierowca, żołnierz, policjant posiadający broń, co pięć lat jest badany tym bardziej sędzia i prokurator powinien być weryfikowany, czy ma na miejscu klepki.
  • Mamy kolejny dowód jak skrajnie upolitycznione jest obecne sądownictwo. Rząd PiS musi to zmienić!
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/23/1500/750/b265ad7c298d40ce94974eba1cbcf507.jpeg

    http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/345565-mamy-kolejny-dowod-jak-skrajnie-upolitycznione-jest-obecne-sadownictwo-rzad-pis-musi-to-zmienic
  • Prezes TK Julia Przyłębska o zachowaniu sędziego Łączewskiego: „Jestem zbulwersowana. To niebezpieczne dla państwa"
    Jestem zbulwersowana zachowaniem sądu powszechnego i sędziego, który nie potrafi orzekać w sposób zgodny z obowiązującym prawem. Przepisy kodeksu postępowania cywilnego jednoznacznie wskazują jakimi sprawami zajmują się sądy powszechne powiedziała prezes Julia Przyłębska w rozmowie z portalem wPolityce.pl
    Prezes Przyłębska wydała też oficjalne oświadczenie w związku z zachowaniem Łączewskiego.
    W związku z decyzją warszawskiego sądu rejonowego z dnia 23.06.2017 r. Trybunał Konstytucyjny przypomina, że poza jurysdykcją sądu cywilnego, a nawet całego sądownictwa powszechnego, są sprawy dotyczące wyboru Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, oraz możliwość oceny działania Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w tym zakresie. Tego rodzaju aktywność sądu cywilnego wpisuje się w dostrzegane ostatnio publicznie, niebezpieczne dla państwa prawa, próby przekraczania konstytucyjnych i ustawowych kompetencji przez pracowników wymiaru sprawiedliwości. Trybunał ufa, że Sąd Najwyższy przerwie te działania czytamy w komunikacie Julii Przyłębskiej, Prezes Trybunału Konstytucyjnego.
    Ps..Tą kastę trepów prl-owskich trzeba wytrzebić do gołej ziemi, kastę aparatczyków sowieckich a nie sędziów. Ręce opadają jaka zgnilizna toczyła Polskę w 3RPRL i to w każdej dziedzinie..Należy obejrzeć wszystkie wyroki tego"sędziego"...
  • @kula Lis 67 15:29:57
    "Tą kastę trepów prl-owskich trzeba wytrzebić do gołej ziemi,..."
    a na początek przestać im płacić, za taką pracę jaką wykonują nie dla społeczeństwa ale dla interesów własnej kasty.
    Na sądy budżet państwa przeznacza około 1.9% swoich wydatków czyli w 2017 około 7 mld PLN(dla całego wymiaru sprawiedliwości około 12 mld PLN), więc w geście nieposłuszeństwa obywatelskiego, niech każdy z około 26 mln podatników za 2016 rok, potrąci sobie około 270 PLN(na sądy) z podatku należnego za 2017 rok.
    Gdyby tak uczyniło miliony obywateli(suweren), to może zmusiłoby to przedstawicieli suwerena w parlamencie, do zdecydowanych kroków przeciw łamaniu prawa przez kastę sędziowską.
  • @35stan 16:53:21
    Dlaczego ten chory z nienawiści człowiek jest jeszcze sędzią?? Za samo pójście na spotkanie z rzekomym Lisem powinien zostać pozbawiony immunitetu i odsunięty! Chciał zniszczyć demokratycznie wybrany rząd i dalej próbuje. A PiS taki delikatny....PO-wcy by się nie cackali! Mści się pobłażliwość PiS. Dla mnie ta pobłażliwość jest niezrozumiała. Facet powinien już dawno odpowiedzieć za swoje czyny. Łączewski jako sędzia jest już skończony, bo wisi na nim sprawa o krzywoprzysięstwo ws rzekomego włamania na jego komputer. Więc, albo mąci z własnej inicjatywy, licząc na to, że opinia publiczna uzna go za męczennika, albo beneficjenci 3 RP posłużyli się nim jak zapalnikiem do powrotu sabotażu TK. Niestety, dla nich, obie ewentualności, to strzał kulą w płot. Pan sędzia z TS Andrzejewski w tvpinfo powiedział, że Łączewskiego powinni zbadać psychiatrzy. Ja myślę, że nie tylko jego, a wielu powinno się umieszczać na obserwacje psychiatryczne. Teraz się nie dziwię Erdoganowi, że odpowiednio traktował swoje mendy. Państwo jest albo silne albo zdycha. Jak takie mendy robią co chcą to ja też zacznę od nie płacenia podatków, dlatego Panie Ziobro weź pan się w końcu za tą swołocz. Pełnomocnictwa 130-letnich właścicieli warszawskich i krakowskich kamienic jakoś hultajskiej kaście nie wadziły. A tu taka jurysprudencja gwałtowna się zbudziła, ho ho!
  • @35stan 16:53:21
    Gonić POstkomunistyczne czerwone bydło z całą stanowczością! Jak jest to możliwe, żeby osoba taka jak Łączewski, (ci od pendrivów, elektroniki czy wiertarek, etc.. także) w trakcie prowadzonego przeciwko niemu postępowaniu pełnił cały czas swoją funkcję?. W żadnym normalnym kraju nie ma to miejsca, tylko w Polsce. To nie pomyślenia, żeby zwyrodniały typ, prawdopodobnie niepoczytalny, orzekał o losie uczciwych ludzi. To złośliwa parodia wymiaru sprawiedliwości. Mafie paliwowe, mafie vatowskie, grupy przestępcze okradające w spółkach państwa..... to przekręt rzędu 70 - 100 miliardów złotych rocznie-to 3-4 razy więcej niż fundusze europejskie. Nie mogłyby istnieć bez osłony sędziowskiej, prokuratorskiej i partyjnej (PO-PSL). Sędzia Łączewski jest ważnym ogniwem układu mafijnego który rządził i Polską i ja okradał. Sędzia Łączewski był cynglem wynajętym przez mafie. Paliwowa/vatowska oraz PO do wyeliminowania pana Kamińskiego. W moich oczach ludzie tacy jak pan Łączewski powinni siedzieć w wiezieniach. Skoro Donald, Schetino i inni mówią, że nic nie mogli zrobić i byli bezradni to dlaczego jeszcze są w w polityce? Skoro przyznają, że każdy lepszy złodziej okręci ich dookoła palca, skoro przyznają, że wiedzieli o mafiach i nic nie mogli zrobić to po co chcą POnownie rządzić Polską? Wszyscy ci którzy popierają decyzje Łączewskiego to elementy struktur mafijnych w Polsce. Warto popatrzeć na stacje telewizne, portale internetowe, gazety by zobaczyć jak bardzo potężna ta mafia jest. Ta kreatura powinna zostać całkowicie odsunięta.To, że orzeka to skandal, ale to przecież najpodlejsza kasta. Niech się w końcu tzw. "śledczy" definitywnie określą, a prokuratura niech weźmie się w końcu do roboty w sprawie podejrzenia o popełnienie przestępstw(a)? przez niejakiego Łączewskiego.
  • @kula Lis 67 18:45:55
    Światem rządzą plemienni lichwiarze w skali globalnej a kasta sędziowska jest ich emanacją tak samo jak media i przemysł rozrywkowy, czyli mają w swoich rękach narzędzia zniewalania całych populacji.
    http://jgryn.salon24.pl/787758,lichwiarze-w-swietle-religii-i-tradycji
  • @35stan 19:16:11
    Kasta stoi murem za swoim pupilem Łączewskim i idzie w zaparte! Sąd: ”Sędzia nie podważał wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa TK”... http://wpolityce.pl/polityka/345619-kasta-stoi-murem-za-swoim-pupilem-laczewskim-i-idzie-w-zaparte-sad-sedzia-nie-podwazal-wyboru-julii-przylebskiej-na-prezesa-tk Ps..Stylistyka mnie zabiła. Kasta stoi murem za pupilem i idzie w zaparte! Niech jeszcze siedzi kamieniem i leży plackiem. Kasta ośmiorniczek kpi sobie z prawa, bo wie, że jest bezkarna. Czy Sędzia sądu rejonowego zrobiłby taki numer, gdyby nie miał zachęty i ochrony ze strony swoich zwierzchników z SN? Podważanie autorytetu TK za Przyłębskiej, a gloryfikacja tego samego TK za Rzeplińskiego. To jawna hipokryzja i bezczelna anarchia ! Anna Ptaszek? A jak panieńskie Pani sędzino?! Ha ha ha..Ptaszki jak wiemy z zoologii mają bardzo małe móżdżki więc nie można się dziwić takiej a nie innej interpretacji rzecznika sądu rejonowego. W świetle tego co powiedziała rzecznik sądu okręgowego. To precyzyjnie zaplanowana akcja, która jest jedną z wielu mające na celu wkładanie kija w szprychy systemu sądownictwa, które musi zostać całkowicie zreformowane. Najlepiej gdy wszyscy udadzą się na zieloną trawkę a potem, po wszechstronnej lustracji, niektórzy podejmą pracę na nowych zasadach z odpowiednim okresem próbnym. Ogon próbuje kręcić psem. Szeregowy sędzia pluje na porządek prawny? Plugawi togę i pozostaje poza prawem? Pytać SN to może ktoś sobie jakie mają napletki a o wyborze sędziego TK prawa nie mają. Pani prezes SN czeka na rozstrzygnięcie,cz została prawidłowo wybrana. Do czasu wyroku powinna być odsunięta od jakichkolwiek orzeczeń, jakiegokolwiek udziału w pracach sądu, najlepiej areszt domowy. To się kasta teraz doigra, ludzie pod wpływem propagandy zaczną was już jawnie opluwać, aż wam mina zrzednie. Nie widzicie jak wielką przewagę ma PiS? Zapracujecie na własnego bata. Kasta chce mi wmówić, że jestem głuchy i czytać nie potrafię skoro twierdzi, że Łączewski nie podważał wyboru sędzi Przyłębskiej na prezesa TK. Willa w Kazimierzu, łapówka dla Sawickiej, lewe pieniądze, Kamiński za kraty, i dokonanie przez niego samobójstwa. Oto scenariusz zemsty który nie wypalił. Łączewski ciągle silny bezhołowiem sitwy. Rozpędzić czerwoną mafię w czarnych togach, odebrać przywileje i niech ustawiają towar w Tesco, naturalnie jeśli do tego dorośli, jeżeli nieroby to potrafią! Mafia z immunitetami. Jak długo jeszcze? Czas najwyższy rozpisać referendum w sprawie gruntownej reformy sądownictwa, przewłaszczonego całkowicie przez nadzwyczajną kastę ludzi. Sądownictwo należy przywrócić społeczeństwu. PiS ani pół kroku do tyłu! Wygniatać systematycznie postkomunistycznych drani!!! Pora na redukcję dochodów kasty, na początek płaca minimalna i zobaczymy jak zaczną wyć. Nadzwyczajna kasta ludzi rżnie głupa i na rozkaz Patologii Obywatelskiej, pod osłoną marksistów z Brukseli robi burdel w Państwie Polskim. Bez wariantu tureckiego UBwatele sędziowie RP nie ustąpią.
  • W oparach czosnku ...
    tak powinien brzmieć tytuł ...
  • @35stan 19:16:11
    W Polsce jest ogółem 13 osób o nazwisku Łączewski, z tego 7 mieszka w Lublinie. To złogi po PKWN-ie zainstalowane w Polsce w 1944 r. Sądząc po zachowaniu, to POsowiecki, pełniący obowiązki POlaka,
    zainstalowany początkowo w Lublinie.
    http://www.moikrewni.pl/mapa/k...
    To "sędzia" z woli sowieckich najeźdźców w kolejnym pokoleniu, POP,
    potomek renegatów, zdrajców, to człowiek bez zasad ludzkich, homo
    sowietikus. Łączewski robi za tzw . "małpę" czyli godzi się na wypychanie na linię frontu walki starego układu z obecnie rządzącą władzą. To wyjaśniałoby postawę sędziego wobec Polaków. Krótko mówiąc bolszewia aż w oczy gryzie. To zupełnie niedorozwinięty moralnie i intelektualnie i całkowicie nieodpowiedzialny potomek jakiegoś parobasa, sołdata, pastucha, albo miejskiego rzezimieszka, stalinowski nawóz historii ... czego dobrego można spodziewać się po najgorszym sorcie ? mądrości ? sprawiedliwości ? rozumu ? Łączewski jest po prostu psychicznie chory. On nawet dziwnie wygląda. Powinni mu się zdecydowanie przyjrzeć psychiatrzy.
  • @35stan 19:16:11
    Janusz Szewczak o aferze polickiej: "Za PO w takich wielkich aferach wszyscy mogli czuć się bezkarnie"....To, że sąd w Szczecinie nie uwzględnił wniosków prokuratury i CBA o zatrzymanie i areszt, to dokładny dowód na to, że za poprzedniej władzy było przyzwolenie na wielkie afery finansowe mówi w rozmowie z wPolityce.pl Janusz Szewczak, poseł PiS
    w Polityce.pl: Szczeciński sąd odrzucił wniosek prokuratury regionalnej o areszt dla 10 podejrzanych w aferze polickiej. Jak pan ocenia tę decyzję?
    Janusz Szewczak Afera policka, czy też afera senegalska, jak już zaczęło się ją nazywać, to jest niesłychanie ważna i przełomowa kwestia. To, że sąd w Szczecinie nie uwzględnił wniosków prokuratury i CBA o zatrzymanie i areszt, to dokładny dowód na to, że za poprzedniej władzy było przyzwolenie na wielkie afery finansowe. Bo to jest wielka afera finansowa, bo chodzi tam o ponad 30 mln zł. Na taką kwotę są zarzuty, ale przecież cała inwestycja, bardzo podejrzana i kontrowersyjna, była jeszcze droższa. Ona była trafiona w punkt, ale tylko dla niektórych. Odbiera pan tę decyzję jako postępowanie na złość rządom PiS? Sąd w efekcie nie zrobił na złość PiS, że nie zatrzymał podejrzanych w tak poważnej sprawie. Dał sygnał, że w takich wielkich aferach wszyscy mogli czuć się bezkarnie. Widać wyraźnie, że wymiar sprawiedliwości, sądownictwo uznało, że to nie wymaga zatrzymania tych podejrzanych. Choć takie zatrzymania, czy areszty, zdarzają się w sprawach prozaicznych, w kradzieżach roweru, czy batonika ze sklepu. To jest pokazanie, że wielkie afery i aferzyści mogli czuć się bezkarnie. Władza III RP była w tej kwestii niedowidząca i łaskawa.
    Można było tej afery uniknąć? Ktoś w porę nie zareagował?
    Poprzednia władza zgadzała się na to, żeby bezkarność rozzuchwalała złoczyńców. Było myślenie: tam, gdzie nie ma kary, tam nie ma miary. Afera policka ma wątki prania pieniędzy i transferów pieniędzy. Nasuwają się wręcz podejrzenia o zorganizowaną działalność przestępczą na wielką skalę. Chodzi wyrządzenie wielkich strat dla budżetu skarbu państwa. To nie jest pomyłka czy przeoczenie. To działanie sądu jest właściwie w odbiorze społecznym jednoznaczną formą przyzwolenia na to, co się działo. Przecież ludzie nie rozumieją uzasadnienia, że dowody są niewystarczające i postawa podejrzanych jest właściwa. Przecież oni się nie przyznali do zarzutów. To jest bardzo niebezpieczny precedens. To może oznaczać, że sprawcy tych wielkich oszustw finansowych są właściwie bezkarni.
    Takich spraw było więcej?
    Takich inwestycji, które można nawet podejrzewać, że były precyzyjnie przygotowanymi planami okradania skarbu państwa, było więcej. Chodzi o wytransferowanie z Polski gigantycznych pieniędzy. Nie można wykluczyć, że bardzo podobnie mogła wyglądać inwestycja KGHM w Chile za poprzedniego rządu PO-PSL. Tam kilkanaście miliardów zł zainwestowano w pustynię Sierra Gorda i ponosimy tam olbrzymie straty. Rocznie od 4 do 5 mld zł. Na razie. Podobne, zasadnicze wątpliwości były przy wielkim wydatku inwestycyjnym Lotosu na Morzu Północnym w poszukiwaniu złóż gazu, tzw. YNE. Po wyłożeniu prawie 2 mld zł, okazuje się, że nie ma tego gazu. Pieniędzy też nie ma.
    Jak PiS będzie temu przeciwdziałał?
    Propozycja ministra Ziobry, żeby podnieść próg karalności za oszustwa finansowe, jest dobry. Niektórym opłacało się dotąd ukraść, pójść do więzienia na dwa lata i żyć dostatnio pod palmami przez wiele lat. Próg karalności do 12 lat więzienia był zbyt niski. W aferze polickiej istnieje poważne zagrożenie matactwa, bo za duże pieniądze wchodzą w grę. Przede wszystkim jednak sądy muszą przestać być w odbiorze społecznym swojego rodzaju gwarancją bezpieczeństwa za oszustwa finansowe na wielką skalę.
    Rozmawiała Edyta Hołdyńska
    Ps...Jak mają iść siedzieć gdy mafia sędziowska chroni przestępców??
    To jest oczywiste złodzieje chronią złodziei. Mafia swoich chroni, miejscowym sądom bliżej do lokalnych układów! Przeraża skala utopionej kasy przez KGHM i bieżących kosztów, ą gdzie są odpowiedzialni za ten deal ? Sędzia,który odmówi aresztu, a podejrzany będzie się ukrywał przed organami ścigania, powinien ponieść służbową i karną odpowiedzialność za umożliwienie ucieczki. PiSie!! Ale czemu taki gang nie poszedł do więzienia !!! Ukradli dziesiątki milionów zł !!! Za kradzież roweru idzie się siedzieć !!! Już dawno Szwajcarzy zazdrościli by nam zamożności społeczeństwa gdyby najpierw nie bolszewickie dziadostwo żydokomuny, a potem złodziejstwo przechrzczonych żydokomuchów w żydoliberałów. Złodziejstwo publicznego grosza- szubienica a najlepiej żarda czyli pal..
  • @Drab61 00:00:25
    100/100!!! pzdr!
  • @kula Lis 67
    Dzięki piękne za komentarze z najnowszymi wiadomościami o wymiarze sprawiedliwości.
  • @35stan 16:53:21
    Intrygujący pomysł ;) Tylko jak zrealizować?
  • @35stan 19:16:11
    Dzięki za link.
  • @PiotrZW 13:46:28
    Nie należy się. Został ułaskawiony i nie ma co już do tego wracać.
  • @PiotrZW 14:17:54
    Prowokacje są rzeczywiście spornym narzędziem śledczym..
  • Na marginesie
    Minął miesiąc i szumnie zapowiadana Społeczna Komisja Kodyfikacyjna nie powstała :)

    Entuzjazm do pracy społecznej minął? Bez kasy prawnicy nic nie zrobią :)
  • @Rebeliantka 11:44:24
    Bronisław Wildstein: Korporacja sędziowska jest istotnym elementem oligarchii systemu. "To taki sieciowy układ korporacyjny". To jest system, który uprawomocnia funkcjonującą dziś oligarchię. Narody zaczynają być coraz bardziej oburzone faktem, iż są ubezwłasnowolnione a ich tożsamość jest coraz bardziej zagrożona. Elity bronią tzw. „liberalnej demokracji” z wszelkich możliwych sił. Każdemu, kto już ma trochę lat życia za sobą, przypomina to pojęcie „demokracji ludowej”
    — mówi Bronisław Wildstein w rozmowie z internetowym pismem „Teologia Polityczna Co Tydzień”.
    W ocenie publicysty tygodnika „wSieci” należy zwrócić uwagę na to, kto reprezentuje dziś wspomniane wcześniej elity oligarchii:
    W, „liberalnej demokracji” nie mają rządzić wyborcy. Na ostatnim Kongresie Prawników Polskich luminarz tychże, prof. Popiołek, , stwierdził że suwerenem w demokracji liberalnej, którą on nazywał prawną, nie są wyborcy, tylko wartości, co jest zresztą niezwykle słabą metaforą, ponieważ wiemy, że wartości same z siebie mają kłopoty z działaniem i ktoś musi je reprezentować. Korporacja sędziowska jest istotnym elementem tej oligarchii. Oligarchia współczesna jest władzą rozproszoną, którą reprezentują także ośrodki medialne, ale również inne ośrodki opiniotwórcze, korporacje czy potężne grupy biznesowe. Jest to taki sieciowy układ korporacyjny
    — czytamy.
    Jak przekonuje Wildstein, do zmian w Polsce, ale i całej Europie i świecie należy podejść w sposób całościowy - przynajmniej w pewnym wymiarze:
    W tej chwili mamy do czynienia z buntem narodów. Zaczęło się to na Węgrzech i w Polsce, gdzie zostały wybrane te partie, które, zdaniem dominujących elit, nigdy nie powinny objąć władzy. Stało się tak również w Stanach Zjednoczonych, gdzie na prezydenta został wybrany Donald Trump. W Europie ten sprzeciw cały czas narasta. Co prawda, jego możliwości są bardzo ograniczone, bo elity europejskie tworzą w miarę homogeniczny układ. Opozycja ma więc tam najczęściej charakter populistyczny Nie lubię tego słowa, bo jest ono nadużywane jako stygmat, ale w tym wypadku określenie to jest uzasadnione
    — tłumaczy dziennikarz.
    I dodaje:
    Myślę, że mamy wielkie szanse na odtworzenie utraconego porządku naszej kultury. Dużo większe niż zachodnia Europa. To nie znaczy, że jesteśmy skazani na sukces. Siły wewnętrzne i zewnętrze, które z tym walczą są przemożne. Szansą jest mozolna odbudowa porządku pogruchotanego przez tę nową ideologię, a u nas jeszcze wcześniej przez komunizm. To jest specyficzny proces o charakterze kontrrewolucyjnym. Trzeba odbudowywać instytucje. Nie wystarczy wymiar stricte partyjno-polityczny
    — zaznacza Wildstein.
    Całość rozmowy na stronach „Teologii Politycznej”.
    Ps..Korporacja sędziowska to nie "sieciowy układ korporacyjny", ale po prostu zydokomusza mafia. Potomkowie Andriejewa i wyznawcy zbrodniczych wartości lewactwa i sowietyzmu. Pogonić tą bandę w togach i dać im miejsce w społeczeństwie. Bolszewia posadziła ich na nieograniczonej niczym władzy. Był czas, kiedy pierwszeństwo do aplikacji miały dzieci sędziów i prokuratorów. Nie najlepsi tylko właśnie swoi z mafii. Dlatego tak to środowisko dzisiaj wygląda - kumple i pociotki. Żydokomunistyczna, czerwona mafia w czarnych togach powinna być rozpędzona, zdelegalizowana i do "cela+"! Korporacje sędziowskie i uniwersyteckie ( lewactwo ) to ostatni bastion PRL-u.
    Ta nadzwyczajna kasta ma szczęście, że została zniesiona kara śmierci, bo im tylko taka się należy żeby już nie smrodzili na tym świecie, albo wywózka na Sybir!
  • @Rebeliantka 11:44:24
    Sellin: Działania sędziego Łączewskiego to kolejny dowód na potrzebę głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości. Autorytet wymiaru sprawiedliwości jest na bardzo niskim poziomie. Ludzie mają poczucie, że nie żyją w kraju, w którym są wydawane sprawiedliwe wyroki, obserwują, że nie można się tych wyroków doczekać. Przy okazji afery Amber Gold dowiedzieliśmy się, że w wymiarze sprawiedliwości markuje się pracę. Musimy więc doprowadzić do takiego stanu, że ludzie będą mieli poczucie, że żyją w sprawiedliwym kraju, wyroki nie są odbierane przez obywateli jako skandaliczne, ale zdroworozsądkowe mówi wiceminister Jarosław Sellin w rozmowie z wPolityce.pl . Jarosław Selin: Sędzia Łączewski skazywał na wysokie wyroki więzienia ludzi, którzy walczyli z korupcją. Jak podają media, kontaktował się z dziennikarzem od lat zwalczającym moje ugrupowanie polityczne i nasz rząd. Pan sędzia Łączewski umawiał się z nim, żeby podpowiedzieć mu, jak skutecznie walczyć z moim środowiskiem politycznym. Teraz wyszedł przed szereg uznając, że może wydawać decyzje na temat prawidłowości działania Trybunału Konstytucyjnego czy prerogatyw prezydenta. Tym działaniem udowodnił, że jest rozemocjonowany politycznie. Takich sędziów mieć nie powinniśmy. Sędziowie powinni wykonywać prawidłowo swoje obowiązki, a nie kierować się emocjami politycznymi.
    Sędzia Łączewski ewidentnie złamał zasadę apolityczności, jedną z głównych cech sędziego. Czy powinien dalej funkcję sędziego?
    Wydaje mi się, że przypadek sędziego Łączewskiego jest kolejnym dowodem na to, że istnieje potrzeba głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości. Środowisko sędziowskie powinno mieć instrumenty i wolę, żeby oczyszczać się z osób kompromitujących wymiar sprawiedliwości. Na razie takiej woli, ani takich mechanizmów nie dostrzegam. Chciałbym podkreślić, że to jest jeden z elementów potwierdzających naszą intuicję, że reforma wymiaru sprawiedliwości powinna być bardzo głęboka. Czy to zdeterminuje PiS do szybszych działań na rzecz reformy wymiaru sprawiedliwości?
    Autorytet wymiaru sprawiedliwości jest na bardzo niskim poziomie. Ludzie mają poczucie, że nie żyją w kraju, w którym są wydawane sprawiedliwe wyroki, obserwują, że nie można się tych wyroków doczekać. Przy okazji afery Amber Gold dowiedzieliśmy się, że w wymiarze sprawiedliwości markuje się pracę. Musimy więc doprowadzić do takiego stanu, że ludzie będą mieli poczucie, że żyją w sprawiedliwym kraju, wyroki nie są odbierane przez obywateli jako skandaliczne, ale zdroworozsądkowe. Społeczeństwo oczekuje, że głęboko zreformujemy część służebnej roli państwa, jakim jest wymiar sprawiedliwości.
    Wielu przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości o tym chyba zapomina?
    Warto więc podkreślać i przypominać o tej służebnej roli państwa wobec obywatela. A mam czasami wrażenie, że ludzie, którzy mają skłonność do myślenia o sobie, jako o nadzwyczajnej kaście, po prostu o tym zapominają. Nie pamiętają, że mają służyć obywatelom.
    Dużym problemem dla obywateli jest przewlekłość postępowań, szczególnie w sprawach gospodarczych. Jeżeli na dziesięć tysięcy sędziów prawie 60 procent z nich zajmuje się przede wszystkim działalnością administracyjną, a nie orzekającą, to oznacza, że wymiar sprawiedliwości toczy jakaś choroba.
    Ps...."Sądrup" do opryskiwaczy i opryskać nadzwyczajną kastę chwastów w togach. Do korzeni skuteczny! Nawet ślepy i głuchy potrafi zauważyć kogo ta mafijna nadzwyczajna kasta reprezentuje. Razem kradli, razem zabijali i teraz muszą bronić bandziorów. To prawda,że sędzia Łączewski jest słupem w rękach establishmentu sędziowskiego i za ten establishment władze powinny się zabrać, bo to kierownictwo tej mafii, czy nadzwyczajnej kasty. Reforma wymiaru sprawiedliwości jest konieczna i pilnie potrzebna, a sędzia Łączewski powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej oraz relegowany z zawodu także prawniczego na zawsze jak to jest w USA..
  • Ziobro: Decyzja sądu ws. Polic bulwersująca. Będą zmiany prawa.
    Minister sprawiedliwości – prokurator generalny oświadczył, że mamy teraz do czynienia z praktyką, kiedy sądy są bezwzględne wobec ludzi bezbronnych i słabych, stosując tymczasowe aresztowanie. Natomiast wobec sprawców podejrzanych o wielomilionowe wyłudzenia okazują wspaniałomyślność i nie stosują środków przewidzianych w polskim prawie. Dlatego potrzebne jest zaostrzenie prawa karnego.
    Zbigniew Ziobro skomentował tak decyzję sądu, który nie zgodził się na aresztowanie podejrzanych o spowodowanie strat w wysokości 30 mln zł w Zakładach Chemicznych Police. Zdaniem ministra, to "bardzo bulwersująca decyzja".
    Z. Ziobro zapowiedział zaostrzenie odpowiedzialności karnej za sprawy związane z wielkimi wyłudzeniami i przestępstwami, które dotyczą mienia wielkiej wartości. Powiedział, że "nie może być tak, że mamy do czynienia nieraz z sytuacjami błahymi kiedy sądy wobec ludzi bezbronnych, słabych, bezdomnych, chorych nawet stosują tymczasowe aresztowanie i organa wymiaru sprawiedliwości są bezwzględne, surowe i bardzo twarde, a wobec sprawców podejrzanych o wielomilionowe wyłudzenia okazują sądy swoją wspaniałomyślność i nie stosują przewidzianych w polskim prawie środków".
    Zdaniem Ziobry, z tego powodu konieczna jest zmiana prawa karnego materialnego, która wzmocni przesłanki do stosowania tymczasowego aresztowania z uwagi na wysoką grożącą karę.
    "Chciałbym bowiem, aby za tego rodzaju przestępstwa, w których granica kar sięga obecnie 12 lat pozbawienia wolności, a dolna granica wcale nie jest barierą do zawieszenia kary, wprowadzić typ kwalifikowany z uwagi na pięciokrotność mienia wielkiej wartości" - wyjaśnił Zbigniew Ziobro. Według niego, byłaby to kwota szkody w wysokości 5 mln zł - i wtedy byłoby to przestępstwo zagrożone karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności i nie można by stosować zawieszenia kary. W przypadku, kiedy szkody przekraczałyby 10 mln zł - kara wyniosłaby od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.
    Minister dodał, że dotyczyłoby to też takich afer, jak Amber Gold i innych tego rodzaju wielkich przestępstw gospodarczych, które rujnują tysiące niewinnych ludzi i powodują ogromne szkody gospodarcze. "Państwo musi stać na straży prawidłowego i uczciwego obrotu gospodarczego, bronić uczciwych obywateli i przedsiębiorców i nie można godzić się na to, że oszuści i złodzieje, którzy dopuścili się gigantycznych, wielomilionowych przestępstw będą traktowani w sposób łagodny, unikać stosowania koniecznych środków zapobiegawczych, czy też będą karani w zawieszeniu".
    W czwartek szczeciński sąd nie uwzględnił wniosków o areszt wobec 10 osób, które według ustaleń prokuratury naraziły na 30 mln zł strat Grupę Azoty, Zakłady Chemiczne Police. "Sąd uznał, iż zebrane w sprawie dowody, ale także postawa procesowa podejrzanych, nie pozwalają na zastosowanie wobec nich najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania" - powiedział rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala.
    Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, na decyzję o niezastosowaniu aresztu, prokuratorzy prowadzący śledztwo niezwłocznie złożą zażalenie.

    Ps..Zmiany prawa to tylko łata mogąca ograniczyć samowolę niektórych sędziów. Potrzebna jest zmiana konstytucji - dopiero ona umożliwi prawdziwą naprawę polskiego sądownictwa i jego oczyszczenie z ludzi niegodnych tego zawodu.
  • Trybunał Konstytucyjny: kolejne kłamstwa sędziowskiej kasty.
    Absurd przekroczył następne granice. http://wpolityce.pl/polityka/345732-trybunal-konstytucyjny-kolejne-klamstwa-sedziowskiej-kasty-absurd-przekroczyl-nastepne-granice
  • @Rebeliantka 11:44:24
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/24/835/360/67fb9e37c18948dfaca67701bb903128.png
    Czy to jakaś plaga!? Sędzia szczecińskiego sądu okręgowego przyłapana na oszustwie w supermarkecie. Przeklejała ceny na przewodnikach... Sędzia szczecińskiego sądu okręgowego, która została przyłapana w jednym z hipermarketów na oszustwie została zawieszona w czynnościach służbowych na miesiąc. Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. Według nieoficjalnych informacji PAP sędzia Wiesława B.-M. przekleiła ceny na sprzedawanych w promocji przewodnikach z 14,99 na 4,99 zł. Trzy egzemplarze z przeklejonymi niższymi cenami wsadziła do koszyka i poszła do kasy. Po transakcji została zatrzymana przez ochronę sklepu, a ta poinformowała policję. Sędzia jeszcze tego samego dnia została zawieszona w czynnościach służbowych na miesiąc - powiedział PAP w sobotę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala. Jak dodał, prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie zawnioskował także do prezesa Sądu Apelacyjnego w Szczecinie o odwołanie sędzi z funkcji wizytatora. Jak powiedziała PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska, postępowanie w tej sprawie wszczęła szczecińska prokuratura. B.-M. to sędzia z II Wydziału Cywilnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Szczecinie. Sędzią jest od 25 lat.

    Ps...Teraz już rozumiecie dlaczego Sąd Rejonowy w Szczecinie nie zgodził się na areszt aferzystów z Z.Ch. Police, którzy przekręcili ponad 30 mln PLN. To proste, sędzia orzekający był zapewne zachwycony. Hołota w togach. Kompletna patologia, przecież to są upasione świnie, nie brak im pieniędzy na podstawowe rzeczy jak części społeczeństwa... Tacy ludzie zamiast być sędziami powinni zamiatać ulice. Została zawieszona w czynnościach służbowych na miesiąc. Tylko miesiąc? Śmiech na sali!!! Czyli mam rozumieć, że złodziej, po miesiącu sędziowskiego katharsis, będzie nadal orzekał czy ktoś jest złodziejem czy nie?! Oto elyta PRL! "nadzwyczajna kasta". To są ich standardy. Resortowe żydobolszewickie pomioty mają w genach oszustwo i złodziejstwo. Czyścić tą kastę nadludzi w togach.!!! Opcja zero w sądownictwie. Wszystkie klany ubeckie i żydoubeckie do natychmiastowej relegacji z zawodu. Gerdorf won, Rzepliński won, Łączewski won, ta BM won. Czy człowiek nie potrafiący skalkulować ryzyka wpadki, ryzykując całą swoją karierę za 14,99 zł jest na tyle sprawny intelektualnie by poprawnie ocenić spór sądowy innych ludzi i wydać prawidłowy wyrok? Za 10.000 nie da się nawet w Szczecinie wyżyć. Pani "sendzia" musiała sobie dorobić a mogła jako TIRówka. To złodziejstwo i pazerność na byle co jest u kaściaków porażające! Wygląda mi na to, że oni w coś grają - jakieś zakłady wzajemne - kto więcej wyniesie - ten awansuje. Przy takiej wartości zamiany musiał zadziałać czynnik chorobowomózgowy.
    Bestie w czarnych togach zniszczyły niejedno życie. Obojętność tej nadzwyczajnej kasty wobec krzywdy ludzi jest porażająca. Zbrodniarze z orłami na piersiach nadal orzekają w polskich sądach. Osądzamy togowych zbrodniarzy zagnieżdżonych w polskich sądach. http://www.oglaszamy24.pl/ogloszenie/2080782958/Zbrodniarze-z-orlami-na-piersiach-nadal-orzekaja-w-polskich-sadach-Czesc-1.html
    Sędziowie za kradzież i korupcję powinni być pozbawiani natychmiast immunitetu i aresztowani. Nie może tak być że są jakimiś świętymi krowami. Taki sędzia powinien siedzieć ze złodziejami. Taplamy się w gównie... 80 lat okupacji i selekcji negatywnej to sprawiło. http://student.onet.pl/aktualnosci/polskie-uczelnie-wypadly-fatalnie-w-swiatowym-rank,1,5668021,artykul.html
  • @kula Lis 67 20:53:05
    Czy nie powinniśmy zwolnić wszystkich skazanych. Przecież wyrok wydany przez złodziei nie powinny mieć żadnej mocy, a tu się okazuje, że większość ludzie w TOGACH to złodzieje ! wszystkich za mordę i na bruk!!! wszystkich!!! i taki degenerat ludzi sądzi?!!! Sąd Najwyższy knajactwem stoi....Prezesem SN może być według zapisów konstytucji tylko osoba o nieskazitelnej opinii i wysokiej etyce. Więc co lumpiarska knajaczka niczym wyjęta z meliny dalej robi na jego czele? Alkoholiczka i przestępca Gersdorf won!
  • @35stan 19:16:11
    Dostęp do zawodów prawniczych w Polsce jest zamknięty dla etnicznych Polaków, dostępny pokoleniowo dla kręgu osób z odpowiednim pochodzeniem żydobolszewickim. Dlatego właśnie kasta prawniczo-sądownicza nie prezentuje takich cech jak patriotyzm, prawość, uczciwość, odpowiedzialność, kulturę osobistą etc...Przed wojną sędzia miał klasę. Naszą inteligencję jednak wymordowali Niemcy i sowieci. Większość tych, którzy balansują na różnych świecznikach, to odpady produkcyjne przybyłych na tankach czerwonoarmiejców. I trzeba pokoleń, kształconych w imię dobra Ojczyzny i wartości, aby wyrosła nowa inteligencja z klasą. Niestety, potrzeba u nas drugiego Orbana i Erdogana!
  • @35stan 19:16:11
    I pomyśleć, że tacy ludzie potem rozstrzygają kto jest złodziejem, a kto oszustem, a kto uczciwym człowiekiem. Trzeba koniecznie wprowadzić zapis, który dyskwalifikowałby dożywotnio z zawodu sędziego a wszyscy co zostali przez tą przedstawicielkę "szczególnej kasty" skazani powinni mieć wyroki ZWERYFIKOWANE. No bo załóżmy, że takiej czynności dokonuje np. małolata, która ma b.małe kieszonkowe lub go nie otrzymuje wpadnie na taki pomysł, szczególnej oszczędności, to jest to akt naganny i powinien skończyć się jakimś pouczeniem, jakimś wpisem na listę i powiedzeniem, że "jeszcze raz itp." ale taki czyn u sędziego, musi dyskwalifikować z zawodu dożywotnio. Dlaczego twierdzę, że dożywotnio?, otóż jeśli sędzie odziedziczył po przodkach, inklinacje złodziejskie, które nawet wymuszają połaszenie się na drobiazgi, to absolutnie nierealnym jest suwerenny werdykt, kiedy "PAPUGA" skazanego zaproponuje takiej/takiemu przekazanie części łupy w zamian za daleko-idącą przychylność. Obecnie mamy wysyp takich przykładów i na pewno, z tej słabości skorzystał, twórca metody "na wnuczka" i ostatnio 10 członków z PO winnych przekręcenia kilkudziesięciu milionów, ale tu sędzia, musiał być "pod dużą presją, no bo jak każdy, z tych dziesięciu Po-wskich złodziei, wyłożył uzgodnioną część łupu, to chyba wszyscy sobie zdajemy sprawę, że taki sędzia, był dla nich, taki "surowy w orzeczeniu, jak przysłowiowy BARANEK".
    I przyznam, że podziwiam fakt, że pan minister Ziobro, ma tylu "sojuszników" wśród sędziów, którzy tak masowo wpisują się w jego planowany "nurt przemian". Pozostaje zapytanie, czy oni są tak głupi, że tak masowo kradną teraz? i najprawdopodobniej tak nie jest i musiało być takich przestępstw znacznie więcej, tylko były wyciszane, a ochroniarz, który nakrył wówczas sędziego aby nadal pracować musiał o takim "incydencie" a nie o przestępstwie, zapomnieć. Oj ten PiS, nawet, "O ZGROZO!. ochroniarze nie boją się obecnie sędziów złodziei i ich "bezczelnie" łapią na kradzieży. Ale się narobiło, i jak tu nie walczyć o demokrację obowiązującą w III RP a szczególnie, ten umiłowany okres 8-letnich rządów PO/PSL, no bo jedni i drudzy lubili ukraść, a więc, to była "DOLCE VITA". OPCJA ZEROWA - To jest propozycja nie do odrzucenia. Tylko to może uratować spokój w Polsce - napięcie jest w tej chwili takie, że jeszcze jedna taka "wpadka" - a zaczną "płonąć" sądy, niezależnie czy "uczciwi" ( jeśli jeszcze się tacy znajdą) sędziowie czy tez mafijni. Suweren już jest na granicy wytrzymałości. Panie ministrze Ziobro, albo pan złoży w Sejmie wniosek o specustawę rozwiązującą sądownictwo powszechne albo zostanie pan "zmieciony" przez historię i ostemplowany jako nieudacznik na stanowisku ministra !!! Pana wzburzenie to jak kredki przeciwko terrorystom !!!
  • Ziobro o przypadkach oszustwa wśród sędziów:
    "Jak ludzie, którzy osądzają innych, nie są w stanie przestrzegać elementarnych zasad?!"...To kolejne smutne, a zarazem bulwersujące wydarzenie dot. środowiska sędziowskiego - mówi PAP szef MS Zbigniew Ziobro. Odniósł się do sprawy sędzi szczecińskiego sądu okręgowego, która została przyłapana w jednym z hipermarketów na oszustwie. Prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. To kolejne smutne, a zarazem bulwersujące wydarzenie dotyczące środowiska sędziowskiego. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pani sędzia Sądu Okręgowego dopuściła się oszustwa, przeklejając w sklepie metki z cenami, by zyskać 30 zł podkreślił w niedzielę minister sprawiedliwości. Nie potrafię zrozumieć, jak ludzie, którzy na co dzień osądzają innych, sami w codziennym życiu nie są w stanie przestrzegać elementarnych zasad uczciwości dodał Zbigniew Ziobro.
    Nie mieści mi się w głowie, że tak zuchwale i nieetycznie może zachowywać się osoba, która jak na polskie warunki bardzo dobrze zarabia i która z racji swojego urzędu powinna szczególnie dbać o swój autorytet zaznaczył szef MS.
    Ps..Specjalna kasta, resortowe dzieci. Oni tak maja w genach, ich przodkowie kradli zegarki i rowery, krasnaya armia zostawiła potomków, mamy problem...W kaście wybrańców płynie nadal krew przywieziona ze wschodu przez NKWD. Kałmucka mentalność wszystko moje jestem nietykalni i mogę was wszystkich skazać na śmierć. Polska nie będzie wolna z tą kastą. Bydło sędziowskie rozzuchwalone bezkarnością. Wydaje im się, że tak jak zachowują się na sali sądowej - bezczelnie i arogancko - tak sami mogą zachowywać się w normalnym życiu. Min. Ziobro mniej mówić więcej robić w tej reformie, bo za chwilę ta władza was zgrilluje, czy wy tego nie widzicie?
  • @Rebeliantka
    http://niewygodne.info.pl/symbole-loga/temida_ReaAllen_F_CC-by-2,0-550.jpg

    Sędziowie (i ich rodziny) mogą więcej: Żona prezesa sądu jechała 112 km/h po mieście. Biegły stwierdził, że radar musiał się pomylić!!! Żona prezesa sądu okręgowego w Tarnobrzegu według policyjnego pomiaru jechała w terenie zabudowanym 112 km/h. Na wieść o tym, że trzeba będzie ją osądzić, nagle wszyscy sędziowie z okręgu Tarnobrzeskiego wyłączyli się z możliwości orzekania. Sprawę trzeba było przenieść do Krosna. Tam, przed sądem okręgowym powołany biegły sądowy stwierdził, że radar, którym policjanci dokonali pomiaru, musiał się pomylić. W ten sposób żona prezesa sądu okręgowego w Tarnobrzegu uniknęła kary. Historia żony prezesa sądu okręgowego w Tarnobrzegu, szczegółowo opisana w artykule na stronie prawonadrodze.org.pl, to nie jedyne na dziś "story" potwierdzające, że sędziowie mogą więcej. Sąd Najwyższy uznał niedawno, że sędzia nie narusza zasad etyki i nie zachowuje się w sposób uderzający w godność wykonywanego zawodu, jeśli dopuszcza się kłamstwa będąc podejrzanym o popełnienie czynu zabronionego. Okazało się, że sędzia Tomasz L. otrzymał pismo z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, w którym padło pytanie czy kierował autem, jakie przekroczyło dozwoloną prędkość o 14 km/h (zdjęcie z fotoradaru). Sędzia oczywiście był kierową, jednak w odpowiedzi do GITD wskazał, iż nie popełnił wykroczenia, nie prowadził auta, ani też nikomu swojego samochodu nie pożyczył. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego, który w pierwszej instancji uznał winę sędziego, i ukarał go upomnieniem, uzasadniając, że osoba, która na co dzień wymierza sprawiedliwość powinna być prawdomówna. Sędzia Tomasz L. odwołał się jednak od tego rozstrzygnięcia do Sądu Najwyższego, a ten uznał, że nikt - nawet sędzia - nie musi przyznawać się, że popełnił określony czyn i przedstawiać dowody, że doszło do wykroczenia. To, że dany sędzia dopuścił się czynu zabronionego, a potem się tego wypierał, nie oznacza, że można mu czynić jakikolwiek zarzut natury dyscyplinarnej. I jak w takich okolicznościach nie twierdzić, że grono sędziowskie to prawdziwie "nadzwyczajna kasta"?

    Źródło: Złapali na radar żonę prezesa sądu. – I co ? – I figo-fago (prawonadrodze.org.pl)
    Źródło: Sędzia może kłamać we własnej obronie - wyrok Sądu Najwyższego
  • @Rebeliantka
    http://niewygodne.info.pl/symbole-loga/temida_Vmenkov-CC-by-SA-3,0-W-610.jpg
    SN odmawia uchylania immunitetów wobec komunistycznych sędziów oskarżonych o zbrodnie. Oto jak się środowisko pięknie "samooczyściło". Konsekwencje braku rozliczenia i oczyszczenia środowiska sędziowskiego z komunistycznego uwikłania są widoczne po dziś dzień. Okazuje się, że ponad ćwierć wieku po rzekomym upadku PRL, sędziowie Sądu Najwyższego konsekwentnie odmawiają pociągnięcia do odpowiedzialności karnej żyjących do dziś PRL-owskich sędziów, którzy będąc funkcjonariuszami komunistycznego aparatu represji, skazywali ludzi na podstawie niezgodnych z konstytucją aktów prawnych. Niestety, temida III RP często zamiast ślepa bywa wybiórcza.To, że III RP roztoczyła nad komunistycznymi zbrodniarzami pokroju Kiszczaka czy Jaruzelskiego parasol ochronny, wiedzą dziś już niemal wszyscy. Nie wszyscy jednak mają świadomość, że środowisko sędziowskie, stanowiące równie istotną część aparatu represji, do dziś pozostaje praktycznie nierozliczone ze swoich zbrodni. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest odmawianie przez sędziów Sądu Najwyższego pociągnięcia do odpowiedzialności karnej sędziów PRL-owskich, którzy będąc funkcjonariuszami komunistycznego aparatu represji, skazywali ludzi mających odwagę ze zbrodniczym systemem walczyć. Przykład? Ot choćby sprawa SND 1/15 zakończona uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2015 r. Okazuje się, że prokurator IPN wystąpił do Sądu Dyscyplinarnego SN z wnioskiem o wydanie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej PRL-owskiego sędziego L.N., który jako funkcjonariusz państwa komunistycznego będąc sędzią sądu dopuścił się zbrodni komunistycznej polegającej na bezprawnym pozbawieniu wolności P.K. i skazaniu go na karę 6 lat pozbawienia wolności, którą P.K. odbywał, pomimo tego, że czyn którego popełnienie mu przypisano nie był przez prawo zabroniony w czasie jego popełniania. Co robi Sąd Najwyższy? Odmawia udzielenia zezwolenia na pociągnięcie PRL-owskiego sędziego (obecnie w stanie spoczynku) do odpowiedzialności karnej za wskazany powyżej czyn. Prokurator IPN składa zażalenie na ww. uchwałę SN. Nadal domaga się wydania zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego L.N. Co robi rozszerzony, bo 7-osobowy skład SN? W dniu 23 października 2015 r. wydaje podejmuje decyzję o utrzymaniu w mocy zaskarżonej uchwały (sygn. akt SNO 63/15). Adam Strzembosz, były prezes Sądu Najwyższego, powiedział na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, że "środowisko sędziów oczyści się samo" (bez lustracji i dekomunizacji). Jak bardzo proces ten się nie udał widzimy teraz, po upływie ponad ćwierćwiecza trwania III RP, kiedy sędziowie i prawnicy słysząc słowa o braku oczyszczenia swojego środowiska ostentacyjnie wychodzą z sali, w której przemawia wiceminister sprawiedliwości o tym wzmiankujący.

    Źródło: Uchwała Sądu Najwyższego - Sygn. akt SND 1/15 (sn.pl)
    Źródło: Uchwała Sądu Najwyższego - Sygn. akt SNO 63/15 (sn.pl)
  • @Rebeliantka
    http://niewygodne.info.pl/symbole-loga/policja-akcja_CBSP-Policja-550.jpg

    Ukradli Polakom 124 mln zł. Teraz grozi im 25 lat i przepadek całego majątku, czyli coś przeciwko czemu głosowała PO i Nowoczesna! Policjanci lubelskiego CBŚP we współpracy z funkcjonariuszami urzędu celno-skarbowego zatrzymali 13 osób, które wyłudzając zwroty podatku VAT ukradły Polakom łącznie 124 mln zł. Teraz grozi im do 25 lat więzienia i przepadek całego majątku (nawet tego, który poukrywali po rodzinie czy przyjaciołach). Wszystko dzięki nowelizacji kodeksu karnego, która zaostrzyła kary za wyłudzanie pieniędzy oraz ustawie o konfiskacie rozszerzonej. Znamienne, że politycy PO i Nowoczesnej byli przeciwko przepisom zaostrzającym kary i umożliwiającym konfiskatę majątku przestępców. Pisałem o tym wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć - wyłudzenia VAT to największe finansowe bagno, które do tej pory skutecznie niszczyło budżet naszego kraju. Co roku z tego tytułu Polska traciła od kilku do nawet kilkunastu miliardów złotych. Pieniądze te trafiły do wąskiej grupy przestępców, którzy działali zupełnie swobodnie, gdyż kary orzekane przez sądy były często symboliczne, a ryzyko wpadki niewielkie. Osobom, które wyłudzały na nielegalnym zwrocie podatku VAT miliony złotych, a sądy potrafiły wymierzyć karę grzywny w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych i 2 lata więzienia w zawieszeniu (w latach 2014-2016 za proceder wyłudzania na wielką skalę przed sądami odpowiadało 253 osób, jednak na karę bezwzględnego więzienia skazano zaledwie 31 osób). Nic tylko tworzyć dalej VAT-owskie karuzele i wyłudzać na potęgę! Aby skuteczniej walczyć z patologiami rząd PiS przeforsował zmianę kodeksu karnego przewidującą zaostrzenie sankcji za wyłudzanie podatku VAT na wielką skalę. W przypadku przestępcy używającego do wyłudzania VAT lewych faktur przekraczających kwotę 10 mln zł, ekipa Kaczyńskiego zaproponowała podwyższenie sankcji w postaci kary więzienia do 25 lat. Dodatkowo przyjęto również ustawę o tzw. konfiskacie rozszerzonej, która przewiduje przepadek mienia i majątku przestępców, nawet gdyby zostało ono formalnie przepisane na osoby trzecie (np. rodzinę / przyjaciół / słupy). W tym kontekście zastanawiające jest zachowanie polityków PO i Nowoczesnej, którzy krytycznie wypowiadali się na temat zaostrzenia przepisów karnych w/s wyłudzania zwrotu podatku VAT oraz wprowadzenia tzw. konfiskaty rozszerzonej. Gdy doszło do głosowań w Sejmie obie te partie były przeciwko proponowanym przez rząd zmianom. Powstaje pytanie - dlaczego ludzie z partii Schetyny i Petru nie chcieli, aby powodujący gigantyczne straty w budżecie państwa przestępcy trafiali do więzienia na wieloletnie odsiadki? Dlaczego byli przeciwko możliwości konfiskowania majątku przestępców?

    Źródło: Grupa wyłudzająca VAT rozbita. Okradli państwo na 124 mln złotych (rmf24.pl)
    Źródło: Platforma i Nowoczesna przeciw zaostrzeniu sankcji za wyłudzenie VAT (wPolityce.pl)
    Źródło: Konfiskata rozszerzona uchwalona przez Sejm (Bankier.pl)
  • @Rebeliantka
    http://niewygodne.info.pl/symbole-loga/akta-sadowe_Krzysztof-Wojciewski_ms-gov-pl-550.jpg

    Sędzia wydalona z zawodu za jawny przekręt odwołuje się do SN, a ten ją przywraca. "To zupełnie nadzwyczajna kasta"...Sędzia Beata R. z Poznania zasądziła ugodę alimentacyjną, której celem było ukrycie majątku przed wierzycielami. Sprawa wyszła na jaw i Beata R. została wydalona z zawodu za - tu cytat - "rażące niedbalstwo" oraz "dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości". Sędzia odwołała się od tej decyzji do Sądu Najwyższego. Ten potwierdził jej niedbalstwo, ale jednocześnie... przywrócił do zawodu sędziego (sic!). Beata R. powróciła do orzekania. Po dwóch sprawach przeszła w stan spoczynku. Dożywotnio będzie otrzymywać 75 proc. pensji. Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę. W tym celu pobrał od nich 6 mln zaliczki, ale... umowy nie podpisał. W tym samym czasie przypomniał sobie o dwójce nieślubnych dzieci. Skontaktował się z ich matką i wniósł do sądu o zawarcie ugody alimentacyjnej. Na jej mocy miał płacić 100 tys. zł alimentów miesięcznie (!) oraz wyrównać zaległości alimentacyjnej z kilku poprzednich lat. Strony wspólnie stwierdziły, że do zapłaty jest okrągłe 6 mln zł zaległych alimentów. Skąd takie kwoty? Otóż metoda "na alimenty" to stary trik wszystkich przekręciarzy, którzy próbują ukryć swój majątek przed wierzycielami. Zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli sąd zasądzi alimenty, to mają one pierwszeństwo zaspokojenia przed wszystkimi innymi roszczeniami. W ten oto sposób Władysław W. uchronił swój majątek (kamienicę) przed Holendrami, którzy przekazali mu wcześniej 6 mln zł tytułem zaliczki. Okazało się bowiem, że sędzia Beata R. z Poznania bezrefleksyjnie zgodziła się na sądowe zawarcie ugody alimentacyjnej. Holendrzy wnieśli sprawę o odzyskanie 6 mln zł do sądu. Uzyskali tytuł wykonawczy i skierowali sprawę do komornika. Ten zajął kamienicę, sprzedał ją na licytacji, ale cała uzyskana w ten sposób kwota pieniędzy trafiła do formalnie do nieślubnych dzieci Władysława W. Zgodnie z decyzją sędzi Beaty R. był on bowiem wobec nich potężnie zadłużony alimentacyjnie, a te długi miały pierwszeństwo w zaspokojeniu przed wszystkimi innymi długami. W ten oto sposób wierzyciela Władysława W., nie dość, że wtopili 6 mln zł, to jeszcze nic nie odzyskali. Opisany powyżej przekręt przy współudziale sędzi Beata R. był aż tak chamski, że nie można było go ukryć. Sprawa trafiła przed sąd dyscyplinarny, który nie miał wątpliwości - za "rażące niedbalstwo" oraz "dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości" wydalił sędzię Beatę R. z zawodu, tj. zastosował najsurowszą możliwą karę dyscyplinarną. I tutaj dopiero zaczyna się istota problemu. Sędzia Beata R. odwołała się bowiem od decyzji sądu dyscyplinarnego do Sądu Najwyższego (miała takie uprawnienie). Co zrobili sędziowie Sądu Najwyższego? Uznali, że wydalenie z zawodu był karą nazbyt dotkliwą. Mimo "rażącego niedbalstwa" postanowili przywrócić Beatę R. do zawodu i zmienić karę na mniej dotkliwą, tj. przeniesienie do innego sądu. Beata R. trafiła ostatecznie do sądu w Rzeszowie, gdzie po orzekała w zaledwie dwóch sprawach i... zachorowała. Po roku przebywania na L4 Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) przeniosła ją w stan spoczynku, co oznacza, że dożywotnio dostawać będzie 75 proc. otrzymywanego ostatnio uposażenia sędziowskiego (tj. między 5-6 tys. zł). Sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego Irena Kamińska na ubiegłorocznym kongresie sędziów polskich powiedziała: "Całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę".
    Proszę państwa - dają radę.

    Źródło: Sędzia z Poznania wydalona z zawodu za niedokładne zbadanie sprawy (Rp.pl)
    Źródło: Sędzia z Poznania za karę wyląduje w Rzeszowie (SuperNowosci24.pl)
    Źródło: Z życia kasty sędziowskiej [forum] (Wprost.pl)
  • @PiotrZW 13:46:28
    Za to, że Mariusz Kamiński walczył z patologiami III RP sędziowie uznali, że nie można wobec niego stosować konstytucji III RP...Mariusz Kamiński, za to, że zarządzane przez niego CBA przeprowadzało skuteczne prowokacje korupcyjne wobec sprzedajnych urzędników, został skazany na 3 lata bezwzględnego więzienia. Prezydent Andrzej Duda zastosował wobec niego prawo łaski. Obecny skład Sądu Najwyższego uchwalił, że tak nie można. Inny skład mógłby uznać inaczej, tym bardziej, że opinie doktryny na to wskazywały. Ta sytuacja najdosadniej chyba pokazuje, że obecną Konstytucję można interpretować, jak komu wygodnie. A to poważny argument za tym, aby ją zmienić. Za co Mariusz Kamiński otrzymał wyrok 3 lat bezwzględnego więzienia? Otóż miał zlecić przeprowadzenie skutecznej prowokacji korupcyjnej wobec dwóch urzędników, którzy za łapówkę załatwiali w Ministerstwie Rolnictwa odrolnienie określonych gruntów. Na podstawie tej prowokacji urzędnicy ci zostali następnie oskarżeni i skazani wyrokiem sądu na więzienie jako winni umyślnego przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zobowiązanie przeprowadzenia odrolnienia określonych gruntów. Nie przeszkodziło to jednak prokuratorowi z Radomia do skierowania przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i jego podwładnym aktu oskarżenia do sądu (wrzesień 2010 r.). Co ciekawe - Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście - do którego akt oskarżenia trafił - uznał, że zarzuty stawiane Kamińskiemu są bzdurne i pozbawione sensu. 20 czerwca 2012 r. uwzględnił wnioski obrońców Kamińskiego i jego ludzi, co w konsekwencji doprowadziło do nieprawomocnego umorzenia postępowania z powodu nie stwierdzenia znamion czynów zabronionych. Powyższe postanowienie Sądu Rejonowego, na skutek zażalenia złożonego przez prokuratora, zostało jednak uchylone przez sąd okręgowy, co skutkowało koniecznością przeprowadzenia rozprawy. W marcu 2015 r. Mariusz Kamiński został przez sąd I instancji uznany za winnego przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na karę 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności tylko dlatego, że zlecił i nadzorował przeprowadzenie skutecznej prowokacji korupcyjnej. Prezydent Andrzej Duda postanowił wykorzystać swoją konstytucyjną prerogatywę i w listopadzie 2015 r. zastosował wobec Mariusza Kamińskiego akt łaski. Art. 139 Konstytucji stanowi jasno: "Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu". Doktryna prawnicza wskazuje, że już sama tylko interpretacja literalna tego przepisu wystarcza do wniosku, że prawo łaski można stosować wobec nieprawomocnie skazanych, stosując klasyczne rozumowanie a fortiori a majore ad minus, czyli jeśli wolno więcej (zastosować łaskę wobec skazanego prawomocnie) to tym bardziej wolno mniej, czyli zastosować łaskę wobec skazanego nieprawomocnie. Prof. Stanisław Waltoś z Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazywał, że: "prezydent może skorzystać z prawa łaski w każdej sprawie o przestępstwo i o wykroczenie, również jeszcze przed prawomocnym skazaniem, mimo, że praktyka nie zna, jak na razie, wyjątków od ułaskawienia dopiero po uprawomocnieniu się wyroku skazującego; mówiąc inaczej, dopuszczalne jest ułaskawienie w postaci abolicji indywidualnej, skoro konstytucja nie czyni tu żadnych restrykcji". W marcu 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie uchylił wyrok Sądu Rejonowego skazujący Kamińskiego na 3 lata więzienia i umorzył całe postępowanie. Od tej decyzji kasacje do Sądu Najwyższego złożyli oskarżyciele posiłkowi z tamtego procesu. Wnosili m.in. o zwrot całej sprawy sądowi odwoławczemu - z argumentacją, że "istotą prawa łaski jest całkowite lub częściowe uwolnienie skazanego od skutków karnych prawomocnego wyroku sądu". Trzech sędziów Sądu Najwyższego, którzy rozpatrywali kasację, zadało pytanie prawne poszerzonemu składowi SN - czy prezydent mógł w przypadku Mariusza Kamińskiego zastosować prawo łaski przewidziane art. 139 Konstytucji? Wczorajsza uchwała Sądu Najwyższego kategorycznie zabrania stosowania prawa łaski wobec Mariusza Kamińskiego. Powód? Od wyroku 3 lat więzienia, mógł się bowiem odwołać prokurator (mógł chcieć jeszcze wyższego wyroku, mimo że w akcie oskarżenia wnioskował o łagodniejszy wyrok dla Kamińskiego). Dlatego też - zdaniem sędziów z SN - należało z zastosowaniem art. 139 Konstytucji poczekać aż do formalnego uprawomocnienia się wyroku skazującego. Powyższa sytuacja pokazuje, że aktualną Konstytucję można interpretować jak komu wygodnie. To dość poważny argument, aby myśleć o jej zmianie.
  • @Rebeliantka 11:18:08
    Nie chcą ujawnić, co mają. Sędziowie składają oświadczenia majątkowe, ale nie wszyscy. Ostatniego dnia czerwca minął termin publikacji oświadczeń majątkowych sędziów za 2016 rok. Przepis wprowadzono pomimo krzyków przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty”. Najczęściej podnosili argument, że narażone zostanie bezpieczeństwo ich samych lub członków rodziny. Spora grupa wykorzystała kruczek prawny, aby nie ujawnić, czego się dorobili.

    - Nie mam nic przeciwko składaniu oświadczeń majątkowych do właściwych służb, zresztą to jest robione, ale publiczne pokazywanie, co kto posiada, naraża na niebezpieczeństwo – twierdzi w rozmowie z „Codzienną” sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa (sam nie pokazał publicznie, ile zarobił w trakcie zawodowej kariery).

    W podobny sposób protestowały stowarzyszenia skupiające sędziów. Ich lament na niewiele się zdał. Pod koniec zeszłego roku Sejm przyjął ustawę, która skutkuje obowiązkiem publikacji oświadczeń majątkowych sędziów w Biuletynie Informacji Publicznej nie później niż do 30 czerwca danego roku.

    Sędziowie musieli ujawnić nie tylko posiadane nieruchomości (domy i mieszkania), ale również samochody i ruchomości warte powyżej 10 tys. zł. Oczywiście tajemnicą pozostają adresy czy numery rejestracyjne pojazdów.

    Pojawił się jednak niespodziewany problem, który wykorzystała spora grupa sędziów. Ponieważ ustawa wchodziła w życie 6 stycznia, niektórzy natychmiast skorzystali z kruczka prawnego. Nie chcąc ujawnić, jakim majątkiem dysponują, złożyli oświadczenia wcześniej. Tak zrobił właśnie wspomniany Waldemar Żurek, Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, a na stronie Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie znaleźliśmy oświadczenia bodaj najsłynniejszego obecnie sędziego Wojciecha Łączewskiego. – Ze względów bezpieczeństwa – krótko tłumaczy niechęć pokazania majątku sędzia Przymusiński.

    Zrobiła tak też spora grupa sędziów Sądu Najwyższego. Poza tym niektórzy składali wnioski o nadanie klauzuli tajności „zastrzeżone” dla oświadczenia majątkowego.
    – Złożyło je 25 sędziów, a w 15 wypadkach zostały uwzględnione – przyznaje „GPC” Agata Raczkowska z Zespołu Prasowego Sądu Najwyższego.

    Niemal wszyscy sędziowie protestujący przeciwko jawności oświadczeń majątkowych używają tych samych argumentów – kwestii bezpieczeństwa, rzekomego zagrożenia napadem, kidnapingiem, zemstą... Podobne przepisy od kilkunastu miesięcy dotyczą też prokuratorów.
    – Nie słyszałam o żadnym wypadku przestępstwa przeciwko prokuratorowi, które byłoby związane z jawnością oświadczeń majątkowych – przyznała wczoraj „Codziennej” Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej.

    Więcej na ten temat w "Gazecie Polskiej Codziennie"

    Z kolei Polska Agencja Prasowa przeanalizowała niektóre oświadczenia majątkowe. Poniżej kilka przykładów:

    Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Małgorzata Kluziak ujawniła - w ramach wspólnoty małżeńskiej - dom o pow. 220 m kw., działkę budowlaną o pow. 235 m, 120 tys. zł, samochód i "komplet mebli". Jej mąż ma 27 udziałów w spółce, które nie przekraczają 10 proc. jej kapitału.

    Prezes Sądu Okręgowego-Warszawa Praga Paweł Iwaniuk napisał, że - w ramach wspólnoty małżeńskiej - ma mieszkanie o pow. 117 m kw. i samochód z 2008 r.; 42 tys. zł "majątku osobistego", a także jednostki uczestnictwa w trzech ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych. Ujawnił, że w 2006 r. wziął wraz z żoną na 30 lat kredyt "frankowy" o wartości 609 tys. zł na "wybudowanie i zakup lokalu mieszkalnego". Na 31 grudnia 2016 r. do spłaty pozostała równowartość 830 tys. zł. Ponadto Iwaniuk wziął też odnawialny kredyt konsumpcyjny w wysokości 27 tys. zł oraz 150 tys. zł pożyczki od sądu apelacyjnego na "potrzeby mieszkaniowe".

    Prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie Beata Waś ujawniła, że ma - w ramach wspólnoty małżeńskiej - dom o pow. 220 m kw. oraz dwie działki - o pow. 1000 m kw. (niezabudowana) oraz o pow. 7800 m kw., zabudowaną "domkiem letniskowym" oraz 40 tys. zł i 4 tys. dolarów. Ma też 1/2 udziału w mieszkaniu o pow. 56 m kw. jako majątek odrębny; auto Toyota Corrolla z 2014 r. i pierścionek wartości 20 tys. zł. Zaciągnęła 290 tys. kredytu hipotecznego i 40 tys. zł kredytu konsumpcyjnego.

    Ps...Zacząć od tych którzy nie złożyli oświadczeń, powinny posypać się wnioski do prezydenta o odwołanie, ze względu na jawne złamanie obowiązującego prawa. Czego się spodziewacie ze mafia w togach ujawni swój majątek zdobyty w szemrany sposób ? Co drugi w " rejonówkach " po dwudziestu latach ma majątek na który w sposób legalny musieliby pracować i oszczędzać przez 300 lat ! O tych z okręgowych czy apelacyjnych lepiej nie pisać a im wyżej tym gorzej ! Nie chcą ujawniać, bo większość z nich to sprzedajna i skorumpowana hołota. Tylko opcja zerowa może to zmienić. Panie Prezesie, jak długo uczciwi Polacy, będą musieli patrzeć na to gówno i słuchać o sędziach złodziejach pendrivów, wkrętarek i kiełbas, czy molestujących podwładne, etc..etc..? Ta banda jest po prostu zdemoralizowana. Parszywe elity prawnicze dostały pięścią w nos od Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie złożyli skargę na rząd i min. Ziobrę. Pochwalcie się swoją porażką paniska zwane prokuratorami i sędziami, pochwalcie się. ETP Człowieka przyznał racje Ministrowie Ziobrze, gangrenę trzeba usunąc z wymiaru sprawiedliwości i to szybko. Min.Ziobro zdegradował paniska o jedną dwie, trzy stanowiska w dół, a oni w te pędy do Strasburga a tu czekała ich pięść prosto w nos. - niepoprawni.pl Dlaczego nie pisze się o tym sukcesie rządu i min.Ziobry? Liczę na red. M. Rachonia z TVP INFO.
  • @Rebeliantka 11:18:08
    Sędziokracja...Przeważająca większość z nas ocenia negatywnie sądy jako niewydolne, niesprawiedliwe i skorumpowane. Sędziowie chcąc czy nie, wkrótce staną przed koniecznością akceptacji głębokich reform. Każdy, kto nawet tylko powierzchownie zetknął się z polskim sądownictwem w praktyce, ma pełną świadomość, że jest to siedlisko patologii. Sędziowie przekonani o swojej wyjątkowości i nieomylności stali się najważniejszą kastą sprawującą dożywotnio władzę, która nie podlega żadnej weryfikacji.

    Skansen PRL-u.

    Polskie sądy są skażone postkomunizmem. System z PRL-u, państwa totalitarnego, został przeniesiony w realia demokracji. Z połączenia najgorszych cech obu modeli powstało polskie sądownictwo. Kolejne próby reform skończyły się fiaskiem. Zamiast skupić się na kadrach, przeprowadzano fasadowe działania, takie jak akcja promowania mediacji czy elektroniczny dostęp do systemów informatycznych sądów. Tymczasem głównym problemem polskich sądów są sami sędziowie. Polski sędzia, musi chodzić do pracy, której nie traktuje jako powołania, ale jako przymus. W przeciwieństwie do statystycznego Kowalskiego sędzia nie ma określonych godzin pracy. Sami sędziowie określają to mianem zadaniowego czasu pracy. W każdym innym zawodzie i branży oznacza to konieczność pracy powyżej ustawowych 8 godzin. Ale nie dla sędziów. Na przykład powszechną praktyką w warszawskich sądach jest przychodzenie sędziów do pracy na 2-3 godziny dziennie. Nie ewidencjonuje się czasu pracy sędziów, zaś próby dokonania tego kończyły się histerycznymi reakcjami środowiska. Mimo natłoku spraw sędzia polski nie poczuwa się w obowiązku pracy nawet w ramach ustawowej normy 8 godzin dziennie z jednego zasadniczego powodu: jest nie do ruszenia i nic mu nie można zrobić. W ramach gwarancji niezależności i niezawisłości sędziowskiej, nominacja na sędziego oznacza dożywotnie zatrudnienie i znaczne dochody. Popularny żart głosi, że sędziowie są niezawiśli także od pracy. Sędziowie są w praktyce nieusuwalni z urzędu, co jest największą wadą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ich wiedza i sposób pracy nie podlega żadnej weryfikacji. Nie podlegają naturalnemu prawu rynku, gdzie lepsi zastępują gorszych. Sędziowie są niezawiśli od weryfikacji zawodowych dokonań. Sędzia w ramach swojej niezawisłości i niezależności może, nie bacząc na stanowisko Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, dokonać własnej niezależnej od nikogo oceny stanu faktycznego i prawnego danej sprawy. Potwierdzają to takie przykłady jak np. sprawa sędziego Ryszarda Milewskiego z Gdańska, który padł ofiarą prowokacji dziennikarskiej, skutkiem której wyszło na jaw, że niezależny sędzia był gotów spełniać oczekiwania władzy dotyczące sprawy właściciela Amber Gold, bulwersującej opinię publiczną. Mimo tak nagannego zachowania, które powinno skutkować wydaleniem z zawodu, sędzia Milewski został jedynie za karę delegowany do Sądu Okręgowego w Białymstoku.

    Asystenci, czyli kto naprawdę sądzi.

    W ramach reformy sądownictwa wprowadzono instytucję asystentów sędziego. Zaczęła się ona rozpowszechniać w sądach wraz z likwidacją stanowiska asesorów (osoby, które skończyły aplikacje sądowe) sądowych, którzy oczekując na nominację sędziowską odciążali sędziów od ich bieżących obowiązków. Instytucja ta została uznana za niezgodną z Konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny w zakresie, w jakim asesorzy wykonywali pracę sędziów. Odpowiedzią na powstałe braki kadrowe miała stać się właśnie instytucja asystenta sędziego. Niestety wadliwa praktyka spowodowała powstanie patologii w niezliczonych wydziałach sądowych. Dziś to asystenci wykonują większość pracy za sędziów. Przygotowują projekty orzeczeń (wyroków i postanowień). Referują sprawy, na które wybiera się sędzia, przygotowują wyroki, które mają zapaść. Największą część czasu pracy asystenta zajmuje przygotowywanie pisemnych uzasadnień wyroków, doręczanych stronie na jej żądanie. Przygotowują również te wygłaszane ustnie przez sędziów. W sądach normą stało się, że część asystentów zwyczajnie zabiera akta sądowe do domu i już po godzinach pracy, w zaciszu domowym, nadrabiają zaległości danego sędziego. Asystenci to osoby z prawniczym wykształceniem najczęściej jeszcze w trakcie aplikacji zawodowej (adwokackiej, radcowskiej itp.). Często są poddawani mobbingowi, zmuszani do pracy w godzinach nadliczbowych, bez ewidencji czasu pracy. Czarną plamą na honorze polskich sądów jest zatrudnianie asystentów sędziów na umowach zlecenia lub za pośrednictwem agencji pracy tymczasowych. Jak wskazał raport Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. zatrudnienie asystentów sędziów nazywanych koordynatorami prawnymi za pośrednictwem agencji prac tymczasowych jest wątpliwe nie tylko z moralnego punktu widzenia. Sądy warszawskiej apelacji (wszystkie sądy podlegające Sądowi Apelacyjnemu w Warszawie) w związku z zatrudnianiem pracowników za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej poniosły koszty znacznie większe (o 3,5 mln zł) niż gdyby same zdecydowały się zatrudnić pracowników sądu. Jak wykazała kontrola NIK tylko w czterech sądach apelacji warszawskiej wydatki na agencje pracy tymczasowej wyniosły niemal 15 mln złotych, co stanowiło 5,6 proc. wynagrodzeń wypłaconych w tych sądach. Oznacza to, że niemal cała obsługa administracyjna oraz biurowa sądów stanowiła znikomą część wynagrodzeń. Dopiero w lipcu 2015 r. Minister Sprawiedliwości przekazał Prezesowi oraz Dyrektorowi Sądu Apelacyjnego w Warszawie decyzję o zakończeniu zatrudniania w sądach pracowników za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej.

    Takie zachowanie bezpośrednio kwalifikuje się jako naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Ministerstwo Sprawiedliwości jak również samo środowisko sędziowskie do tej pory nie podjęło działań mających ukarać winnych przekroczenia dyscypliny finansów publicznych. Asystenci, czy koordynatorzy prawni zarabiają zwykle nieco ponad 1600 zł na rękę. Nie budzi zatem zdziwienia, że często akta sądowe czy informacje z toczących się postępowań przedostawały się do publicznej wiadomości, skoro ich poufność zależała od osób opłacanych często gorzej niż sprzedawcy w osiedlowym warzywniaku.

    Źródło patologii.

    W środowisku sędziowskim są jednak jednostki wybitne, będące sędziami z powołania. Niestety, są traktowani jako zagrożenie dla całej kasty i nie mogą liczyć na awans zawodowy. Ten jest uzależniony od uzyskania poparcia Krajowej Rady Sądownictwa, troskliwie dobierającej kadry sądów wyższej instancji. Zdecydowana większość obecnych czołowych sędziów wywodzi się z okresu PRL. Dotyczy to głównie sądów wyższej instancji. Sądy niższej instancji są zdominowane przez nominacje z lat 90. XX wieku oraz asesorów sądowych pośpiesznie nominowanych na stanowiska sędziego. Lata 90. XX wieku w branży prawniczej charakteryzowały się dynamicznym rozwojem wolnych zawodów, przede wszystkim adwokatów oraz radców prawnych. To na wolnym rynku zarabiało się najwięcej. Absolwenci prawa, którym nie udało się dostać do korporacji, czy to adwokackiej czy radców prawnych, wybierali drogę kariery w sądownictwie. W ten sposób kadry sądownictwa zostały zasilone najsłabszymi prawnikami. Były to osoby najmniej kompetentne i najgorzej przygotowane do sprawowania funkcji publicznych. Kolejną fatalną decyzją kadrową było zamrożenie bieżących nominacji sędziowskich na rzecz osób dotychczas sprawujących funkcję asesora sądowego. Osoby, które nie były w stanie uzyskać nominacji sędziowskiej, z uwagi na konieczność wykorzystania ich kadrowo, były nominowane na stanowisko sędziego z pominięciem ich dokonań zawodowych. Dużo o środowisku sędziów mówią historie opowiadane przez adwokatów i radców prawnych pokazujące przykłady braku ich kompetencji. Pewien sędzia wypowiadający się publicznie na temat aktualnej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego stwierdził, że w sądzie, w którym pracuje, dana linia orzecznicza Sądu Najwyższego „się nie przyjęła”. Niekompetencja nie jest cechą charakterystyczną tylko sądów w małych miejscowościach. Rok temu głośna była sprawa wydawania listów gończych w sprawach cywilnych przez sędziów z II Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa w Warszawie. Kilkoro sędziów tego wydziału w sprawach cywilnych, w sytuacji niemożności ustalenia adresu zamieszkania dłużników w sprawach o wyjawienie majątku, wydawało listy gończe (można to robić tylko w sprawach karnych). Proceder trwał kilka lat. Sędziowie bezprawnie pozbawiali ludzi wolności tylko dlatego, że nie można było zastać ich pod adresem zameldowania. Broniąc kolegów i koleżanek po fachu Sąd Okręgowy, jak również Krajowa Rada Sądownictwa zbagatelizowały sprawę nie wyciągając wobec winnych żadnych konsekwencji. Niektórzy ze sprawców nawet awansowali.

    Paweł Łukasiewicz

    Więcej w najnowszej "Polsce Bez Cenzury"
  • @Rebeliantka 11:18:08
    Tajne majątki sędziów Sądu Najwyższego! Aż 15 oświadczeń majątkowych otrzymało klauzulę "zastrzeżone"! Zgodnie z ubiegłoroczną nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych, wszyscy sędziowie zostali zmuszeni do ujawnienia swoich majątków. Wszyscy, w tym także sędziowie Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że na 87 sędziów pracujących w SN, oświadczenia majątkowe ujawniło jedynie 41 sędziów. Aż 31 sędziów wykorzystało bowiem lukę w prawie, która pozwoliła im nie ujawniać majątku posiadanego w 2016 roku (w przyszłym roku luka ta nie będzie już funkcjonować), a w 15 przypadkach oświadczeniom majątkowym nadano klauzulę tajności (!). Powstaje pytanie - co takiego oni ukrywają? Nowela ustawy Prawa o ustroju sądów powszechnych, która nakazała ujawnić opinii publicznej majątki wszystkich sędziów w Polsce, weszła w życie 6 stycznia, a nie od 1 stycznia b.r. Część sędziów Sądu Najwyższego (dokładnie 31 sędziów) postanowiła to wykorzystać. Złożyli oni swoje oświadczenia o posiadanym na koniec 2016 roku majątku w terminie do 5 stycznia. Dzięki temu ich oświadczenia nie musiały być ujawnione w tym roku (nowelizacja prawa mówiła bowiem o konieczności ujawnienia oświadczeń majątkowych za 2016 rok złożonych po wejściu w życie nowych przepisów, czyli po 5 stycznia). Ta swego rodzaju "luka prawna" nie będzie jednak obowiązywać w przyszłym roku i ktoś, kto skorzystał z niej teraz (składając oświadczenie majątkowe na stan z końca 2016 r. w terminie do 5 stycznia 2017 r.) nie będzie mógł z niej skorzystać w przyszłym roku, kiedy trzeba będzie złożyć oświadczenie majątkowe na stan z końca 2017 roku. Jest także grupa sędziów Sądu Najwyższego (dokładnie 15 sędziów), która uzyskała dla swoich oświadczeń majątkowych klauzulę tajności "zastrzeżone". W praktyce oznacza to, że żaden normalny człowiek nie dowie się jakim majątkiem dysponował dany sędzia na koniec 2016 roku. Jak to możliwe, że oświadczenia tych sędziów zostały utajnione? Otóż taką możliwość przewidziano w art. 87 par. 6 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z treścią tego przepisu na wniosek sędziego, który złożył oświadczenie, podmiot uprawniony do odebrania oświadczenia (w przypadku sędziów Sądu Najwyższego jest to Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, czyli Małgorzata Gersdorf) może zdecydować o objęciu informacji zawartych w oświadczeniu ochroną przewidzianą dla informacji niejawnych o klauzuli tajności "zastrzeżone", jeżeli ujawnienie tych informacji mogłoby powodować zagrożenie dla sędziego lub osób dla niego najbliższych. Co istotne - minister sprawiedliwości jest jednak uprawniony do zniesienia tej klauzuli. Powstaje pytanie - co kryją oświadczenia 15 sędziów Sądu Najwyższego (sędziowie: Bogusław Cudowski, Jan Górowski, Beata Gudowska, Jacek Gudowski, Józef Iwulski, Wojciech Katner, Iwona Koper, Anna Kozłowska, Anna Owczarek, Marta Romańska, Jolanta Strusińska-Żukowska, Maria Szulc, Karol Weitz, Mirosława Wysocka oraz Dariusz Zawistowski), że ich ujawnienie mogłoby powodować zagrożenie dla nich samych lub ich rodzin? Czy minister Ziobro nie powinien jednak podjąć decyzję, aby znieść klauzulę tajności nałożoną dla oświadczeń ww. sędziów Sądu Najwyższego?

    Źródło: Oświadczenia majątkowe sędziów Sądu Najwyższego i inne (Sn.pl)
  • Czy to złoto które ma ta chazarska larwa i alkoholiczka jest z Amber Gold? jak myślisz? Krysiu
    http://niezalezna.pl/uploads/imagecache/300s/still2017/1499148418164611101598.jpg

    Pamiętacie „za 10 tys. żyć można tylko na prowincji”? Znamy MAJĄTEK prezes Gersdorf..Z końcem czerwca w Biuletynach Informacji Publicznej sądów – zostały opublikowane oświadczenia majątkowe sędziów za 2016 r. Taki wymóg wprowadziła nowelizacja Prawa o ustroju sądów powszechnych z listopada zeszłego roku. Spora grupa wykorzystała kruczek prawny, aby nie ujawnić, czego się dorobili. Małgorzata Gersdorf - pierwszy prezes Sądu Najwyższego, która zasłynęła stwierdzeniem, że „za około 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji” - pokazała swoje oszczędności. Sama była przeciwna tym oświadczeniom. Teraz wiadomo, z jakiego powodu...Nowelizację 10 ustaw - w tym o ustroju sądów powszechnych - Sejm uchwalił 30 listopada 2016 r. 20 grudnia podpisał ją prezydent Andrzeja Duda. Ogłoszono ją w Dzienniku Ustaw 22 grudnia. Nowela wprowadziła zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów. Nieujawniane są tylko dane adresowe, informacje o lokalizacji nieruchomości oraz umożliwiające identyfikację ruchomości sędziego (np. numery rejestracyjne samochodu). Oświadczenie może być utajniane, gdy jawność rodziłaby zagrożenie dla sędziego lub jego bliskich. Minister sprawiedliwości jest uprawniony do zniesienia tej tajności. Za podanie nieprawdy w oświadczeniu grozi do trzech lat więzienia. Oświadczenia majątkowe sędziów zamieścił już na swej stronie internetowej m.in. Sąd Najwyższy. Na portalu społecznościowym internauci opublikowali oświadczenie majątkowe prezes Małgorzaty Gersdorf. W jednym z wcześniejszych wywiadów tłumaczyła ona, dlaczego jest przeciwna upublicznieniu oświadczeń majątkowych sędziów. Po lekturze owego oświadczenia wiadomo czemu. Internauci ironizują. „Gdy czytałem te działki, pomyślałem, że może rolnik. ;)” – pisze jeden z nich. Jak czytamy - prezes Gersdorf posiada 197 tys. zł zgromadzonych w polskiej walucie, 2,42 mln zł na funduszach, 14 tys. dol, 14 tys. euro, papiery wartościowe na kwotę 284 tys. (nie podano waluty), pół kilograma złota inwestycyjnego. Do tego jest też kilka działek (m.in. o powierzchni: 1635 m.kw., 10800 m.kw., 1635 m. kw., 6000 m.kw. 1500 m.kw., 9400 m.kw., 7500 m.kw.). Słowem: prawdziwy krezus. Rozumiemy już teraz jej słowa o "10 tys. na prowincji"...

    Obraz w treści 1https://pbs.twimg.com/media/DD1m0Y-WsAAVqjH.jpg

    Ps..Nie dziwi ich skowyt...bida z nędzą, podobnie pewnie u Rzepy, Biernata, Stępnia, Żurka i innych..."Zaradna" ta chazarska sędzia, oj zaradna i to wszystko z pensji sędziego SN i tym podobnych fuch? No z państwowej posady ? Quwa ile to trzeba jebnąć No z państwowej posady ? Qwa ile to trzeba jebnąc wkrętarek, wkrętarek, etc... Nieważne gdzie można żyć za 10 tys, ale jak można się tego wszystkiego dorobić zarabiając te 10 tys? Ciekawe gdzie te działki. Nawiasem mówiąc to olbrzymia fortuna jak na człowieka z poza biznesu. Wręcz nieprawdopodobna. Bardzo były potrzebne te oświadczenia majątkowe, teraz widać jak na dłoni do jakich fortun doszli sędziowie ze swych skromnych pensyjek !!! Nazwisko świadczy o jej żydowskim pochodzeniu. I wtedy jest wszystko jasne. To chazarska obrzydliwa alkoholiczka żarła pewnie trawę aby tyle "uciułać"?! Do kontroli skarbowej chazarskie to to. O na ma nie tylko pokazać co ma, lecz przede wszystkim jak do tego doszła. Jak już wszyscy wiedzą jaka jest wielkość (ujawnionego) majątku należy sprawdzić czy chazarka i alkoholiczka bezprawnie wybrana na prezes SN Gersdorf mogła się go legalnie dorobić: pensja, honoraria itd. Nie wierzę , że uczciwie się dorobiła tych milionów nawet jako prezes SN. Mnie zawsze zastanawia tylko jedno, za co ci wszyscy krezusi żyli ? Skoro praktycznie wszystko co zarobili przez te wszystkie lata, musieli przecież zapłacić za zgromadzony majątek , ewentualnie musieli przecież wpłacać na konto ?! No i w tym oświadczeniu nawet słowa nie ma o tym, jak posiadanie aż trzech samochodów, czyli jej, męża no i ten trzeci, syna bądź też córki ? W tym oświadczeniu nie ma również ani słowa o kilku sklepach jakie są w ich posiadaniu a także firmy którą prowadzi jej mąż, lecz ten pozostały majątek pewnie uznali, że należy do męża i jako taki nie został już wpisany, nawet jako współwłasność ?! Niech teraz udowodni skąd to, a jeżeli nie może to 75% podatek na to wszystko. W tym dziwnym kraju, tylko żydzi są krezusami!. Tubylcy godząc się na taki układ, sami klepiąc biedę!. Czy to normalny kraj?....

    Prezydencie Szanowny pomimo tego, że wywodzisz się ze środowiska prawniczego musisz oddać narodowi wymiar sprawiedliwości. Ano przede wszystkim prawdziwe ławy przysięgłych z 12 członkami orzekającymi o winie bądź niewinności. Dość karania za gębę i poglądy przez śitwiarzy w togach, dość klanów w tym środowisku. Sędzia sprowadzony do roli urzędnika państwowego, a nie pomazańca bożego. To samo trzeba zrobić z notariuszami. Ta zaś banda kręci lody na nieruchomościach. Dopóki będzie to wolny zawód, sytuacje gdzie gość może sprzedać jedną działkę, dom pięć razy w ciągu dnia będą się zdarzały.
  • Rebeliantka
    Minister sprawiedliwości ujawnia szczegóły afery lichwiarskiej w Gdańsku. "73 zarzuty, 100 pokrzywdzonych ze szkodą o łącznej wartości 16 mln zł"..73 zarzuty wobec 14 podejrzanych, 100 pokrzywdzonych ze szkodą o łącznej wartości 16 mln zł to efekty śledztwa z Gdańska wobec gangu wyłudzającego mieszkania w wyniku oszukańczych pożyczek, przedstawione we wtorek na briefingu prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Są poważne podstawy, by podejrzewać, że bez zaangażowania przynajmniej w niektórych wypadkach - notariuszy te przestępstwa na taką skalę nie mogłyby się odbywać powiedział Ziobro. W końcu maja gdańska policja informowała o zatrzymaniu 14 osób podejrzewanych o oszustwa w celu przejmowania mieszkań w całej Polsce, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Wprowadzając w błąd kredytobiorców bądź wykorzystując ich przymusowe położenie, udzielano im pożyczek w zamian za podpisanie umowy kupna-sprzedaży lokalu, którego właścicielami byli pożyczkobiorcy. Skutkiem było przejmowanie lokali przez sprawców - podawała policja. We wtorek Ziobro przedstawił szczegóły śledztwa, prowadzonego w sprawie przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, która bada różne wątki tej działalności. Powiedział, że jest ok. 100 pokrzywdzonych (a może ich być nawet trzy razy więcej) działalnością przestępców-lichwiarzy, którzy w latach 2010-2015 zawierali umowy pożyczki do kilkudziesięciu tys. zł pod zastaw - jak dotychczas ustalono - 87 nieruchomości. Istota tych umów sprowadza się do tego, że zawierały one ukryte odsetki z jednej strony, a z drugiej rażąco zaniżały wartość nieruchomości, którymi dysponowali ci pokrzywdzeni powiedział Ziobro. Były to umowy pożyczek zabezpieczonych przeniesieniem własności nieruchomości na pożyczkodawców do czasu zwrotu im pożyczki lub umów sprzedaży połączonych z prawem odkupu, w przypadku zwrotu pożyczki w określonym terminie za cenę nabycia. Jak dodał Ziobro, wynikiem tych jak się wyraził „cyrografów” było „bezwzględne pozbawianie własności i wyrzucanie na bruk”. Umowy były zawierane na 3 lub 6 miesięcy. Oprocentowanie wskazane w akcie notarialnym wynosiło od 10 do 20 proc., ale faktycznie sięgało nawet 80 proc. W większości przypadków pokrzywdzeni nie byli świadomi, że umowa notarialna opiewa na większą wartość pożyczki, aniżeli faktycznie została udzielona. Wartości nieruchomości ujęte w aktach notarialnych były zaniżane nawet do 50 proc. rzeczywistej wartości nieruchomości. Stałą cechą aktów notarialnych było wymuszenie na pokrzywdzonych udzielania pełnomocnictw do wymeldowania wszystkich domowników z nieruchomości będącej przedmiotem umowy - podkreśla prokuratura. Umowy zaopatrzone były w klauzule rygoru egzekucji wprost z aktu notarialnego, co umożliwiało pożyczkodawcy bezproblemowe doprowadzenie do opróżnienia danej nieruchomości z pokrzywdzonego i członków jego rodziny. Ziobro podkreślał, że nie może zrozumieć odmowy aresztowania części z 14 podejrzanych przez sąd, który zastosował wobec nich poręczenia majątkowe w „stosunkowo niewielkich kwotach pieniędzy”. Złożono już zażalenie prokuratury na tę decyzję sądu, bo według śledczych jest ryzyko utrudniania przez podejrzanych śledztwa, matactwa oraz ucieczki. Ci ludzie nie mogą cieszyć się wolnością mówił Ziobro. Wobec reszty podejrzanych prokuratura zastosowała dozór policji, poręczenia majątkowe od 50 do 70 tys. zł, zakaz prowadzenia działalności co do pośrednictwa finansowego oraz zakaz opuszczania kraju. Ziobro ujawnił, że w tej sprawie po raz pierwszy zastosowano tzw. konfiskatę rozszerzoną - na razie do dwóch nieruchomości, ale to „nie ostatnie słowo prokuratury”. Tą decyzją wstrzymano „przestępcze decyzje” wobec dwóch nieruchomości o wartości 600 tys. zł własności małżeństwa, które pożyczyło od oszustów 20 tys zł, a spłaciło 9 tys. zł (w „konfiskacie rozszerzonej” chodzi o konfiskowanie pochodzących z przestępstw majątków, które sprawcy ukrywają, przepisując na członków rodziny - to oni sami musieliby dowieść, że nie pochodzą one z przestępstwa). Jak powiedziała Barbara Sworobowicz, dyrektor Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, łączna szkoda po stronie pokrzywdzonych wynosi 16 mln zł, a średnia wartość przejmowanych nieruchomości wynosiła od 200 do 250 tys. zł. Zabezpieczono mienie o łącznej wartości ponad 7 mln zł. Prokuratura bada 600 aktów notarialnych, co do których jest podejrzenie, że może chodzić o lichwiarskie pożyczki; przesłuchano już część notariuszy. Będę się domagał od prowadzących sprawę prokuratorów, aby bardzo dokładnie ocenili rolę tych notariuszy; jeśli notariusze dopuścili się tutaj nieprawidłowości, w zależności od ich skali poniosą również konsekwencje oświadczył Ziobro. Podejrzani mają zarzuty działania w grupie przestępczej, oszustw oraz lichwy nie przyznali się do zarzutów, za które grozi do 10 lat więzienia. Zgodnie z Kodeksem karnym, kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby, zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. W sprawie tej grupy przestępczej występują organizatorzy, pośrednicy i tzw. słupy. Ofiar poszukiwali wśród osób znajdujących się w złej sytuacji finansowej i życiowej. Mieli oni zadłużone nieruchomości bądź sami byli zadłużeni i nie mieli możliwości uzyskania pożyczek czy kredytów bankowych. Ziobro podkreślał, że takie sprawy były „zamiatane pod dywan” za rządów koalicji PO-PSL. My chcemy chronić zwyczajnych Polaków przed tego rodzaju przestępczością oświadczył.
  • Rebeliantka
    Polecam śledzenie na żywo http://wpolityce.pl/polityka/347142-nasza-relacja-cyrk-prokurator-kijanko-i-proba-sparalizowania-prac-komisji-amber-gold-kijanko-chce-odmowic-skladania-zeznan

    Ps..To hańba jak taka infantylna Kijanko mogła być prokuratorem i brać taką kasę. To taka osoba nie przechodzi badań kontrolnych, stwierdzających czy może pracować jako prokurator czy sędzia. To takie infantylne tłuki i miernoty intelektualne z IQ ameby decydują o losach ludzi. Taką prokurator zamknąć w psychiatryku i skazać na dożywotni pobyt, bo pójdzie w stan spoczynku i my taką gnidę będziemy utrzymywać do końca jej dni. Adwokacina i niejaka Kijanko lecą w głupa to pokazuje, że cała tak zwane wymiar niesprawiedliwości jest do zaorania i niech PiS stanowczo i bez zwłoki zacznie tą stajnie Augiasza czyścić. Czasem mnie wściekłość ogarnia gdy widzę pychę i bezczelność strażników skorumpowanej mafii III RP i myślących, że są dalej uprzywilejowaną kastą, bardzo żałuję, że nie ma u nas Erdogana, on pokazał co się z takimi robi. Przed komisją zeznaje nie prokurator lecz infantylna gimnazjalistka. Robi sobie komedię udając tragedię. Szkoda czasu na jej teatr nim odpowie za swoje zaniechania wydalić z zawodu. Kijanko daje PiSowi ostateczny dowód że tę kastę należy zaorać. Dobór prokuratorów i sędziów doprowadził do patologii i upadku Polski. Gdyby nie oni dziś byśmy byli dużo bogatszym krajem. Ona jest na psychotropach. Pytanie laika: czy komisja nie może wezwać policji w celu pobrania krwi od pani prokurator w kierunku obecności substancji psychoaktywnych i, przy okazji zawartości teczki pana adwokata? W każdej innej profesji zaliczyłaby już dyscyplinarkę i odpowiadałaby karnie a niestety jako przedstawicielka nadzwyczajnej kasty gra na zwłokę i wodzi państwo za nos. Ona nie będzie sypać. Gdyby zaczęła, kasta by natychmiast ujawniła niewygodne lub przestępcze działania prokurator Kijanko w innych sprawach. Skoro jej zlecono Amber Gold, to znaczy, że jest zaufana, a to znaczy, że umoczona, i że jest mnóstwo haków na nią. Teraz widać dlaczego pani prokurator odwlekała przesłuchanie. Całe życie była co to nie ona i świat do niej należy a jak się noga podwinęła to popatrz jaki ten los niesprawiedliwy biedna ledwie mówi. Aktorka nie prokurator. Wszystko wskazuje na to, że odbierała lekcje aktorstwa. Może Janda Cielecka albo i Malajkat służyli instrukcjami. Żenada zaraz zemdleje, najpierw nabroiła a teraz jest chora, zaraz się pewnie popłacze. Skąd miała przewidzieć, że za parę lat wygra PiS? 2/ Jakie obciążanie przełożonych!? Ona rozumie, że musi to wziąć "na klatę"! A jej mecenas Kradziecki wcześniej nazywał się Złodziejski. Myślę że to sprawa genów? Kijanko lekcje aktorstwa pobierała u Beaty Sawickiej i Hanny Zdanowskiej. Adwokat Kradziecki, nazwisko jak ulał pasuje do tego, co robili umoczeni w Amber Gold: kradli, złodzieje!!! To "cielebąk/sawicka bis" na żywo:

    https://www.youtube.com/watch?v=gEdoLyF3xCY Jeśli mieliśmy (mamy nadal?) takich prokuratorów, to się nie dziwię, że łapali nawet nie płotki, tylko martwe ryby. Prokuratorom i sędziom zrobić egzaminy z kompetencji raz na 2 lata i zobaczymy kto się ostanie.Ta kobieta ma być prokuratorem? Z taką pamięcią i mową żółwia? Szkoda gadać. Jest to obraz przerażający stanu umysłu osoby, która jest prokuratorem. Jakim cudem ta baba tuman została prokuratorem? ta kobieta nie udaje głupiej. Ona głupia jest!Iloraz inteligencji poniżej normy! Trzeba zbadać jej krew i ustalić czego się naćpała. Trzeba wziąć za dupę lekarza pracy,który dopuścił do wykonywania tak odpowiedzialnego zawodu osobę z zanikami pamięci. Kto wypisuje jej zwolnienie?. Ciekawe, dlaczego w jej przypadku ZUS nie naśle kontroli? Czy ta pani udaje osobę niezdolną do rozumienia podstawowych pytań zadawanych jej przez Komisję? Jest to obraz przerażający stanu umysłu osoby, która jest prokuratorem. Po układzie ust i jej śmiechu widać że kłamie i drwi z Polaków. Zamknąć babsztyla w więzieniu na 20 lat to pamięć wróci jej nawet po następnych 5 latach. Na temat działania prokuratury w ogóle, pod światłymi rządami byłego sędziego SO w Krakowie, a Prok. Gen. Seremeta można powiedzieć tylko jaki pan, taki kram. Seremet nijaki sędzia, tym bardziej nijaki, a co gorsza dyspozycyjny prokurator. I tego samego wymagał od podległych mu funkcjonariuszy. Efekt tego jaki mamy - każdy może zobaczyć. Na całą lichość instytucji sprawujących i działających w systemie wymiaru sprawiedliwości, nakłada się niestety i to bardzo mocno, nowożytne i humanistyczne podejście do sposobu prowadzenia śledztwa, dochodzenia, przesłuchań od podejrzanych. Krzywe spojrzenie śledczego na podejrzanego, przez cwanego podejrzanego lub jego obrońce urasta do szykany na miarę "twardych przesłuchań" z czasów złowrogich gestapo i SS. A tak patrząc na tych złodziei lub ich pomagierów w osobie choćby prokurator Kijanko (jej dezynwoltura w podejściu do wykonywanego zawodu jest porażająca), aż bierze chęć na choćby tak drobne pieszczoty, jak wkręcenie jej paluszków w śruby i poczekanie, jak razem z odpadającymi paznokietkami, wyda z siebie prawdę i całą prawdę. A tak, skoro jako ewentualna oskarżona może iść całkowicie w zaparte, korzystając z prawa odmowy zeznań czy odpowiedzi, jeśli te miałyby ją narazić na odpowiedzialność karną. A poszkodowani w sprawie, a pies ich trącał, tak Michał Plichta, jak i prokurator Kijanko nic im do powiedzenia nie mają, ani też nie mają ich za co przepraszać. Ot taki klimat, taki kraj. Dlatego muszą być ostre wymagania wobec kandydatów na studia prawnicze oraz brak taryf ulgowych wobec dzieci owej kasty, taki tryb doprowadzi, że będą kończyć ludzie zdolni i logicznie myślący a nie tłumoki wg układów. Nic nie pamiętam, nie wiem, nie wiedziałam. Ciekawe czy wie jak się nazywa??? Brejza to klasyczny słoik z Inowrocławia. Wraz z tatusiem tworzą duecik nie do pokonania na terytorium ich Katangi, która rozciąga się między dworcem PKP w Inie a wylotem na Janikowo. Tam miejscowi noszą ich w lektykach i nawet proboszcz im czapkuje. Temu głąbowi wydaje się, że tak samo "ważny" jest w Warszawie. Kto o nim za rok-dwa będzie pamiętał, tak samo jak już nikt nie pamięta jakiejś Berger czy Łyżwińskiego. A jak to się kiedyś nadymało! No proszę na pytania Brejzy odpowiada chętnie szybko wyczerpująco pamięć wróciła i szczegóły. No normalnie Brejza jak Kaszpirowski uzdrowiciel! Brejza:

    1. przychodzi na pomoc świadkowi;

    2. świadek mówi szybciej, ożywia się nieco, ale stara się kontrolować, spowalniając mowę;
    3. udowodnić, że sprawa ją przerosła (no cóż, ale nie działała w złej wierze);

    4. Brejza stara się wykazać, że zadaje pytania precyzyjne.


    Uzdrowiciel Brejza przestał oddziaływać na infantylną panią prokurator i natychmiast głos jej się złamał nie pamięta nie rozumie ogólnie znowu jej się stan zdrowia pogorszył. Wstyd na całą Polskę!!! i tak prokurator za prokuratorem, z Wybrzeża, i POdobni ze spraw reprywatyzacji, z Warszawy!!! To już widać dlaczego ponad 90% osadzonych w zakładach karnych głosowało na totalniaków!!! Mówi, że sprawa ją przerosła a nie wykonała oczywistych, podstawowych czynności? A przez 20 lat pobierała wynagrodzenie z budżetu państwa? W jaki sposób to infantylne o IQ ameby to to ukończyło powszechniak, zdało maturę, egzaminy na studiach, aplikację? Niestety Gdańsk niczym nie różni się od Palermo. Samo miasto oraz cały region powinien być już pod ścisłym nadzorem prokuratora generalnego i służb specjalnych. Szkoda ,że komisja nie ma uprawnień do natychmiastowego wydalenia ze służby, pozbawienia przywilejów i emerytury bo za kanciarstwo tak powinno być ! A za rudym ENA! Warto by się zapoznać z raportami jakie pisał zarząd LOT-u w swoich sprawozdaniach do ministra transportu, ministra skarbu państwa no i premiera skoro sam szef Donald zapiał: "NIE BĘDZIEMY RATOWAĆ BANKRUTA". Infantylna prokurator Kijanko była od zawsze od zadań specjalnych. Nie wiemy tylko, czy z braku kompetencji, czy z lenistwa, czy z głupoty. Jeżeli na 204 sprawy, które dostała tylko 16 trafiło do sądów, a reszta uszła wymiarowi sprawiedliwości głównie z powodu umorzeń, to znaczy,że miała taką specjalizację, którą znali jej przełożeni i nią się wysługiwali w miarę potrzeby. Poza tym ta infantylna osobniczka ma dość dobrze opanowane zdolności aktorskie oraz kontakty z medycyną i jak jej proponowano taką sprawę, którą z polecenia należało umorzyć, to mogła się już wtedy rozchorować. Ale nie robiła tego, tak jak "choruje" teraz na naszych oczach, bo czerpała ze swojej "ciemnej roboty" korzyści. Niech no ją podsumują odpowiednie służby,sprawdzające majątek i dochody i wyliczą, ile jej skapnęło z tych umorzeń. Zaznaczyć jeszcze trzeba, że służby powinny sprawdzić, liczę że to zrobią czy osobniczka ta nie jest aktualnie leczona i zwalniana chorobowo przez jakiegoś medyka, któremu umorzyła postępowanie za błędy medyczne. Bo w jej umorzeniach jest duży procent pozwów za błędy lekarskie.Tak,że ma po prostu dużą grupę zobowiązanych,którzy ją zrobią chorą na amen. Wymiar sprawiedliwości nastąpi dopiero kiedy Polska wreszcie się obudzi. Przestępcy żydobolszewiccy oraz ich pomiot w togach niszczą nas już od 1944 roku - najpierw mordując a teraz znęcając się nad nami. Pora najwyższa by osądzić tych zdrajców i katów. Pierwszym krokiem do wolności jest zniszczenie tej żydobolszewickiej zbrodniczej, złodziejskiej i skorumpowanej bezczelnej i bezkarnej togowej mafii tak jak WSI. Oni są współodpowiedzialni za wszystkie afery i destabilizację państwa. Z pozoru "wymiar sprawiedliwości" jest po prostu żydobolszewicką agenturą kontrolującą ich interesy. Tak wygląda rzeczywistość "bez owijania w bawełnę". Tak oczywisty obraz widzi chyba każdy już Polak. Przesłuchiwana na Łubiance lub na Pawiaku szybko odzyskałaby pamięć i zdrowie. Ciekawe, że np. w Wielkiej Brytanii można odmówić zeznań (także świadek) ale jeśli ktoś się ciągle zasłania niepamięcią to sąd może "nie dać wiary" jeśli nie ma np. pełnej lekarskiej dokumentacji o amnezji i ukarać do 5 lat w pace + wysoka grzywna za obrazę sądu. W Polsce "nie pamiętam" to cudowny wybieg którym każdy może sparaliżować każde dochodzenie, w sumie żenujące. PiS powinien zmienić KPK i inne ustawy proceduralne w pierwszej kolejności, do tego wystarczy zwykła większość w Sejmie.
  • Rebeliantka
    Ziobro o Amber Gold: "Niektóre organy państwa, w tym prokuratura, w okresie rządów PO-PSL prawie w ogóle nie działały"..Działania prokuratorów od sprawy Amber Gold są obiektem śledztwa, ale problem polega na tym, że PO skróciła okresy przedawnień i niektóre sprawy już się przedawniły mówi prokurator generalny Zbigniew Ziobro, pytany o odpowiedzialność prokuratorów od tej sprawy. Taki prezent panowie z PO-PSL, z Donaldem Tuskiem na czele, zafundowali niektórym prokuratorom czy innym funkcjonariuszom państwa i sobie, w zakresie braku działań w stosunku do sprawców różnych przestępstw powiedział we wtorek Ziobro dziennikarzom. W tym zakresie, w jakim sprawy się nie przedawniły, jest prowadzone postępowanie podkreślił Ziobro.
    Dodał, że z nadmiaru obowiązków nie obserwuje na bieżąco działań sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, ale te urywki, które do niego docierają, potwierdzają diagnozę, że: Niektóre organy państwa, w tym prokuratura, w okresie rządów koalicji PO-PSL prawie w ogóle nie działały, a jeżeli działały, to nie tak, jak należy. Zmieniliśmy nastawienie prokuratorów do tego rodzaju spraw” zaznaczył. Komisja ds. Amber Gold potwierdza tylko to, o czym mówiliśmy, uzasadniając przywrócenie połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego mówił Ziobro. Według niego, „to, co ujawnia komisja, to nie tylko kompromitacja ówczesnej prokuratury, ale też kompromitacja innych służb państwowych, które bezpośrednio podlegały przecież premierowi”. We wtorek sejmowa komisja przesłuchała Barbarę Kijanko, pierwszą prokurator, która zajmowała się sprawą spółki Amber Gold po złożeniu pod koniec 2009 r. zawiadomienia przez Komisję Nadzoru Finansowego. W lutym komisja zdecydowała o przekazaniu prokuratorowi generalnemu dwóch zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów prowadzących sprawę Amber Gold. Jedno z nich dotyczyło prok. Kijanko i tego, jak było prowadzone przez nią postępowanie ws. Amber Gold w okresie grudzień 2009-czerwiec 2012. Prokuratura Regionalna w Łodzi informowała w lutym, że wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów prowadzących bądź nadzorujących postępowanie ws. Amber Gold. Sprawa dotyczy śledczych z prokuratury z Gdańska-Wrzeszcza, którzy prowadzili to postępowanie, oraz prokuratorów z prokuratury okręgowej, którzy na tym etapie je nadzorowali. Podczas posiedzenia komisji w listopadzie 2016 r. jej szefowa Małgorzata Wassermann (PiS) wymieniała możliwe nieprawidłowości w postępowaniu prok. Kijanko. Wskazywała m.in. na umorzenie postępowania bez wykonania czynności, dwukrotne przesłuchanie świadka, który mógłby wystąpić jako podejrzany, wydanie mu kserokopii akt, zlekceważenie trzech kolejnych zawiadomień KNF, niezweryfikowanie stanu faktycznego w sprawie, brak wydania postanowienia o zabezpieczeniu dokumentów i o wydaniu złota przez bank.
  • Rebeliantka
    Sąd uchylił areszt wobec lidera KOD-Kapeli...Krakowski Sąd Apelacyjny uchylił dziś postanowienie o aresztowaniu na trzy miesiące Konrada M., skazanego nieprawomocnie w czerwcu na 6,5 roku więzienia za kierowanie procederem handlu kobietami. Sprawa trafi do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji. Konrad M. to muzyk, lider tzw. KOD-Kapeli, uczestniczącej w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji. W procesie dotyczącym handlu kobietami, który toczył się za zamkniętymi drzwiami przed Sądem Okręgowym w Krakowie, oskarżonych było 15 osób. 13 czerwca sąd uznał winę wszystkich oskarżonych i ogłosił wyrok. Proces toczył się z wyłączoną jawnością. Dziennikarze mogli wysłuchać tylko sentencji orzeczenia. Uzasadnianie i ogłaszanie postanowienia o zastosowaniu aresztu odbyło się już za zamkniętymi drzwiami. Postanowienie o aresztowaniu dotyczyło czworga oskarżonych, oprócz Konrada M. także: Giovanniego U., Izabeli C. i Jacka C. Obrońca Konrada M. oraz obrońcy pozostałych oskarżonych złożyli zażalenia na to postanowienie. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w zaskarżonym przez obrońców postanowieniu sąd pierwszej instancji nie wskazał, dlaczego do zapewnienia prawidłowego toku postępowania konieczne jest tymczasowe aresztowanie. Samo wymierzenie surowej kary nie powoduje automatycznie konieczności zastosowania tymczasowego aresztowania, a biorąc pod uwagę 10-letni okres postępowania sądowego, podczas którego nie było żadnych problemów ze strony oskarżonych, konieczne jest wykazanie, dlaczego na tym etapie procesu konieczne jest stosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego uznał Sąd Apelacyjny. Z czworga oskarżonych, których dotyczyło postanowienie o zastosowaniu aresztu, jeden zgłosił się dobrowolnie do zakładu karnego. Dziś wyjdzie na wolność. Zarzuty aktu oskarżenia dotyczyły handlu ludźmi, sutenerstwa i działania w zorganizowanej grupie przestępczej, która w latach 2004-2006 zwerbowała co najmniej 93 kobiety i zmuszała je do pracy we Włoszech i w Grecji, w nocnych klubach dla mężczyzn. Według prokuratury, na czele grupy zajmującej się handlem kobietami stał Konrad M. Sąd uznał winę Konrada M.; przyjął w wyroku, że w ramach swojej działalności zwerbował on co najmniej 93 kobiety, a kilka usiłował zwerbować, i skazał go na karę łączną 6,5 roku pozbawienia wolności. Sześcioro kolejnych oskarżonych również zostało skazanych na bezwzględne kary pozbawienia wolności w wymiarze: 5 lat; 4 lat i 2 miesięcy; 3 lat i 8 miesięcy oraz 3 lat i 6 miesięcy. Pozostałych ośmioro oskarżonych usłyszało wyroki od roku do dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na kilka lat próby, dozór kuratora i grzywny. Według ustaleń przyjętych przez sąd, Konrad M. za pośrednictwem ogłoszeń oferował kobietom dobrze płatną pracę hostess, reklamujących alkohole w renomowanych restauracjach, znajdujących się w atrakcyjnych miejscowościach we Włoszech i w Grecji. Kobiety, które przeszły weryfikację, były zapraszane do firmy Konrada M. w Warszawie na jednodniowe szkolenie. W trakcie szkolenia zapewniano, że praca nie ma żadnych aspektów seksualnych. Na koniec szkolenia Konrad M. zawierał z nimi umowę, w której zobowiązywał się, że dopełni wszelkich starań, by mogły zdobyć dobrze płatną pracę i by zalegalizowano ich pobyt. Kobiety podpisywały tzw. deklaracje wekslowe, na wypadek gdyby odmówiły podjęcia pracy na miejscu. Następnie przewożono je na własny koszt do Włoch lub Grecji, gdzie rezydentka kierowała je do nocnych klubów. Dopiero na miejscu dowiadywały się, że ich praca będzie polegała na świadczeniu usług seksualnych. Kobiety znajdowały się w trudnej sytuacji, ponieważ nie miały pieniędzy, nie znały języka, nie miały zalegalizowanego pobytu ani prawa do pracy. Organizatorzy procederu wykorzystywali ponadto podpisane przez kobiety weksle i straszyli, że będą zmuszone je wykupić za znaczną kwotę, której nie miały. W większości kobiety podejmowały więc pracę. Tylko niewielka część z nich przy pomocy rodzin lub znajomych uciekła i wróciła do Polski. Według ustaleń prokuratury, członkowie grupy za pracę jednej kobiety otrzymywali dziennie 10 euro. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura Krajowa zapowiedziała odwołanie od wyroku, uznając kary za rażąco niskie.

    Ps..Ręce opadają na to co ta kasta wyprawia. Tu kasta rządzi, a nie... Ziobro. Sąd wypuszcza bandziora, który zniszczył życie dziesiątkom kobiet, gwałconym, poniżanym i maltretowanym w ohydnych burdelach... Obudźcie mnie, gdy najwyższa, nietykalna kasta zostanie wymieciona z Polski! Żeby wymieść tą kastę to musi to zrobić ktoś z jajami. Póki co - nie widzę tam kogoś takowego. Prawo i Sprawiedliwość naprawdę bardzo cacka się z bandytami w togach? Ten wyrok tego sądu, pokazuje jakie kryteria rządzą w polskich sądach dotyczy to szczególnie sądów wyższych instancji..Jakoś nie słychać feministek wypowiadających się w tej sprawie. A powinny nie ustawać w pikietowaniu przed sądem i wszelkiego rodzaju protestach. W końcu tu chodzi nie tylko o godność 93 kobiet, ale o to, że ich życie legło w gruzach i z tej traumy ciężko im będzie wyjść. Tyle ofiar pokrzywdzonych przez bezwzględnych mężczyzn, a Szczuka cichutko, Środa ani słowa, Fuszara o niczym nie wie? No tak, ale przecież główne zadanie feministek to... występowanie w interesie feministek. Co tam je obchodzą jakieś naprawdę pokrzywdzone kobiety? No więc wiedzcie, feministyczne krzykaczki postępując tak, stajecie się współwinne. Jesteście tylko obłudnymi oszustkami, podszywającymi się pod obrończynie praw kobiet. Jeśli już, to jesteście rzeczniczkami ich deprawacji. A swoją drogą KOD powinien zmienić nazwę na Klub AA (alimenciarzy i alfonsów). Faktycznie jak się słucha tych zeznań, to aż się prosi, by do pytań śledczych dołożyć dwa elementy: STRACH i BÓL. Dopóki wiedzą, że nic im nie można zrobić i jeżeli będą lojalni nie mają się czego bać będą rżnęli głupa z uśmiechem na twarzy Dlatego czekam na na test PiSu, jeżeli grube ryby zaczną dostawać wyroki i lądować za kratkami - może jeszcze coś dobrego się zdarzy. Jeżeli skończy się na przesłuchaniach to pozostaje tylko rewolucja i kryterium uliczne. W sprawie reprywatyzacji warszawskiej: wstyd powiedzieć ale to młody Śpiewak ma dużo racji, co z tego że z wielkim zadęciem powołano komisję, toczą się przesłuchania, wychodzą jakieś nowe brudy skoro w tym czasie NIE WSTRZYMANO procesu zwrotu kamienic z lokatorami, ani nie wprowadzono żadnego aktu prawnego uniemożliwiającego ten proceder. Zamiast tego komisja rozpoczęła prace od adresów dość jednak nieistotnych z punktu widzenia społecznego - czy dziś teraz natychmiast ważna jest sprawa jakiegoś gimnazjum, które i tak stoi puste...?
  • @Rebeliantka 11:18:08
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/07/07/825/370/c7d4fc275fef4cbea909d791c1305f2f.png

    Gersdorf ma miliony, ale kasta boi się ujawnienia majątków! Sędziowie masowo obchodzą przepisy, by prawda nie wyszła na jaw? Na spryt elity sędziowskiej zawsze można liczyć! Mimo, że termin publikacji oświadczeń majątkowych sędziów minął już 30 czerwca, połowy z nich nie można znaleźć w Internecie. Wszystko dzięki kruczkowi prawnemu, masowo wykorzystywanemu przez sędziów. Czy kasta boi się, że Polacy poznają jej dochody, tak jak to się stało w przypadku I Prezes Małgorzaty Gersdorf? Jej niedawno ujawniony majątek przekracza 3 miliony złotych! ( nasuwa się pytanie: czy to wszystko z pensji państwowego urzędnika i wykładowcy, bo prezes jest od niedawna, czy z łapówek, wziątek?) ..Okazuje się, że w tym roku nie poznamy wszystkich oświadczeń majątkowych polskich sędziów. Ci szybko znaleźli lukę prawną, która pozwala im na ukrywanie swojego majątku przed opinią publiczną. Sędziowie wręcz chwalą się swoim „sprytem”. Robi to, bez żadnego wstydu i żenady, sam sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa, który sam przyznał, że skorzystał z kruczka prawnego. Sędziowie skorzystali z możliwości, którą dało im prawo Ministerstwo Sprawiedliwości tak zaprojektowało przepis, że jeżeli sędziowie złożyli swoje oświadczenia od 1 do 6 stycznia to zgodnie z obowiązującymi przepisami nie podlegają one publikacji w Internecie. (…) Ponieważ od samego początku jestem zdecydowanym przeciwnikiem publikacji oświadczeń majątkowych w Internecie, nie tylko sędziów i prokuratorów, ale także innych osób publicznych mówił w dziś w programie #RZECZ o PRAWIE, w internetowym portalu „Rzeczpospolitej”. Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa ma też swój pogląd na temat ujawniania majątków sędziów w internecie. Nie przemawia do niego pogląd o transparentności i przejrzystości życia publicznego. Publikacja oświadczeń w internecie to są igrzyska: porównywanie kto co ma. Dla mnie to jest książka kucharska dla przestępców, gangów i kidnaperów. Inny aspekt to niebezpieczeństwo trałowania sędziów, i wywierania na nich presji, czy nie popełnili błędu wypełniając oświadczenie „tłumaczy” sędzia Żurek. A może postawa sędziego Żurka to wynik ujawnienia przez jego b. żonę szczegółów dotyczących jego majątku? Fakt posiadania przez sędziego licznych działek i nieruchomości, o których dowiedzieliśmy się z mediów, najwyraźniej zawstydzają rzecznika KRS. Sprawa ma jednak podwójne dno. Sędziowie boją się tzw. „efektu Gersdorf”. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, znana z powiedzenia, że „za 10 tys. złotych pensji sędziego, można godnie żyć tylko na prowincji”, musiała się zdenerwować, gdy upubliczniono jej oświadczenie majątkowe. Prezes Gersdorf mówiła kiedyś, że społeczeństwo ma błędny pogląd, określając sędziów jako „tłuste koty”. Tymczasem jej majątek przyprawia o zawrót głowy, nie tylko zwykłego Kowalskiego, ale nawet sędziów sądów okręgowych! W oświadczenie majątkowe, Gersdorf wpisała 2/3 domu na działce o pow. 600 m kw. - składające się z jej mieszkania o pow. 139 m kw. oraz mieszkania we współwłasności z mężem o pow. 57 m kw. Ma też osiem działek: rekreacyjną o pow. 1635 m kw. z domkiem letniskowym o pow. 35 m kw. oraz inne działki (we współwłasności w różnych udziałach) - od 784 m kw. do 23 tys. m kw. (tę ostatnią ma we współwłasności z mężem - 2/5 udziału). To jednak nie koniec! I prezes SN wykazała też, że ma 197 tys. zł, 2,4 mln zł w funduszach, 14 tys. dolarów oraz 14 tys. euro, papiery wartościowe na kwotę 284 tys. zł, 2920 jednostek uczestnictwa Pioneer oraz „złoto inwestycyjne 0,5 kg w przechowaniu”. Przeglądając oświadczenie majątkowe Małgorzaty Gersdorf nie ma się co dziwić, że elity sędziowskie boją się oświadczeń majątkowych. Kreujący się na skromne sługi społeczeństwa, niektórzy sędziowie mogą okazać się prawdziwymi krezusami.
    Na tle sędziów wyróżnia się prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf. Posiada ona 197 tys. zł zgromadzonych w polskiej walucie, 2,42 mln zł na funduszach, 14 tys. dol., 14 tys. euro, papiery wartościowe na kwotę 284 tys. (nie podano waluty), pół kilograma złota inwestycyjnego(Złoto inwestycyjne może z Amber Gold?). Do tego jest też kilka działek (m.in. o powierzchni: 1635 mkw., 10 800 mkw., 1635 mkw., 6000 mkw. 1500 mkw., 9400 mkw., 7500 mkw.)

    Niedużo mniej ma Henryk Pietrzkowski, znany z afery korupcyjnej w Sądzie Najwyższym. "Gazeta Polska Codziennie" przypomina, że w lipcu 2009 r. CBA podsłuchało jego rozmowę z sędzią NSA Bogusławem Moraczewskim, podczas której rozmawiali o kasacji w jednej ze spraw. Pietrzkowski chwalił się, że „prosił o życzliwość”. Sędzia SN ma niemały majątek. Na koncie widnieje ponad 400 tys. zł., 32 tys. euro i 32 tys. dol. Dodatkowo posiada papiery wartościowe o wartości 832 tys. zł i 24 tys. dol. Ps..Jak widać pazerność nacji semickiej jest ogromna, dlatego ich tak wszyscy na świecie "kochają"! Droga kasto sędziowska dla waszej informacji w Kanadzie i USA zarobki wszystkich pracowników publicznych którzy zarabiają powyżej 100tys $. rocznie są publikowane w internecie w tzw. "Sunshine list". Bezwartościowa kasta chazarskich chwastów. A gdzie ta chazarska tleniona i alkoholiczka sucz o wyglądzie straganiary się tego nakradła? W sprawie korupcji SSN Gersdorf było prowadzone prymitywnie pozorowane śledztwo. W necie można o tym przeczytać. Jeżeli wykorzystuje się kruczki prawne aby tego nie zrobić, stawia się w złym świetle. Ja jako obywatel tego państwa mogę mieć uzasadnione obawy co do uczciwości tych osób. To, że tak wielu sędziów skorzystało z tego kruczka prawnego tylko potwierdza konieczność reformy sądownictwa. Teraz wystarczy skonfrontować te oświadczenia z PIT-ami. Bilans musi wyjść na zero. A jeśli nie?...Panie Ziobro dlaczego nowe przepisy o ujawnienia majątków sędziów, są dziurawe jak sito i pozwalają na stosowanie kruczków prawnych ?? Kto jest imiennie odpowiedzialny za nową ustawę ?? Pozostaje tylko sprawdzić zgodność zgromadzonego stanu posiadania z dochodami konkretnych osób. Po to chyba został ujawniony stan majątkowy tej nadzwyczajnej kasty. Gdybanie jest tutaj niepotrzebne. Można obliczyć czy ich dochody pomniejszone o koszty utrzymania (w/g Gersdorf, na prowincji to minimum 10 tys.zł), pozwoliły zgromadzić takie majątki. A jak zbyt duże w stosunku do dochodów, to warto zweryfikować także wyroki jakie ta nadzwyczajna kasta ferowała. I będzie wiadomo, czy to za forsę wyrokowali, czy to ma uzasadnienie z litery prawa. Popatrzyć na akt notarialny, kto to kupował i osobno jak majątek był przepisywany na rodzinę. Tu mam do czynienia z chytrą chazarską babą z prowincji i alkoholiczką na dodatek a alkohol kosztuje. W kodeksie łapówek sędziowskich paragraf 56 ustęp 121 linijka 77 pisze "cytuję: łapówka i pieniądze z korupcji też mają swoją cenę koniec cytatu. Stąd tyle tricków kosztów uzyskania przychodu i zwolnień podatkowych. Żadna część majątku chazarki i alkoholiczki Gersdorf nie jest starsza niż ilość lat w Sądzie Najwyższym bodajże 6. Poprzednio pracowała jako wykładowca na uczelni, a tam kokosów ponoć się nie zarabia. A żyć trzeba było, powietrzem się nie odżywiała, czynsz musiała płacić, goła nie chodziła, etc..etc..Sprawdźmy majątek tej chazarskiej alkoholiczki i zwróćmy szacunek jeśli nie kłamie albo puścimy w skarpetkach jeśli drugie tyle ukryła. Do tego wystarczy tylko bezwzględne prawidłowe i zgodne z prawem jak wobec zwykłego Kowalskiego działanie Skarbu Państwa i Ministerstwa Finansów/Izb Skarbowych i po ptokach czyli po Gersdorf, Rzeplińskim i im podobnych. .Chazarstwo, pomioty są w Polsce pod jakąś dziwną ochroną, czy Polacy tego nie widzą? Dlaczego nie żądają zmian? Mossad panoszy się w Polsce, w Warszawie, etc..Czyżby strach przed nimi i klangorem aj waj na cały świat gdy odważą się chazarów i chazarki za przestępstwa do więzień wsadzać i konfiskować im złodziejskie majątki? Chyba tak, bo innej przyczyny nie widzę.
  • Rebeliantka
    Wytypowali Maćka Dobrowolskiego, bo liczyli, że jako inteligent się załamie – szokujące słowa adwokata

    http://niezalezna.pl/101944-wytypowali-macka-dobrowolskiego-bo-liczyli-ze-jako-inteligent-sie-zalamie-szokujace-slowa-adw
    Ps...Treść tego artykułu jest porażająca. Żeby niewinny człowiek siedział w areszcie 4 lata. A winni tego procederu politycy i prawnicy byli bezkarni i nadal zajmowali swoje stanowiska opłacane z budżetu państwa. Dlaczego Polacy cicho siedzą??? Trzeba się domagać poprzez różne formy od Rządu RP wymierzenia jak najszybciej sprawiedliwych wyroków. Szczególnie dotyczących ludzi polityki i prawa, którzy winni dawać przykład uczciwego życia. Jak długo jeszcze uczciwy Polacy ciężko pracujący będą opłacać podatkami przestępców polityków i prawników ??? Wygląda na to, że Rząd RP ciągle się boi przestępców na wysokich stanowiskach w kraju jak i pijaków, lewaków i potomków nazistów z PE. W USA dostał by miliony dolarów odszkodowania. Co za junta rządziła Polską. Co na to Schetyna ? Wszyscy mają krew na rękach tylko on z tych świętszych. Niech wypowie się na temat akcji " widelec". Zadawać mu pytania przy każdej okazji.

    Po pierwsze to ten prokurwator, prokuratorzyna i chazarski sędzia i tw. SB Lieder powinni natychmiast wylecieć z zawodu w tym prawniczego na zawsze. Po drugie powinni odpowiedzieć karnie za fałszywe oskarżanie, areszt, czyli do celi z nim na co najmniej 5 lat! Po trzecie proces cywilny o odszkodowanie nie od skarbu państwa czyli nas lecz tego prokurwatora i tego sędziego z ich dochodów i majątku..Ministrze Ziobro co ten śmieć prokurwator jeszcze robi w prokuraturze? Usunięcie go leży w pana gestii, uprawnieniach przecież.
  • @Rebeliantka 11:18:08
    http://niewygodne.info.pl/ludzie/gersdorf_Katarzyna-Czerwinska-SenatRP_W_CC-by-SA-3,0pl-550.jpg
    Gdyby sędzia Gersdorf zarabiała po 10 tys. zł, to na swój majątek musiałaby oszczędzać 50 lat (odkładając wszystko co zarobi)! Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf stwierdziła kilka miesięcy temu, że "za uposażenie w wysokości 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji". Słowa te nie powinny nas dziwić, gdy zobaczymy upublicznione właśnie oświadczenie majątkowe sędzi Gersdorf. Same tylko zasoby pieniężne to równowartość około 3,227 mln zł. Do tego jeszcze współwłasność domu oraz 8 działek. Gdyby sędzia Gersdorf zarabiała "tylko" po 10 tys. zł brutto, to na swój majątek musiałaby oszczędzać ok. 50 lat, i to przy założeniu, że odkłada wszystko co zarobi! O sędzi Małgorzacie Gersdorf w przestrzeni publicznej zrobiło się głośno za sprawą niedawnej wypowiedzi dla portalu Onet.pl, gdzie skarżyła się na niskie zarobki sędziów: - "Zarobki nie są wystarczające, by mężczyźni podejmowali ten zawód. Nieco lepiej jest w sądach okręgowych, ale za te ok. 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji" - powiedziała wówczas pierwsza prezes Sądu Najwyższego. Słowa te nabierają nowego znaczenia, gdy wejrzymy w upublicznione właśnie oświadczenie majątkowe sędzi Gersdorf. Okazuje się, że same tylko zasoby pieniężne (gotówka, fundusze, papiery wartościowe, złoto) to równowartość około 3 mln 227 tys. zł. Do tego współwłasność w domu składającym się z 139-metrowego mieszkania (tylko jej własność) oraz drugiego mieszkania (współwłasność z mężem), jak i w 8 działkach. Gdyby sędzia Gersdorf zarabiała "tylko" po 10 tys. zł brutto, to na swój majątek musiałaby oszczędzać ok. 50 lat, i to przy założeniu, że odkłada wszystko co zarobi! Oczywiście, aby była jasność, nie mam wątpliwości, że akurat sędzia Małgorzata Gersdorf była w stanie za swojego życia zgromadzić taki majątek. Należy pamiętać, że oprócz bycia pierwszym prezesem SN (gdzie pensja wynosi znacznie więcej niż wspomniane "10 tys. brutto"), Gersdorf była także nauczycielem akademickim oraz przez wiele lat prawnikiem zatrudnionym przez TVN. Jej mąż jest zaś znanym profesorem nauk prawnych oraz nauczycielem akademickim. Stąd nie zgadzam się z opiniami, niektórych posłów PiS, aby CBA zainteresowała się jak Gersdorf zdołała zgromadzić aż tak duży majątek. Dlaczego zatem piszę ten artykuł? Chodzi o jej wypowiedź z lutego na temat zarobków sędziów. Po co musiała zostać podszyta nutą pogardy? Użycie słowa "prowincja" (tak jak użycie słowa "kasta") powoduje, że wszyscy ci, którzy na tej "prowincji" mieszkają (tak jak ci, którzy do kasty nie należą) mogą się poczuć urażeni. Inną kwestią - o czym też już kiedyś wspominałem - jest to, że wciąż dla około 70-80 proc. Polaków wspomniane "10 tys. brutto" to synonim bogactwa i dostatniego życia. Dlatego prośba do sędziów (jak i do innych grup uchodzących za elitarne) - ważcie słowa i wyciągajcie wnioski z takich słynnych już wypowiedzi, jak ta Bieńkowskiej, że za 6 tys. to tylko idiota może pracować. To co wydaje się dla was oczywiste, nie zawsze jest takie dla reszty społeczeństwa.

    Źródło: Maciej Wąsik (Twitter.com)

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej