Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
273 posty 9957 komentarzy

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga.

Rebeliantka - Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym). Współzałożycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

Śmierć frankowicza - Prezydentowi monitum

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

20 lipca 2017 r. w nocy odebrał sobie życie Roman Dańko, jedna z ofiar tzw. polisolokat i kredytów frankowych.

Tomasz Z., przyjaciel ś.p. Dańki ze wspólnoty religijnej, tak go wspomina:
 
Pochodził z Kalwarii Zebrzydowskiej, z rodziny stolarzy, producentów mebli. Prowadził salon meblowy w Krakowie, przy ul. K. Wyki, choć, kiedy się poznaliśmy, była to już właściwie końcówka egzystencji sklepu. Większe firmy niszczyły mniejsze. Polacy  od dawna nauczyli się kupować zagraniczne, seryjne, tandetne produkty. W najlepszym wypadku - produkty polskich firm sieciowych. Romek próbował ekonomicznie odnaleźć się na nowo w tej rzeczywistości. Nie wytrzymał. W 2014 r.  zlikwidował  sklep i wyjechał do Szwecji. Lecz po niespełna roku wrócił. Wiedziałem, że w związku z kredytami (frankowymi) cierpi na poważną depresję. Miał do spłacania comiesięczne raty po prawie pięć tysięcy złotych. W pewnym momencie - nie mając już pieniędzy - przestał je regulować, słusznie przekonany o tym, że stał się obiektem  bankowego oszustwa. Tę prawdę starał się przekazać innym. Skarżył się, że niewiele osób chce go w ogóle słuchać, a jeśli nawet słucha, nie chce wierzyć, że jest ofiarą bezprawia, a nie kombinatorem, któremu tym razem się nie powiodło. Zamknął się w sobie. Ale z drugiej strony postanowił  podjąć z bankami nieustępliwą i twardą wojnę . Miał zamiar zaskarżyć je przed polskim wymiarem sprawiedliwości i wnieść żądanie o  duże sumy odszkodowawcze. Zwierzył mi się, że podjął taką decyzję po długim modlitewnym namyśle.  Swoim prześladowcom chciał zarzucić uprzedmiotowienie człowieka, spowodowanie bólu i cierpienia, wyzysk i bezwzględną kradzież mienia. Był typem samotnego szermierza walczącego o słuszną sprawę.
  
Po wyborach  w 2015 roku odżyły  jednak jego nadzieje na ustawowe rozwiązanie  sprawy. Bardzo liczył na Andrzeja Dudę i PiS.   Był przekonany, że  zarówno nowy prezydent, jak i zwycięska partia dotrzymają obietnic wyborczych i szybko rozwiążą problemy ludzi uwikłanych w oszukańcze kredyty, tragiczne w skutkach dla dłużników.
 
Nie mieściło mu się w głowie, że mogą  w ogóle istnieć, a przede wszystkim legalnie prowadzić działalność tak perfidni, zakłamani ludzie, którzy wymyślili bankowe przekręty i że nie traktuje się ich jak pospolitych przestępców - naciągaczy, doprowadzających podstępnie innych ludzi do niekorzystnego rozporządzania mieniem. Wielokrotnie w rozmowach podkreślał, że nie może uwierzyć w to, że zarówno on sam,  jak i siedemset tysięcy Polaków (plus ich rodziny) dało się aż tak straszliwie oszukać. A przecież banki były kiedyś uważane za instytucje zaufania publicznego.
 
Nie potrafił też wytłumaczyć sobie tego, jak to możliwe, że mogą współistnieć w Polsce z jednej strony uczciwi - jak on sam -  przedsiębiorcy, prowadzący swoje firmy rzetelnie, biorący na siebie wszystkie wynikłe z działania straty, rozpatrujący  reklamacje na korzyść klienta, itd. i  że nikt ich nie wspiera, a wprost przeciwnie -  traktuje z lekceważeniem.  A z drugiej strony, że spokojnie i dostatnio egzystują w  Polsce bankierzy i inni jawni i tajni  naciągacze, wyzyskiwacze, oszuści i cwaniacy, gromadzący na swoich kontach gigantyczne, złodziejskie fortuny, którzy mogą liczyć za strony państwa  na wszelką możliwą przychylność, ulgi podatkowe, a co najmniej - na życzliwą tolerancję Jak to możliwe, że państwo polskie, politycy, parlamentarzyści, sędziowie tego nie widzą? Że akceptują tę  bezmyślną, krótkowzroczną, a dalszej perspektywie katastrofalną dla  Polaków niesprawiedliwość? Że skala oporu społecznego jest tak znikoma? Że w małej Islandii ludzie zdobyli się na walkę o swoje prawa i wygrali, a w Polsce prawie nikomu nie chce się nawet o tym wspominać.
 
Ten motyw ciągle powracał w naszych rozmowach. Kiedy pojawiły się w mediach pierwsze informacje na temat bankowych przestępstw i ludzi pokrzywdzonych przez banki, kiedy informacje  te zaczynały być obecne w obiegu społecznym, Romek mówił, że zaczyna "odzyskiwać swoją godność", że teraz "może popatrzeć ludziom w oczy". 
 
Myślę, że tak naprawdę, choć pośrednio, zabili go  właśnie przedstawiciele owych ciemnych finansowych sił - windykatorzy i komornicy - bezustannie i bez żadnej litości pastwiący się nad nim od długiego czasu. Prawdziwi oprawcy - modnie  i nienagannie ubrani  zabójcy - współczesne, podstępne kanalie, hieny wielkich korporacji. Ludzie bez sumienia i zasad moralnych. Albo - być może - dobrowolni niewolnicy  diabelskiego systemu.
 
Prosiłem Romka, aby w chwilach załamania psychicznego zawsze kontaktował się ze mną. Tym razem nie zrobił tego.  Ostatnią rozmowę odbyliśmy  dwa lub trzy dni przed wizytą  Donalda Trumpa  w Polsce, na spotkanie z którym  miałem zamiar zabrać Romka do Warszawy. Liczyłem na to, że pojedzie. Nie chciał, nie czuł się dobrze w tłumie, zapewniał, że się odezwie, jeśli na wyjazd  jednak się zdecyduje. Nie zadzwonił.   Trzy miesiące wcześniej, w kwietniu, udało mi się wyciągnąć go do Częstochowy na spotkanie stowarzyszenia "Nasze Jerycho", organizacji osób przyznających się do wiary, a  pokrzywdzonych przez banki. Pojechaliśmy. To był  bardzo udany wyjazd i  w pełni szczęśliwy dzień, choć na siedemset tysięcy osób posiadających w Polsce oszukańcze kredyty zjawiło się na Jasnej Górze co najwyżej siedemdziesiąt -  i to nie tysięcy, a pojedynczych osób.   
    
Miał 41 lat, pozostawił 17 - letnią córkę. O swojej przeszłości nie wspominał wiele, niechętnie do niej wracał.  Od roku 2005 był wdowcem, żona, wcześniej koleżanka z klasy w liceum w Kalwarii, zmarła w wieku zaledwie  dwudziestu dziewięciu lat . Opowiadał mi o tym wszystkim, kiedy wracaliśmy w nocy, 3 kwietnia, z Jasnej Góry. Mówił cicho, ze smutkiem,  dużym namysłem - powoli, starannie i ostrożnie dobierając słowa, czasami delikatnie się uśmiechając. Ale nawet kiedy się uśmiechał, na twarzy  widać było wypisane cierpienie.
 
Staliśmy tego samego dnia obok siebie w czasie mszy św. na Jasnej Górze, na dziedzińcu, przed kaplicą Cudownego Obrazu. Było  późne popołudnie, słońce zbliżało się  do horyzontu.  Serdecznie uścisnęliśmy sobie dłonie w czasie przekazania znaku pokoju. W czasie Agnus Dei popatrzyłem na niego z boku. Miał zamknięte oczy, pomyślałem, że ma skłonności do kontemplacji, a może nawet mistycyzmu. Widać było jednak, że rozgrywa się w nim jakaś nerwowa, dramatyczna walka.  Nie przypuszczałem wtedy, że jej finał i  wypełnienie  są aż tak blisko.
 
Był wartościowym, cichym  i spokojnym człowiekiem,  obdarzonym dużym taktem w obcowaniu z ludźmi.  Miał  miły, ujmująco uprzejmy sposób wyrażania się, naturalny, ciepły tembr głosu. Nigdy nie słyszałem, aby mówił inaczej niż  zawsze - wolno i spokojnie, nawet gdy niekorzystnie  o kimś się wypowiadał. Nawet  bezwzględnych bankierów - tych, którzy zniszczyli mu życie  - nie potępiał i nie przeklinał. Kierował się w życiu, jak mi się wydaje, wysokimi wartościami. Myślę, że miał w sobie jakiś pierwiastek  szlachetności,  może nawet prawdziwego szlachectwa. Szanował ludzi i też chciał  być przez nich szanowany. Na pewno był idealistą. Na pewno nie pasował do dzisiejszego, zdegenerowanego świata.  T.Z.
 
 
  -------------------------------
 
 W Polsce sprawa kredytów frankowych i innych oszukańczych instrumentów finansowych do tej pory nie została rozwiązana.
 
Jak pisze Jerzy Robert Nowak w książce „Węgierska droga do zwycięstwa”, premier Orbán już 11 dnia po objęciu władzy ogłosił podatek bankowy i zastosował go wobec banków, ubezpieczycieli, firm leasingowych. Żaden z bankierów zagranicznych, mimo wcześniejszych pogróżek, nie opuścił Węgier. Węgierski urząd konkurencji bardzo ostro karze banki stosujące niedozwolone klauzule w umowach z klientami i zawyżające spready walutowe. 
 
Reagując na podwyżki kursu franka szwajcarskiego w stosunku do forinta, Orbán oskarżył banki o jawne oszustwo – stosowanie kredytów walutowych w celach spekulacyjnych. Powiedział wprost: „Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości”. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców. Przeforsowano też zakaz eksmisji z mieszkań  za niespłacenie zaciągniętych kredytów. W dwa lata później w 2014 roku w kolejnych negocjacjach z bankowcami ustalono przewalutowanie kredytów frankowych (oraz zaciągniętych w innych walutach) na forinty po sztywnym, korzystnym dla obywateli kursie.
 
We wrześniu  2014 roku weszła w życie ustawa o rozliczeniu banków za jednostronne, nieuczciwe modyfikacje umów kredytowych. Sprawy sądowe wobec nierzetelnych banków prowadził w imieniu klientów Węgierski Bank Narodowy. Na przebadanych 130 instytucji finansowych w około 60  wykryto nadużycia. Nierzetelne banki musiały oddać pokrzywdzonym kredytobiorcom zawłaszczone pieniądze.
 
A co u nas? Jak pokazuje przykład ś.p. Romana Dańki co najwyżej można się zabić.

Autor: Krystyna Górzyńska
 
 


"Warszawska Gazeta" Nr 31
 
 
 

KOMENTARZE

  • Jutro w "Warszawskiej Gazecie"
    mój kolejny artykuł o aferze frankowej.
  • Orban.. jest z innej bajki niż nasz wicepremier Morawiecki niestety...
    "Powiedział wprost: „Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości”. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców"

    Obawiam się, że w Polsce to co obiecywano frankowiczom można między bajki włożyć. Dlaczego? i to jest dopiero ciekawe...

    Pozdrawiam i dzięki za artykuł :))
  • @Astra - Anna Słupianek 13:51:57
    Wzajemnie serdecznie pozdrawiam.

    W Polsce Andrzej Duda przed drugą turą wyborów prezydenckich obiecał frankowiczom, że jeśli zostanie prezydentem, to w ciągu trzech miesięcy złoży w Sejmie projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów złotowych denominowanych do walut.

    Minęły ponad 2 lata i obietnica nie weszła w życie, a nawet zapadło w tej sprawie spektakularne milczenie.

    W jutrzejszym artykule cała historia skandalicznej gry na czas w sprawie frankowiczów.
  • @Astra - Anna Słupianek 13:51:57
    Dlaczego? i to jest dopiero ciekawe...

    no właśnie...no cóż, pisiory siedzą w kieszeni banksterskich korporacji, tylko takie jest wytłumaczenie...świątobliwi faryzeusze...niech już nie udają katolików parszywce...pozdr
  • @trybeus 14:47:17
    "W Polsce Andrzej Duda przed drugą turą wyborów prezydenckich obiecał frankowiczom, że jeśli zostanie prezydentem, to w ciągu trzech miesięcy złoży w Sejmie projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów złotowych..."

    Coś tam składał, ale wytknęli mu niezgodność z prawem.
    Ale gdzie mu tam pamiętać o obietnicach wyborczych, gdy mu tam tak wygodnie......... jeść dają dobrze.....

    Dopuszczalność kredytów frankowych dla wygłodniałego gotówki społeczeństwa to hazard rządu z własnym narodem.

    Dla osób bez wiedzy ekonomicznej i dochodach poniżej średniej krajowej na osobę powinny istnieć dopuszczalne tylko kredyty złotówkowe, i to tylko w określonych ustawowo granicach (z priorytetem: ochrona konsumenta (kredytobiorcy).
  • @maharaja 15:31:32
    //Dla osób bez wiedzy ekonomicznej i dochodach poniżej średniej krajowej na osobę powinny istnieć dopuszczalne tylko kredyty złotówkowe//

    A banki robiły dokładnie odwrotnie. Kredyty hipoteczne frankowe były wciskane na siłę. I to do tego stopnia, że ktoś, kto nie miał zdolności kredytowej przy ubieganiu się o kredyt w złotówkach, cudownie zyskiwał ją przy kredycie we franku szwajcarskim.
  • @Rebeliantka 15:36:53
    zgadza się, a w bankach pracownicy tychże pomieszczenia w których zawierano umowy kredytowe nazywali "ubojniami"...takie coś tylko w talmudzie....
  • @Rebeliantka 13:59:31 obietnice wyborcze
    "Nie namawiam, ale radzę
    Jeśli dziś otrzymam władzę
    Słowo daję, że zasadzę
    W ciągu pięciu dni na piasku
    Drzewa mego wynalazku
    Już nie szyszki i żołędzie
    Ale rosnąć na nich będzie
    Schab surowy i pieczony. ..."
  • @trybeus 15:48:23
    "Ubojnie"? Rzeczywiście wyjątkowa pogarda. No cóż, konsekwentna, przecież zmarły "profesor" mówił o Polakach "bydło".
  • Jutrzejszy tekst w "Warszawskiej Gazecie"
    https://www.facebook.com/krystyna.gorzynska.3?hc_ref=ARQE0vySAw9Xn_D-EkNKJh8ko74TOf3VHy17XFfe8Kuys9kNbbWAD-D5gldz1preqYw&fref=nf&pnref=story
  • frankowicze
    .



    https://sites.google.com/site/jesuitsandfreemasonry/home/burning%20templars.jpeg
    https://www.ecnmy.org/wp-content/uploads/2016/10/french-revolution-800x442.jpg
  • @Rebeliantka 13:44:39
    Legenda opowiada o królu perskim z VI wieku p.n.e. Kambyzesie II, który wydał surowy wyrok na sędziego Sisamnesa:
    Sisamnesa, jednego z sędziów królewskich, kazał król Kambyzes stracić i całkiem odrzeć ze skóry, ponieważ za pieniądze wydał niesprawiedliwy wyrok, a po ściągnięciu mu skóry kazał z niej wyciąć pasy i napiąć na krzesło, na którym w sadzie zasiadał. Następnie w miejsce zabitego i odartego ze skóry Sisamnesa mianował sędziego jego syna i zalecił mu pamiętać o tym, na jakim krześle siedząc wydaje wyroki (Herodot, Dzieje, 5,25). Temat dyptyku, mimo swego makabrycznego zakończenia, miał wymowę moralizatorską. Miał przypominać wszystkim sędziom o sprawowaniu swej funkcji zgodnie z powołaniem, o wydawaniu wyroków sprawiedliwych i niezawisłych.
  • Szkoda, że tacy ludzie odbierają sobie życie...
    Szkoda tego życia, tak doświadczonego. Przecież okupantowi jest to na rękę...
    Oni chyba na to konto otworzyli kolejnego już szampana...
    Tak samo, jak w przypadku, gdy policja w Nowym Yorku zatrzymała uczestników wesołej szampańskiej zabawy po udanym zamachu na WTC 9/11...
    SZKODA TAK DOŚWIADCZONEGO ŻYCIA, KTÓRE MOŻNA I TRZEBA WYKORZYSTAĆ W WALCE O WOLNĄ NASZĄ OJCZYZNĘ.
    Chociażby tylko intensywnym uczestnictwem w Krucjacie Różańcowej za Ojczyznę...
    Dlaczego ze swoimi problemami nie zwracamy się do Pana Boga poprzez naszą Matkę - Matkę Boską. Przecież Pan Jezus wyraźnie powiedział :
    "USTANÓW MNIE SWOIM PANEM I MÓW MI PANIE"
    Czyli przestrzegaj Prawa Mojego Ojca i proś Mnie o co tylko chcesz...
    Szkoda tego życia...
  • @Rebeliantka
    Witam . Wszystkich magdalenkowych , Won . https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/12/10/741/ 5* Ave.
  • @Repsol 21:55:47
    Zgoda. A jeśli nie wszystkich, to prawie wszystkich. Zapłaciliśmy straszną cenę za oszukańczą umowę okrągłostołową.
  • @Rebeliantka 23:15:16
    My tak , ale na płacenie przez nasze dzieci zgody nie ma . Wy......olić wszystkich musimy i to zrobimy . Chwała Wielkiej Polsce . Ave .
  • @Repsol 23:22:58
    Słusznie.
  • @Rebeliantka 15:36:53
    Brak świadomości skutków czynności prawnej jest podstawą do uchylenia się od oświadczenia woli (de facto: unieważnienia umowy) - tak mówi nawet uchwalony w socjalistycznych czasach (bodajże 1964 r.) Kodeks Cywilny.

    Przy sędziach, którzy mieliby odwagę orzekania, takie uchylenie się od skutków prawnych to powinna być formalność. Wystarczyłoby, by kredytodawca stwierdził, że nie był świadom tego, iż kredyt w przypadku wzrostu kursu franka może okazać się o 40% droższy niż kwota, na którą się umawiał.... A tak było w co najmniej połowie przypadków. Nieświadomość ryzyka to blamaż dla profesjonalisty, natomiast w przypadku laika to podstawa do wycofania się z tego szemranego biznesu.

    O ryzyku związanym z zakredytowaniem się we frankach wprawdzie wspominano, ale półgębkiem, w didaskaliach i na boku, skrajnie marginalizując problem (może frank za 10 lat wzrośnie o 2 lub 3 procent).

    Nikt nie powiedział Polakom, zwłaszcza tym bez wykształcenia ekonomicznego, że kredyt wzrośnie nie o 3%, nie o 5%, ale nawet o 30% lub więcej. I dlatego spłacając kredyt wiele lat mamy nadal więcej do spłacenia, niż zaciągaliśmy.
  • @Rebeliantka 23:15:16
    Ta Wielka Szkoda to polegała na tym, że szukaliśmy wtedy (za komuny) pomocy tu na Ziemi a nie u Pana Boga, poprzez naszą Królową - Matkę Boską Królową Polski.
    Szukaliśmy ratunku w Solidarności a nie u Pana Boga
    Jeżeli już, zbieraliśmy się w naszych kościołach, to na manifestacjach politycznych a nie na szczerych modlitwach do naszej Królowej o wstawiennictwo u Pana Boga.
    Czego się spodziewaliśmy? gdy z ambony zamiast modlitwy, odwoływania się do Pana Boga, wzywania na pomoc naszej Królowej i wszystkich Patronów, przekazywania przesłań płynących z żywotów świętych, czy chociażby przesłań np Anny Katarzyny Emmerich, Luizy Picaretty itd, słyszeliśmy kazania polityczne.
    Gdy nasze kościoły były miejscem politykowania (także z gitarami przed ołtarzem) a nie modlitwy pokutnej i przebłagalnej za nasze grzechy solidarnościowej pychy.
    WSZYSTKO dzieje się z WOLI lub DOPUSZCZENIA Pana Boga.
    Widać, zasłużyliśmy na taki los, skoro taki dostaliśmy.
    Gdzie więc powinno być nasze miejsce?
    Z całą pewnością nie na majdanowych ulicach, bo tam jest "królestwo" szatana i my sami z nim nie wygramy.
  • lichwa
    Lichwa jest domeną i pomysłem Żydów. Nikt nie łączy katolicyzmu z ogromnym wpływem całej kultury, sposoby postrzegania świata, wartości ekonomicznych z Żydami, ale tak jest.
    Wiara chrześcijańska to właśnie między innymi akceptacja lichwy, przez którą umarł ten Pan.
  • @maharaja 23:58:56
    Niektórzy klienci, majacy dobrych prawników, wygrywają w bankach.

    Niektórzy klienci, gdy dostawali kredyty, gdy frank kosztował okolo 2 złote, płaca dzisiaj raty o około 100 % wyzsze.

    A poza tym, tą grandę w skrócie tak ocenił prof. Modzelewski:

    Problem polega na tym: czy w prawie polskim mógł funkcjonować kredyt bankowy, w którym kwota dłużna kapitału nie równa się wielkości pożyczonej kwoty, tylko jest uzależniona od działania jakichś zdarzeń przyszłych i niepewnych, czyli od warunku hazardowego? Czy można było udzielać kredytu typu warunkowego, mającego cechy zakładu bukmacherskiego?

    Gdyby kredytobiorcom w rzeczywistości udzielano kredytów walutowych, czyli taki kredytobiorca na rachunek otrzymałby walutę, to wtedy można powiedzieć, nie ma tematu. Dlaczego? Otrzymałeś walutę, na swoim rachunku miałeś te przysłowiowe 10 tys. franków, więc musisz te 10 tys. franków zwrócić w takim a takim czasie: kurs franka nas nie interesuje. Ale tak nie było i problem zmistyfikowano, bo nie były to żadne „kredyty walutowe”, tylko kredyty złotowe - jak się to ładnie nazywa w obecnie obowiązującym prawie - denominowane lub indeksowane lub waloryzowane na podstawie określonej waluty. Clou sprawy jest w tym, że był to kredyt walutowy złotowy z określoną klauzulą zmieniającą większość zaciągniętego długu. I te klauzule - chyba wszyscy zgodnie uznajemy, bo nie ma tu chyba sporu merytorycznego - muszą zniknąć.
  • @thomx 08:30:03
    W katolicyzmie nie akceptuje się lichwy. Mówią o tym wszystkie encykliki papieskie na ten temat. I te historyczne i te współczesne.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej